O dudku i bandurce
O dudku i bandurce. Życie intymne stanu szlacheckiego
Zwyczajna rzecz. To, co najbliższe człowiekowi, kryje się w cieniu historii. Jest zbyt codzienne, trywialne lub intymne, a obraz przeszłości biologicznej musimy tworzyć z odprysków zapisanych w źródłach. Niemniej poprzez testamenty, księgi metrykalne, akta sądowe, a także dawną literaturę i pamiętniki tych, co pisać umieli, jesteśmy w stanie nieco wniknąć w historię intymną szlachty.
W przedrozbiorowej Rzeczpospolitej seks nie był tematem tabu, choć może sprawą nie tak ostentacyjną jak np. na południu Europy. Większość dojrzałych płciowo osób wchodziła w pierwsze związki małżeńskie dość wcześnie; w świetle prawa mogli je zawierać już 12-letnie dziewczyny i starsi o dwa–trzy lata chłopcy. W praktyce tak wczesny ożenek odnosił się przede wszystkim do rodzin elit szlacheckich, mieszczańskich czy chłopskich, gdzie było co dzielić i większa była obawa o mezalians czy przedślubną ciążę. Próba usunięcia dziecka, dzieciobójstwo były zagrożone wyrokiem śmierci dla matki. Seksualny savoir-vivre większości herbowych przodków nie był zbyt wyrafinowany. Był bliski ludowym instynktom.
W polskiej historiografii ważne jest dzieło Zbigniewa Kuchowicza „Miłość staropolska”, które pojawiło się zaledwie kilka lat (1982 r.) po głośnej książce Michaliny Wisłockiej „Sztuka kochania”. W 2012 r. pojawiła się praca Tomasza Wiślicza „Upodobanie”, ukazująca przekrojowo seksualność chłopów staropolskich. Zestawiając te pozycje z syntezą Cezarego Kukli „Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej” (2009 r.), możemy uzupełnić naszą wiedzę o biologicznej przeszłości Polek i Polaków.
Ciało i uroda. Chłopstwo i najuboższa szlachta luster może nie mieli, ale widzieli swe twarze w lustrze wody.