Szlachetne smaki
Szlachetne smaki, kulinarne przyzwyczajenia naszych przodków
Swojskie i obce. Jedzenie polskiej szlachty kojarzy nam się z wystawnymi ucztami oraz nieposkromionym obżarstwem i pijaństwem. W rzeczywistości w czasach Rzeczpospolitej, tak jak w każdym innym miejscu i czasie, mieliśmy do czynienia z całym szeregiem postaw i motywów, a kulinarne mody, dietetyka i dotyczące jedzenia religijne nakazy ulegały ciągłym, choć powolnym zmianom i były przedmiotem ożywionych dyskusji.
Kuchnia polskiej szlachty to nie tylko żywieniowe ekscesy, to przede wszystkim świat zasad, których dziś już nie rozumiemy i często nawet nie dostrzegamy. Zasadniczą cechą dawnego jedzenia była jego lokalność. Spożywano produkty z własnego gospodarstwa i z najbliższej okolicy. Szlachta i magnaci starali się przełamać to ograniczenie, a jedzenie z innych krajów było atrybutem dobrego urodzenia. Banalny dziś wybór między jabłkiem a pomarańczą czy kaszą i ryżem wówczas był czymś dostępnym tylko elicie.
Przy dawnych ograniczeniach w dziedzinie konserwacji i transportu żywności możliwości importu jedzenia były ograniczone. Egzotyczne produkty pojawiały się w postaci przypraw, bakalii i alkoholi, a z czasem także kawy, herbaty i czekolady. Szczególną rolę odgrywały orientalne korzenie. Osiągały one horrendalne wręcz ceny i były najdroższą częścią pożywienia. Wbrew rozpowszechnionemu mitowi nie służyły do maskowania smaku zepsutego mięsa. Ich cena wielokrotnie przewyższała wartość głównego składnika potrawy, poza tym szlachcic miał w swoim folwarku całe stada wołów, owiec, świń i drobiu jak najbardziej świeżych, bo żywych. Fascynacja ostrymi przyprawami wynikała z ich wysokiej ceny, uważano także, że są po prostu smaczne. Orientalna egzotyka kojarzyła się z rajem, poza tym przyprawy uznawano za zdrowe. Miały ogrzewać ludzką naturę, a więc ją wzmacniać i dodawać wigoru.