„Dom śmierci jest dla życia”
„Dom śmierci jest dla życia”. Ceremonia pogrzebowa w starożytnym Egipcie
Wieczność w zaświatach. Słowa księcia Hordżedefa, który żył w czasach IV dynastii, niezwykle trafnie oddają jeden z filarów cywilizacji starożytnego Egiptu. Była nim niezłomna wiara w nieśmiertelność życia ludzkiego i wędrówkę zmarłego w zaświaty: „Wyposaż swój dom na nekropoli należycie, uczyń swe miejsce na Zachodzie szacownym, (...) pamiętaj, dom śmierci jest dla życia!”. To właśnie ta wiara spowodowała, że ciała zmarłych mumifikowano, a grobowce, które miały stać się wieczystymi domami, wznoszono z materiałów trwalszych niż domostwa, a nawet pałace królewskie! Cóż, życie na ziemi to krótka chwila, życie w zaświatach to wieczność.
Z tej przyczyny najważniejszym celem, który stawiał przed sobą każdy Egipcjanin, było właściwe przygotowanie się do wieczności. Musiał ufundować godny siebie grobowiec, wyposażyć go w niezbędny sprzęt, zobowiązać spadkobierców, by wyprawili odpowiedni pogrzeb, a także zorganizowali kult pośmiertny. Reguła ta dotyczyła wszystkich, zarówno najuboższych, jak i faraonów.
Starożytni Egipcjanie obsesyjnie myśleli o śmierci, przygotowywali się do niej długo, gdyż to ona była jedyną bramą do wieczności. Wierzyli, że w chwili zgonu następował rozpad jedności, jaką był człowiek, i odłączenie się od ciała (chet) elementów duchowych (dusz ba, ka, imienia zmarłego ren i jego cienia szut). By mogły one się znów połączyć w zaświatach, należało zadbać o ciało, które na powrót miało się stać ich domem. Dlatego też jednym z warunków życia pośmiertnego było zachowanie ciała zmarłego w jak najlepszej kondycji, czyli zmumifikowanie go.
Mumifikacja. Mumifikacja to nic innego, jak usunięcie z ciała wody, a niekiedy także mózgu i organów wewnętrznych, by zabezpieczyć je przed rozkładem.