Assasin’s Creed: Historia ciekawsza niż gra

Spisek Pazzich
Seria przebojowych gier wideo „Assassin’s Creed” opiera się luźno na wydarzeniach związanych z tzw. spiskiem Pazzich we Florencji. Tymczasem to, co wydarzyło się naprawdę, było znacznie ciekawsze od cyfrowej fikcji.
Portret Wawrzyńca Wspaniałego. Malował Giorgio Vasari
Wikipedia

Portret Wawrzyńca Wspaniałego. Malował Giorgio Vasari

Medal zamówiony przez władze republiki dla upamiętnienia zwycięstwa Wawrzyńca nad spiskowcami. Autor - Bertoldo di Giovanni
Wikipedia

Medal zamówiony przez władze republiki dla upamiętnienia zwycięstwa Wawrzyńca nad spiskowcami. Autor - Bertoldo di Giovanni

Katedra Santa Maria del Fiore - główna scena dramatu
Bjorn Giesenbauer/Flickr CC by SA

Katedra Santa Maria del Fiore - główna scena dramatu

Popiersie Giuliama, młodszego brata Wawrzyńca zamordowanego przez spiskowców
Wikipedia

Popiersie Giuliama, młodszego brata Wawrzyńca zamordowanego przez spiskowców

Bernardo Bandini, morderca Giuliama, powieszony w oknie pałacu florenckiej Signorii. Autorem szkicu jest Leonardo da Vinci
Wikipedia

Bernardo Bandini, morderca Giuliama, powieszony w oknie pałacu florenckiej Signorii. Autorem szkicu jest Leonardo da Vinci

W dziełach aspirujących do kultury wysokiej autorskie manipulacje  na materiale historycznym zwykle są subtelne, umowne, niepodważające rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Inaczej w kulturze popularnej – tu dozwolona jest każda brednia, usprawiedliwiająca wartką akcję, skandal niezbędny dla dobrej sprzedaży czy wreszcie dopasowanie dzieła do wyobrażeń tak zwanego współczesnego odbiorcy.

Doskonałym przykładem takiego postępowania jest popularna seria gier wideo „Assassin’s Creed”, opowiadająca o tajnych i krwawych zmaganiach sekty nizarytów z Zakonem Templariuszy. Dwie części gry wzięły sobie za fabularną podstawę dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce wiosną 1478 roku we Florencji. W historii przyjęło się je nazywać spiskiem Pazzich. Mało kto sięga do źródłowych „Historii florenckich” Niccola Machiavelliego, więc sposób, w jaki zostały przedstawione w grze okoliczności zamachu na Medyceuszy zyskał uznanie nawet u autora hasła w internetowej Wikipedii. Tymczasem to, co wydarzyło się naprawdę, było znacznie ciekawsze od cyfrowej fikcji.

Niezależna republika kupców

Miasto w Toskanii – założone jeszcze w ostatnich latach republiki rzymskiej jako kolonia wojskowa na gruzach wcześniejszego, etruskiego osiedla zburzonego przez Sullę – szczęśliwie przetrwało upadek Cesarstwa. Po zdobyciu przez Karola Wielkiego Florencja, jako część księstwa Toskanii, zaczęła powoli odbudowywać swoje znaczenie jako ważny ośrodek handlowy, korzystnie położony na drodze łączącej Rzym i późniejszą Francję. Na początku XII wieku nastąpiła emancypacja – w roku 1115 Florencja została wolnym miastem (bez świeckiego czy też kościelnego suwerena), zaś w roku 1183 ogłosiła się komuną miejską.

W tym momencie rozpoczął się długi proces kształtowania ustroju, który przekształcił Florencję w kupiecką, oligarchiczną republikę (nie mającą jednak nic wspólnego z demokracją). Należy przy tym zaznaczyć, że na ów proces przemożny wpływa miały walki z innymi, wyrastającymi na niezależne potęgi miastami, niepokoje wywołane długą wojną pomiędzy stronnictwami gwelfów i gibelinów (ci pierwsi przeciwstawiali się próbom restauracji władzy cesarskiej w Italii, drudzy byli jej zwolennikami), oraz wewnętrzne społeczne konflikty pomiędzy możnymi rodami, skupionymi w cechach rzemieślnikami (i bankierami) a miejską biedotą.

Początkowo główną rolę w systemie sprawowania władzy pełnili konsulowie, odpowiedzialni wobec hrabiego Toskanii. Później na pierwszy plan wybiły się kompetencje podesty, czyli sędziego-arbitra, wybieranego spośród szlacheckich rodów spoza Florencji, zawsze należących do partii gwelfów. Sowicie wynagradzany i wyposażony w bardzo szerokie prerogatywy podesta miał zachować neutralność pomiędzy skonfliktowanymi rodami i partiami. Drugim co do ważności urzędnikiem był kapitan ludu, czyli dowódca milicji miejskiej, również członek gwelfowskiej szlachty. I podestę, i kapitana ludu, wspierały po dwie rady, przy czym do tej drugiej mieli dostęp wyłącznie rękodzielnicy, zwani popolani.

Władzę wykonawczą miało kolegium zwane Signorią, złożone z reprezentantów sześciu cechów i dzielnic miasta jednocześnie; na ich czele stał gonfalonier sprawiedliwości. Zarządzenia Signorii dyskutowano najpierw przez obsadzoną w całości przez kupców Radę Stu, następnie rady kapitana ludu i podesty. W wyjątkowych sytuacjach zwoływano „parlament”, czyli zgromadzenie mieszkańców. Głosowania odbywały się z pomocą czarnych (głos na tak) i białych nasion bobu.

Do wyborów na poszczególne urzędy dopuszczano jedynie obywateli posiadających wystarczający cenzus majątkowy, mierzony wedle wysokości spełnionych powinności podatkowych – niewypłacalność oznaczała pozbawienie praw publicznych. Listy dopuszczonych były skrupulatnie sprawdzane i trzymane w zamknięciu w klasztorze dominikanów. Woreczki z woskowymi kulkami, w których ukryto nazwiska obywateli posiadających zdolność pełnienia różnych państwowych funkcji, przechowywali franciszkanie – wyboru dokonywano poprzez losowanie.  

Ale w mieście z tak skomplikowanym systemem politycznym nigdy nie panował spokój.


Wejście (i wyjście) Medyceuszy

Tym bardziej, że wielka część najbiedniejszych mieszkańców była pozbawiona wszelkich praw do tego stopnia, że ich położenie niewiele różniło się od tego, w jakim znajdowali się niewolnicy, na lokalne rynki w Italii dostarczani przez Wenecjan (pracodawca mógł nawet stosować wobec nich kary fizyczne). Ta najuboższa część mieszkańców Florencji zajmowała się najczęściej gremplarstwem (rozczesywaniem surowej wełny). Mieli oni dla gospodarki wielkie znaczenie, bowiem poza handlem i - jakbyśmy powiedzieli dziś, usługami bankowymi - największe dochody przynosiła Florencji produkcja tkanin. Na krótko udało się owym wyrobnikom podnieść swoje znaczenie – po przejściu przez Europę Czarnej Śmierci (lata 1347-1352) w wyludnionym mieście ich praca stała cenniejsza niż kiedykolwiek.

I tu po raz pierwszy Medyceusze mieli okazję zaistnieć politycznie. Rodzina, która w niedalekiej przyszłości miała rządzić miastem, nie należała do najmożniejszych i najbardziej liczących się rodów florenckich. Stare rody, wśród których rodzina Pazzich zajmowała czołowe miejsce, trzymały „ludzi nowych” z dala od możliwości sprawowania najważniejszych urzędów. Ci z kolei, aby znaleźć swoją polityczną szansę, zaczęli reprezentować partię, którą można by nazwać „ludową”. Jednak w systemie, w którym decydującą rolę może (choć nie musi) grać przypadek (losowanie) trudno mieć pewność wygranej.

W roku 1378 golfalonierem sprawiedliwości został wybrany Salvestro de’Medici. W atmosferze rewolucji biedota złupiła i spaliła domy patrycjuszy. Oligarchowie ustąpili – gremplarze i inni drobni wyrobnicy nie tylko otrzymali prawo zrzeszania się w cechy, ale i brania udziału w wyborze władz Signorii, gdzie na krótko zyskali większość. Polityczny sojusz przeciwników zmian unieważnił porozumienie – otwarty bunt biedoty został utopiony we krwi. Na tym skończyła się próba zreformowania ustroju Florencji w duchu bardziej demokratycznym. Salvestro de’ Medici został wygnany.

Rozgałęziona rodzina Medyceuszy została mocno przetrzebiona przez swych oligarchicznych przeciwników. Jeden z nielicznych pozostałych we Florencji, Giovanni di Bicci, rozumiał doskonale, że w polityce najważniejsze są pieniądze, i na nich skoncentrował całą swoją energię.

Ród rośnie w siłę

Przemyślane i szczęśliwe inwestycje – działalność wekslarska i dobrze działające manufaktury sukiennicze, zaczęły przynosić coraz większe zyski. Przedsiębiorstwo miało oddziały w Rzymie, Wenecji, Neapolu. Prawdziwe pieniądze były jednak gdzie indziej – rzymska filia banku Medyceuszy zaczęła prowadzić finansowe interesy Kurii, kardynałów, obsługiwać licznie przybywających do Rzymu pielgrzymów. Zyski podniosły znaczenie rodziny.

Syn i następca Giovanniego, Kosma, był już ważną postacią we florenckiej polityce, tradycyjnie występując w interesie partii ludowej. W roku 1433, po wojnie przeciw Lukce (miasto w Toskanii), która zrujnowała finanse państwa, konkurencyjny polityk z rodu Albizzi doprowadził do wygnania Kosmy i wszystkich innych Medyceuszy z Florencji. Zwycięska partia obsadziła wszelkie dostępne urzędy, ale nie potrafiła zapewnić ciągłości władzy. Już rok później Kosma powrócił triumfalnie do miasta, by zastosować te same metody, jakich użyto przeciw niemu. Partia stronników Medyceuszy zdobyła władzę całkowitą, przeciwnicy polityczni poszli na dziesięcioletnie wygnanie (kiedy wyroki się skończyły, specjalny trybunał przedłużył je o kolejne dziesięć lat).  

Nikt, kto nie należał do partii, nie mógł być pewny ani swego majątku, ani nawet życia. Nic zatem dziwnego, że rodzina Pazzich postanowiła przyłączyć się do zwolenników nowego porządku. Jeśli ktoś zwracał się do Kosmy, zarzucając mu jawną niesprawiedliwość, ten ubolewał nad zachowaniem członków Signorii – zwykle nie piastował nawet żadnego urzędu.

Kolejny sprawujący władzę we Florencji Medyceusz, syn zmarłego w 1464 r. Kosmy, Piero de’ Medici, wprowadził pewną istotną innowację – w czasie wyborów urzędników kulki z nazwiskami kandydatów losowało się tak długo, aż wybrani zostali ci, których widzieć na stanowiskach życzyła sobie partia Medyceuszy!

Zarówno Kosma, jak i Piero de’ Medici, rozkochani w antycznej kulturze, tworząc na nowo system polityczny Florencji, sięgnęli do spuścizny Cezara Augusta. Podobnie jak ich wielki poprzednik rozumieli, jak wielką wagę mają pozory – nie zmieniając fasady, nazw instytucji czy politycznego obyczaju, jednocześnie całkowicie zmienili praktykę i zaprzeczyli duchowi dawnych praw. Obaj byli w swoim mieście jedynie „pierwszymi obywatelami”. Ktoś mniej bystry obserwując puste już rytuały mógłby przypuszczać, że Florencja, podobnie jak Rzym za Augusta, wciąż była republiką.

Wawrzyniec Wspaniały

Po spowodowanej przewlekłą chorobą śmierci Piera (1469 r.), władzę we Florencji objął jego najstarszy syn, zaledwie dwudziestojednoletni Wawrzyniec, któremu będzie dane przejść do historii z przydomkiem „Wspaniały”. Nie miał niemal żadnego doświadczenia publicznego, choć trzeba przyznać, że w czasie kryzysu politycznego, który nieomal pozbawił Medyceuszy władzy (1466 r.) wykazał się osobistą odwagą i przytomnością umysłu. Wawrzyniec nie był, wbrew pochlebnym konterfektom, młodzieńcem pięknym ani wysokim, ale braki urody doskonale zastępował wielkim wdziękiem, niebywałą wręcz inteligencją i świetnym, klasycznym wykształceniem.

Wczesną młodość spędził, wyłączając naukę, niemal wyłącznie na uciechach – pisaniu poezji, rozrabianiu wraz z bandą podobnych sobie młodzieńców, lekcjach szermierki i rycerskich turniejach. Dość niespodziewanie on, i jego młodszy, ukochany brat Giuliano, musieli wziąć odpowiedzialność za losy państwa i swoich stronników. W istocie Wawrzyniec (grający pierwsze skrzypce w tym braterskim układzie) nie miał innego wyjścia – utrata władzy oznaczałby, w najlepszym razie, wygnanie i ruinę całej familii. Zresztą – w samej Florencji śmierć Piera de’ Medici nie wywołała chęci wskrzeszenia starego ustroju – możni obywatele, rozumiejący doskonale istotę sytuacji, zameldowali się licznie w pięknym, choć obronnym pałacu Medyceuszy, z wyrazami uszanowania i zapewnieniami o swej lojalności. Widać wyraźnie, że zwyciężył w tym momencie zdrowy rozsądek florenckiego patrycjatu – czyż rewolucja, a być może i podążająca za nią wojna, nie zaszkodziłaby rozlicznym dochodowym interesom?   

Na zewnątrz Wawrzyniec szybko zapewnił sobie pomoc tradycyjnych florenckich sprzymierzeńców – rządzonego przez Sforzów Mediolanu i królestwa Neapolu. Dopisywało mu szczęście – szybko została stłumiona rewolta w podległym mieście Prato (spiskowców dotknęły okrutne represje). W polityce wewnętrznej udało się jeszcze bardziej uszczelnić system – od reformy 1470 r. we władzach miasta nie mógł już zasiadać nikt spoza kręgu stronników Medyceuszy. Więcej trudu wymagało zdobycie miasta Volterra, które miało odwagę rzucić wyzwanie potężnej Florencji, a więc i jej faktycznemu władcy.

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj