Był najmłodszym wiekiem i najpiękniejszym ze wszystkich bogów. Stanowił uosobienie miłosnego pożądania do danej osoby – to od niego też bierze się nasze określenie erotyka. Zwykle uznawano go za syna Afrodyty (albo Artemidy) i Hermesa (albo Dzeusa lub Aresa). W obiegu było jednak sporo różnych jego genealogii, zwłaszcza po mieczu – poeci żartowali, że był nieznośnym dzieckiem i nikt nie chciał przyznać się do takiego potomka. Na dodatek przybierał w kulturze greckiej różne postaci. Nie rozumiemy zachodzących między nimi relacji, skutkiem czego mamy do czynienia z chyba najbardziej zagadkowym i najmniej znanym bohaterem antycznej mitologii.
Homer, któremu skądinąd zawdzięczamy kanoniczną wiedzę na temat greckich bogów, w ogóle nie wspomina o Erosie, mimo że na określenie gwałtownej namiętności (Parysa do Heleny, Dzeusa do Hery, zalotników do Penelopy) stosuje słowo eros. W niektórych religijnych (w tym w teogonii orfickiej) i poetyckich tradycjach (poczynając od Hezjoda) uznawano Erosa za jedno z wielkich, pierwotnych bóstw, praboga (obok Chaosu, Gai, Tartarosa, tj. bóstw starszych niż bóstwa olimpijskie), uosobienie kosmicznej harmonii i płodności albo nawet źródło stworzenia.
Od VII w. p.n.e. Eros zaczyna pojawiać się w poezji (najpierw u Safony), sztuce i w mitologii jako spersonalizowane bóstwo o określonym charakterze, w roli syna i pomocnika Afrodyty. Zwykle ukazywano go nago, jako wiecznie młodego, złotowłosego chłopca albo uskrzydlonego, androgynicznego młodzieńca, uosobienie piękna i czaru. Był patronem słodko-gorzkich seksualnych namiętności, które z jednej strony mogły uszczęśliwiać, a z drugiej budziły trwogę z racji ich irracjonalnego charakteru i nieraz zgubnych następstw.
Potrafił być okrutny, przebiegły i nieobliczalny.