Kalisz z Ptolemeusza
W Kaliszu nad Prosną trwają obchody 1850-lecia miasta. Dziwny to jubileusz – ani okrągły, ani pewny, a jego organizatorzy nawet słówkiem nie wspominają, że identyfikacja miasta z Ptolemeuszową Calisią jest, delikatnie mówiąc, wątpliwa.

Z okazji urodzin miasta na cykl imprez pod nawiązującym do Felliniego hasłem „Kalisia 18 i pół” przyjadą muzycy, artyści, grupy rekonstrukcyjne. „Jubileuszowe przedsięwzięcia powinny być manifestacją dumy i radości ze wspólnego przeżywania historii miasta i wspólnego patrzenia w jego przyszłość” – piszą na stronach internetowych festiwalu organizatorzy. Obchody zaplanowano z rozmachem (skarby monet znalezionych w okolicach Kalisza można było w maju oglądać na Zamku Królewskim w Warszawie), szkoda, że naukowe podstawy tego jubileuszu są mocno wątpliwe. Skąd te 1850 lat i czy łączenie Calisii z powstałym w końcu IX w. grodem słowiańskim ma sens?

Wiemy, że Kalisz ma starożytne korzenie. W szkole dowiadujemy się, że Calisia pojawia się w powstałej w II w. „Geografii” Ptolemeusza. Jej autor, żyjący w Aleksandrii grecki matematyk, astronom i geograf, w ośmiu księgach podał współrzędne geograficzne poszczególnych krajów, gór, ujść i źródeł rzek, wybrzeży mórz, osad i miast. Jego opis geografii ówczesnego świata miał służyć wykreśleniu mapy Ziemi. Do naszych czasów zachowały się jedynie średniowieczne i nowożytne kopie tego dokumentu. Grecką „Geografię” przełożono w 1406 r. na łacinę, nazwano „Kosmografią” i powielono w wielu egzemplarzach, uważając ją za najdokładniejszy wówczas opis geograficzny świata. Jan Długosz w XV w. przywiózł jeden z nich do Krakowa (dziś w Bibliotece Jagiellońskiej) i jako pierwszy zauważył na niej toponim – Calisia, który zidentyfikował jako Kalisz nad Prosną. W „Rocznikach” odnotował: „Kalisz, najstarsze z miast, którego jedynie nazwą ze wszystkich miast polskich zapisanych przez Ptolemeusza w jego »Kosmografii« możesz zapoznać”.

Stwierdzenie Długosza przyjęto jako pewnik, tym bardziej że potwierdzało zasiedlenie ziem polskich przez Słowian już w okresie rzymskim (językoznawcy wywodzą nazwę Kalisz od starosłowiańskiego słowa kał – mokradło, bagno). Pod urokiem tej tezy pozostawała większość XIX- i XX-wiecznych polskich i zagranicznych badaczy. Jednym z głównych jej powojennych orędowników był filolog klasyczny i historyk prof. Bronisław Biliński z Polskiej Akademii Nauk. Twierdził on, że zbieżność nazwy, wyliczenia położenia miasta oraz znajdowane w okolicy Kalisza zabytki z okresu wpływów rzymskich, świadczące o wysokim zaawansowaniu kulturowym ziem nad Prosną, potwierdzają tezę o Kaliszu jako kontynuacji starożytnej Calisii. Na fali powojennych obchodów różnych rocznic i świąt w 1960 r. miasto świętowało swoje 1800-lecie. Teraz po 50 latach postanowiono wykorzystać Ptolemeusza i jego mapę po raz kolejny. Problem polega na tym, że dziś już nie ma pewności, że leżąca na szlaku bursztynowym Calisia to właśnie Kalisz.

Bałagan na mapie

Identyfikacja pasowała do życzeniowego podejścia polskich badaczy. Powtarzane na okrągło stwierdzenie stało się prawdą absolutną, tymczasem jest to taki sam mit naukowy jak słowiański Biskupin – z tym że w przeciwieństwie do Biskupina Kalisz nadal trzyma się mocno – tłumaczy archeolog, specjalista od epoki wpływów rzymskich, prof. Aleksander Bursche z Uniwersytetu Warszawskiego. I choć sam związany jest z Kaliszem (jego przodek – Juliusz Bursche – ma tam nawet swoją ulicę), nie może się doczekać, kiedy Calisia zacznie być traktowana jako piękna legenda, a nie fakt historyczny. Głównym krytykiem dogmatu jest historyk starożytności prof. Jerzy Kolendo z Uniwersytetu Warszawskiego, od lat zajmujący się analizowaniem dzieła Ptolemeusza, bo to ono narobiło w całej tej sprawie najwięcej zamieszania.

W „Geografii” najmniej wiarygodne są mapy (nie wiadomo nawet, czy odzwierciedlają w jakimś stopniu oryginały z II w., czy są jedynie średniowieczną próbą naniesienia na papier ptolemeuszowej wizji świata), ale i katalogi toponimów też nie są doskonałe. Problemem jest już sam sposób obliczania współrzędnych przez starożytnych, nie mówiąc o pomyłkach powstałych przy przepisywaniu cyfr z łaciny na grekę.

Ptolemeusz zebrał informacje i koordynaty geograficzne wszystkich miejscowości znanego świata, korzystając z prac uczonych, którzy żyli przed nim i z danych zebranych w jego czasach. Z zamieszczonych w „Geografii” współrzędnych geograficznych ok. 6 tys. miejsc zgadza się tylko niewielka część, większość nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Trochę dokładniejsze są dane na temat wybrzeży, ujść rzek oraz regionów dobrze Rzymianom znanych, ale to też nie jest zasadą. Nawet w Galii Ptolemeuszowe opisy wybrzeży Morza Śródziemnego są w miarę poprawne, dane dotyczące interioru – już nie. Według badaczy z Technisches Universität w Berlinie (geodety Dietera Lelgemanna oraz historyków Andreasa Kleinberga i Eberharda Knoblocha) Ptolemeusz mieszał jednostki odległości, których w jego czasach było kilka. Przesunięcia całych regionów wynikają zaś z tego, że geograf zestawiał różne mapy regionalne, nie korelując ich ze sobą.

Calisia wymieniana jest jako jedna z 94 osad w opisie „Wielkiej Germanii” i „Sarmacji Europejskiej”, czyli obszaru między Renem a Wisłą oraz Dunajem a Morzem Północnym i Bałtykiem. Okolice graniczne Rzymianie mieli dobrze spenetrowane, natomiast informacje o terenach dzisiejszej Polski musiały pochodzić od kupców, którzy wyprawiali się nad Bałtyk po bursztyn. – Ptolemeusz korzystał z dzienników podróży (itinerariów), w których odnotowano nazwy mijanych osad oraz informacje o liczbie dni podróży. Dzień podróży był jednostką, na podstawie której Ptolemeusz wyliczał odległości. Wystarczyło, że podróżnego coś zatrzymało, a już informacja o dystansie dzielącym dwa miasta była błędna, dlatego wyliczenia Ptolemeusza nie mają większej wartości – mówi prof. Kolendo.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną