Spór przez wiek żywy
Jak oceniać zamach majowy po 100 latach i dlaczego ten temat wciąż dzieli historyków i Polaków
Dwie trumny. Wydarzenia z maja 1926 r., mimo upływu czasu, wciąż dzielą badaczy XX-wiecznej historii Polski. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, ich ocena jest częścią sporu o dziedzictwo II Rzeczpospolitej. Spoglądamy nań z perspektywy sukcesów i porażek rządów sanacji, dostrzegamy w nim ważny moment, który zainicjował ewolucję modelu ustrojowego w stronę autorytaryzmu.
Po drugie, istotną częścią dyskusji są stare, ale przenoszone z pokolenia na pokolenie sympatie i antypatie polityczne. Zwolennicy Józefa Piłsudskiego ścierają się z admiratorami Romana Dmowskiego, kreując przeciwstawne sobie opowieści o zamachu. Z tego punktu widzenia stanowią kolejne potwierdzenie znanego powiedzenia Jerzego Giedroycia, skądinąd zdecydowanego zwolennika Marszałka, ale w maju 1926 r. walczącego po stronie rządowej, o dwóch trumnach, które do dziś rządzą historyczną wyobraźnią Polaków. Wreszcie po trzecie, spór o przewrót majowy to dyskusja wokół XX-wiecznych, a dziś na nowo aktualnych pytań o przyczyny kryzysu demokracji parlamentarnej, jej zakorzenienie w postawach ludzi, o to, jak jej bronić przed dyktatorskimi zakusami polityków z różnych stron politycznej barykady.
Przykład aktualizacji. Potwierdzeniem powyższych uwag jest nieco zapomniana polemika z 2011 r. między dwoma historykami młodszego pokolenia – Sebastianem Adamkiewiczem i Krzysztofem Klocem na opiniotwórczym portalu histmag.org. Pretekstem stał się krążący w internecie plakat z okazji 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego; w swojej wymowie mocno prowokacyjny, porównywał – podaną niezbyt precyzyjnie – liczbę ofiar zamachu majowego i stanu wojennego. Józef Piłsudski miał odpowiadać za śmierć 379 ludzi, przy osobie Wojciecha Jaruzelskiego podano informację o 56 ofiarach śmiertelnych.