Dramatycznej decyzji o zamknięciu szpitala przy ul. Wawelskiej udałoby się uniknąć, gdyby Instytutem Onkologii zarządzał kompetentny menedżer. Ale główną przyczyną raka, który toczył szpital, były niejasne, korupcjogenne stosunki między państwową lecznicą a prywatną fundacją. Dziś fundacja kwitnie, szpital – umiera. Na oczach resortu zdrowia, który nie protestuje, że idei reformy nic już prawie nie zostało.
Joanna Solska, Paweł Walewski
3.06.2000