Dobry gospodarz. Szlachta od początku XVI w. była objęta prawnym zakazem zajmowania się handlem i rzemiosłem, a jego złamanie mogło skutkować pozbawieniem szlachectwa. Wynikało to z wizji społeczeństwa podzielonego na stany, w ramach którego każda grupa powinna mieć odrębne prawa i obowiązki. Szlachta miała bronić państwa i utrzymywać się z zarządzania dobrami ziemskimi, chłopi byli zobowiązani w nich pracować, a mieszczanie – objęci zakazem posiadania dóbr ziemskich – powinni zajmować się rzemiosłem i handlem.
Wszystko to może sprawić wrażenie, że ekonomiczna aktywność szlachty sprowadzała się do bycia rentierem w systemie pańszczyźnianym. Jest to jednak obraz nazbyt uproszczony i ignorujący kilka kluczowych faktów. Przede wszystkim szlachta była stanem bardzo zróżnicowanym wewnętrznie i wielu z jej przedstawicieli należących do tzw. gołoty albo szlachty zagrodowej po prostu nie mogło czerpać korzyści z pracy chłopów pańszczyźnianych lub czynszów, bo nie miało do nich dostępu. Z kolei ci szlachcice, którzy dysponowali większymi dobrami, okazywali się często bardzo aktywnymi zarządcami i poświęcali na to bardzo dużo energii i czasu. Trzeba pamiętać, że zakaz handlu nie obejmował sprzedaży własnych produktów, co w praktyce skutkowało rzeczywistym zaangażowaniem szlachty w różnorakie przedsięwzięcia finansowe. Nie zawsze kończyły się one sukcesami, ale zdecydowanie zaprzeczały obrazowi szlachcica jako kogoś trzymającego się z dala od handlu.
Zaangażowanie w podnoszenie dochodów z własnych majątków sprawiało, że bogatsi szlachcice, choć lubili określać się jako członkowie stanu rycerskiego, w praktyce byli raczej ziemianami zajętymi zarządzaniem dobrami. Relacje ze społecznościami chłopskimi, bezpośredni zarząd gruntami folwarcznymi, nadzór nad urzędnikami i pracownikami, poszukiwanie najkorzystniejszych miejsc do sprzedaży płodów rolnych i różne operacje finansowe wymagały ciągłej uwagi.