Drewniana Atlantyda
Pan Wielki Nowogród – już sama nazwa nadana miastu-republice w 1136 r. miała świadczyć o jego wyjątkowym statusie. Bardzo bogaty, potężny i nieugięcie niezależny, Nowogród był jednak zbyt niebezpieczny dla samowładztwa Moskwy.

Zimą 1570 r. Iwan Groźny kazał oprycznikom zniszczyć Nowogród, tak by został wymazany z pamięci. Działał skutecznie, bo o wzniesionym nad rzeką Wołchow drewnianym grodzie, ewenemencie w tej części Europy, pamiętają jedynie historycy. Ten i ów kojarzy jeszcze, że w XIII w. rządził nim Aleksander Newski, którego wojska pobiły kawalerów mieczowych i Szwedów, że później była to główna siedziba Hanzy na Rusi, niektórzy może słyszeli o masakrze Nowogrodu. Ale jego początki, znaczenie przy tworzeniu Rusi Kijowskiej, wyjątkowy ustrój oparty na rządach wiecu z kontraktowym kniaziem czy niezwykła w średniowiecznej Europie powszechna znajomość pisma uległy zapomnieniu. Na szczęście Nowogród powoli odgrzebywany jest przez badaczy przeszłości i przywracany pamięci.

W Polsce orędownikiem miasta jest Stefan Bratkowski. Pierwszy raz przypomniał o nim w 1999 r. w książce „Pan Nowogród Wielki”, a w grudniu 2009 r. wyszła jej poszerzona pięciusetstronicowa wersja „Atlantyda nie tak daleko” (Wyd. PERT). Lektura tej książki to wyzwanie nie tylko ze względu na skomplikowaną materię. Bratkowski, chcąc swoją pasją zarazić czytelnika, przy okazji zalewa go ogromną ilością informacji, jedna dygresja rodzi drugą. Laik może się zgubić w gąszczu wydarzeń, postaci, językowych śledztw (do których autor przykłada wielką wagę, nazywając językoznawstwo „prawie nauką ścisłą”); specjaliście zabraknie w tej książce aparatu naukowego, metody, zirytują go pewne anachronizmy. Proszę nie wierzyć w zapewnienia Bratkowskiego, że Słowianie nauczyli Skandynawów budować miasta (bo Ruś nazywali w sagach Gardarem – krainą grodów), handlować (na co dowodem ma być słowo torg na targ w szwedzkim) czy pływać w dłubankach. Ale nawet jeśli Bratkowski buduje wizję świata podciągniętą pod ideę genialności Słowian, to przypomina o prawdziwej Atlantydzie – demokratycznym mieście-republice, która przez kilkaset lat funkcjonowała w północno-wschodniej Europie.

Jak Rus z Chazarem

Aby zrozumieć fenomen Nowogrodu i powstania Rusi Kijowskiej, trzeba spojrzeć na to, co się działo w kalifacie arabskim w VIII w. Gdy dynastię Umajadów zastąpili Abbasydzi, związani z kupiecką krainą Chorezm, w Bagdadzie pojawiła się silna klasa średnia, która myślała nie tylko o dżihadzie, ale również o przyjemnym życiu. – Zapotrzebowanie na towary luksusowe elit abbasydzkich odbiło się silnym echem w Europie Wschodniej, co uruchomiło proces mający znaczenie dla całej Europy – mówi archeolog, znawca dziejów północno-wschodniej Europy wczesnego średniowiecza, prof. Władysław Duczko z Akademii Humanistycznej w Pułtusku. – Pośrednikami między kalifatem a Skandynawami parającymi się już od wieków rozbojem i handlem byli koczowniczy Chazarowie, którzy stworzyli nad Donem wielokulturowe imperium, a sami przyjęli judaizm, żeby być niezależnymi od islamskiego kalifatu i chrześcijańskiego Bizancjum.

Emporia handlowe zakładane nad Bałtykiem najpierw przez Fryzów, a potem przez Skandynawów, ochoczo przyłączyły się do handlu z kalifatem i Chazarami. To właśnie wtedy niedaleko od ujścia rzeki Wołchow Szwedzi założyli Starą Ładogę. Takich ośrodków handlowych pojawiło się z czasem więcej (do dziś zlokalizowano 25), potrzeba współdziałania z Chazarami doprowadziła do szwedzkiej kolonizacji terenów między górną Wołgą i Oką.

Skandynawowie nie byli tam po raz pierwszy. – Są dowody, że już w pierwszej połowie I tys. p.n.e. ludzie z obecnej środkowej Szwecji docierali do Uralu, gdzie nauczyli się wytopu metali, a z Finami i Bałtami handlowali od wieków. Z tekstów wiadomo, że najlepsze sobolowe futra z północy trafiały za pośrednictwem Szwedów na rynek rzymski już przed VI w. Zbójectwo i handel szły ręka w rękę – na wiking wyprawiano się nie po to, by mordować, tylko po towary, z tym że ich nie kupowano, tylko zdobywano – mówi prof. Duczko. Nazwa Rusowie, od której powstała potem Ruś, to przefiltrowane przez fiński szwedzkie słowo rothsman – wioślarz. Rusowie do Starej Ładogi ściągnęli całe rodziny, świadczą o tym ozdoby kobiece, bo tam, gdzie są groby z kompletem skandynawskiej biżuterii, musiało być stałe osadnictwo, tożsamość i język, podkreśla prof. Duczko w książce „Ruś wikingów”. Skandynawowie wożą towary do Chazarów i Bułgarów, trafiają też do Bizancjum.

Rusowie pojawiają się w źródłach arabskich i bizantyjskich już w IX w., istnieje też frankoński przekaz z 839 r., który donosi o ich wizycie w Ingelheim u Ludwika Pobożnego. Co ciekawe, wszyscy wspominają, że Rusowie nazywają swego władcę kaganem. Najprawdopodobniej skopiowali chazarskie struktury polityczne, gdyż było to jedyne zorganizowane imperium we wschodniej Europie, z jakim mieli do czynienia.

W połowie IX w. pojawia się na Rusi nowa fala wikingów, którzy palą Starą Ładogę. Według dwunastowiecznego latopisu ruskiego „Powieści minionych lat”, pióra Nestora, miejscowi, zmęczeni okrucieństwem wikingów sprawujących nad nimi polityczną władzę, wezwali na pomoc ich pobratymców. Wśród nich był Ruryk, który zasiadł w Gorodiszczu, przy wylocie Wołchowa z jeziora Ilmień, oddalonym 2 km od przyszłego Nowogrodu.

Bez Rurykowicza ani rusz

Kto założył Nowogród i kiedy? Nestor twierdzi, że miasto zbudowało słowiańskie plemię Słowienów, ale mieszkańcy zwrócili się z prośbą o opiekę do kniazia Ruryka, który ustanowił tu swoją stolicę w 862 r. Oczywiście można założyć, że dziejopis się nie myli, ale wykopaliska nie do końca potwierdzają jego słowa. – Słowianie pojawili się tu najpóźniej, archeologicznie uchwytni są dopiero w X w.! Kwestia, kiedy i skąd na północ przybyli Słowianie, to wielka tajemnica – tłumaczy prof. Duczko.

Lata badań archeologów rosyjskich pozwoliły ustalić dwie rzeczy: w Nowogrodzie nie ma warstw starszych niż X w., a Skandynawowie tam nie mieszkali. Być może Ruryk i jego towarzysze, rezydujący w Gorodiszczu, mieli jakiś wpływ na powstanie nowego grodu, co tłumaczyłoby, skąd się wzięła tradycja, że kniaziem Nowogrodu zostawał Rurykowicz, nigdy jednak nie przejęli nad miastem całkowitej kontroli. Tu Bratkowski ma rację – Nowogród jest pod tym względem wyjątkowy, bo choć zachód przez lata starał się wiązać go z działalnością wikingów, to w samym mieście ich nie było, a władza ich kniazia była zawsze ograniczona.

Pod koniec IX w. Rurykowicze udają się pod wodzą Olega nad środkowe Podnieprze, gdzie nakładają trybuty na Słowian. Igor, następca Olega, tworzy tu w pierwszej połowie X w. swoje władztwo, z którego powstaje księstwo kijowskie. Rurykowicze szybko się slawizują, pod koniec X w. posługują się już językiem słowiańskim, przyjmują chrzest z Bizancjum, a z Bułgarii pismo, co daje początek historycznym dziejom słowiańskiej Europy Wschodniej. Ale nadal utrzymują kontakty ze starą ojczyzną.

Do Nowogrodu trafia, jako książę, Włodzimierz, zwany później Wielkim (zm. 1015). W 975 r. ucieka za morze przed swoim żądnym krwi bratem Jaropełkiem. Według kronik, w Szwecji pozostaje trzy lata (jego obecność jest dziś potwierdzana przez archeologów). Powraca z waregami, czyli płatnymi najemnikami, którzy pomagają mu odbić Kijów. Zaciąganie do drużyn towarzyszy ze Skandynawii weszło Rurykowiczom w krew, dlatego też cały XI w. zwany jest wareskim.

Syn Włodzimierza, przyszły Jarosław Mądry, wielki prawodawca i budowniczy, też miał swój nowogrodzki epizod, zanim został kniaziem Kijowa. Z czasem nowogrodzianie nie chcą już akceptować książąt, którzy traktują Nowogród jako etap pośredni w walce o władzę w Kijowie. Żądają deklaracji od kolejnych kniaziów, że nie opuszczą miasta. Nowogród nie raz odwoływał swoich kniazi (np. Aleksandra Newskiego), a było to możliwe tylko i wyłącznie ze względu na jego ustrój.

Wenecja północy

Max Weber zauważył, że tylko w Europie powstawały miasta z samorządami stanowiącymi przeciwwagę lub uzupełnienie władzy dominialnej. Poza Europą miastami rządzili samodzierżcy. Granica między tymi dwoma światami – bizantyjskim i łacińskim – przebiega gdzieś na terenie ziem polskich (jedni widzą ją na Bugu, inni na Wiśle). Nowogród stanowił wyjątek od tej zasady, bo choć terytorialnie i kulturowo należał do świata bizantyjskiego, był samorządną republiką miejską. – Ustrój Nowogrodu to pozostałość struktur plemiennych, ale najlepiej go znamy w formie z połowy XIII w. – tłumaczy mediewista prof. Henryk Samsonowicz. – W mieście rzeczywistą władzę miał wiec. Zgromadzenie wolnych obywateli podczas burzliwych obrad (które często kończyły się bijatykami) decydowało o wojnie i pokoju, wybierało lub odwoływało księcia, arcybiskupa i posadnika. Ten zastępca księcia na terenie miasta dzierżył pieczęć miejską, uwierzytelniającą dokumenty, a pod sobą miał tysiączników, zajmujących się organizacją i przebiegiem wiecu. Rada starszych – bojarów i byłych posadników – pilnowała interesów miejskiego patrycjatu. Książę miał znacznie ograniczoną władzę. Ta ciekawa forma ustrojowa nawiązuje do włoskich republik miejskich.

W północno-wschodniej Europie Nowogród nie miał sobie równych, żadne inne miasto nie stało się ani tak potężne, ani zamożne. Podobnie jak w republice weneckiej – która ze swoimi dożami i radą patrycjuszy funkcjonowała od VIII w. aż do 1797 r. – siła Nowogrodu wyrosła na handlu, a ten mógł się rozwijać na taką skalę tylko dzięki niezależności miasta. Gdy Kijów zaczął wyrastać na potęgę gospodarczą, handlując z Chazarami, Bułgarami i Bizancjum, Nowogród skoncentrował się na świetnie sobie znanej północy. To tam były skóry i futra, których pożądała Europa. W XII w. Nowogrodzcy podporządkowali sobie całą północ – założyli Archangielsk nad Morzem Białym i zajęli Jurgę, czyli tereny między Peczorą a Uralem. W międzyczasie z zachodu do miasta dotarli niemieccy kupcy z Lubeki. Nowogród zaczął ściśle współpracować z hanzeatyckimi ośrodkami na terenie Meklemburgii. Największy rozkwit i bogactwo miasta wiązane jest z działalnością Hanzy i datowane na XII–XIV w. Wielkość eksportu nowogrodzkiego była wprost nieprawdopodobna, źródła mówią, że w jednym transporcie mogło być 10 tys. futerek różnych zwierząt.

Cud alfabetyzacji

Nowogród to cywilizacja drewna, gdyż stanowiło ono podstawowy budulec północy. Ponieważ miasto leży na gliniastym, zatrzymującym wodę podłożu, mieszkańcy co pewien czas musieli kłaść kolejne warstwy drewnianych moszczeń ulic. Archeolodzy naliczyli ich aż 28, z których najstarsza datowana jest na 953 r., a najmłodsza na 1462 r. Drewno dobrze się zachowało, co pozwala na odtworzenie siatki ulic (która prawie całkowicie pokrywa się ze współczesną), planu zbudowanych z bali domów (podzielonych na izbę mieszkalną, warsztaty, stajnię i magazyny), wydobycie drewnianych narzędzi, a nawet rur kanalizacyjnych. Największą sensacją Nowogrodu jest około tysiąca tzw. bieriestów, czyli fragmentów kory brzozowej, które służyły mieszczanom jako materiał piśmienniczy.

Zapisane cyrylicą dokumenty świadczą o tym, że w Nowogrodzie swobodnie ze sobą korespondowano. Większość dotychczas znalezionych bieriestów dotyczy spraw handlowych i prawnych, ale są też listy miłosne i bajki dla dzieci. Czy znajomość pisma była powszechna – jak twierdzi Bratkowski – już w połowie XI w., czy trochę później (większość zapisków datowanych jest na XII i XIII w.), nie ma znaczenia, bo jeśli w innych częściach Europy pisano, to tylko po łacinie. – Bieriesty burzą stereotyp dotyczący poziomu kultury na terenach Rusi Nowogrodzkiej, a pewnie i Kijowskiej, z tym że tam się one nie zachowały. To była alfabetyzacja w stopniu, którego w Polsce doczekaliśmy się dopiero w XVII w., gdy zaczęto pisywać pamiętniki szlacheckie. Listy miłosne to dowód, że w Nowogrodzie pisały i czytały zarówno kobiety, jak i mężczyźni – mówi prof. Samsonowicz.

Słowianie przejęli od Normanów kult poetyckich opowieści. Skandynawskim sagom zawdzięcza Ruś powstanie bylin-starin, czyli legendarnych opowieści, które z pokolenia na pokolenie opowiadano sobie wieczorami. Wspaniały „Pan Wielki Nowogród” jest tłem wielu z nich. Przez kilka wieków stariny były jedynym śladem po wielkości i bogactwie tego miasta. Dopiero badania historyków i wykopaliska przywróciły go do życia i zwrócił mu należne miejsce.

Kto zabił republikę?

Wolny, demokratyczny i opływający w dostatki Nowogród był dla rosnącej w siłę Rusi Moskiewskiej solą w oku. Już pierwszy car Wszechrusi Iwan III Srogi (1462–1505) chciał mu utrzeć nosa. 14 stycznia 1478 r. wojska moskiewskie zdobyły miasto (któremu nie udzielił wsparcia Kazimierz IV Jagiellończyk), rozwiązał wiec, a mieszczan przesiedlił nad Wołgę. Ale chociaż Nowogród wcielono do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, zachował przywileje. Ludzie cara, którzy zamieszkali w bogatym, otwartym na świat mieście, szybko ulegli jego urokowi.

Tego Moskwa nie mogła zaakceptować. Prawie wiek później Iwan Groźny nie był już taki pobłażliwy jak jego dziad – kazał mieszkańców miasta wyrżnąć. Nowogród, który rządził całą północną słowiańszczyzną, kiedy Moskwy jeszcze nie było, okazał się zbyt niezależny i zbyt niewygodny. „Przeszłość Wielkiej Rusi należała do niego, Wielkiego Nowogrodu, i dlatego należało tę przeszłość wraz z nim unicestwić – po to, by zawładnąć przyszłością Wielkiej Rusi” – pisze Bratkowski. Ale nie tylko dwóch Iwanów przyczyniło się do upadku Nowogrodu. Miasto zniszczyło też bogactwo i dobrobyt. Syty Nowogród, zapatrzony w swoje sprawy, lekceważył zagrożenie, nie zabezpieczał się i nie zbierał sił przed zakusami Moskwy.

Historia Republiki Nowogrodu przypomina o istnieniu u podstaw rosyjskiej państwowości zupełnie innej tożsamości – demokratycznej, tolerancyjnej i niezależnej od Moskwy. Wykopaliska w Nowogrodzie trwają. Można być pewnym, że czeka nas jeszcze wiele odkryć, kolejne drewniane skarby, kolejne fascynujące teksty.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną