Portret trumienny
Na granicy dwóch światów. Portrety trumienne polskiej szlachty
W Rzeczpospolitej Obojga Narodów portret trumienny – element barokowego ceremoniału żegnania zmarłych – stał się jednym z czynników jednoczących szlachtę. Przypuszczalnie za pierwszy taki portret można uznać niewielki owalny wizerunek króla Stefana Batorego – przytwierdzony do trumny zmarłego władcy – stworzony farbami olejnymi na niewielkiej blasze, przypisywany królewskiemu malarzowi Marcinowi Koberze.
W założeniu obraz taki – przytwierdzony do sarkofagu lub u podnóża katafalku pośród kadzideł i świec – miał przyjmować rolę drugiego sobowtóra zmarłego podczas wielodniowej ceremonii pogrzebowej castrum doloris (obozu bólu). Pierwszy, przebrany w szaty lub zbroję nieboszczyka, wjeżdżał konno do kościoła, by odegrać jego chwalebną śmierć. Znawczyni problematyki Joanna Dziubkowa tak charakteryzuje zjawisko: „Malarstwo trumienne ukazuje człowieka na granicy dwu światów w pełnym blasku świeckiej dumy i godności, podkreślonej odnalezieniem własnego miejsca w rodowym genealogicznym ciągu pokoleń oraz jako powolne Bogu Ojcu dziecko, z trwogą i powagą oczekujące na przyjęcie do życia wiecznego”.
Portret szlachecki zazwyczaj był wykonywany na sześcio- lub ośmiokątnej blasze (rzadziej na drewnie lub płótnie) o wymiarach ok. 50 x 50 cm. Szczególnie cenne były podobizny malowane na srebrnej blasze. Niewiele z nich zachowało się do naszych czasów, gdyż ze względu na cenny kruszec były rabowane lub przetapiane.
Anonimowi malarze przedstawiali herbowych najczęściej w sposób ekspresyjny, malując ich płasko położoną farbą, uwypuklając ich natarczywe spojrzenie, które w domyśle pozwalało obserwować im uroczystości żałobne. Twarze nie były idealizowane, lecz doświadczone życiem, czasami niepokojąco nerwowe, z bliznami lub przygniecione chorobą.