Czwarta żona El Barona
Niemiecki bogacz, szpieg i miłośnik Orientu znalazł w Syrii skarby, sprowadził je do Berlina, a potem utracił w czasie wojny. Mimo to nie przestał wierzyć, że kiedyś znów zachwycą świat.
Prace rekonstrukcyjne kolekcji Oppenheima trwały 9 lat.
Olaf M. Tesser; Staatliche Mussen zu Berlin/materiały prasowe

Prace rekonstrukcyjne kolekcji Oppenheima trwały 9 lat.

1930 r., Max von Oppenheim ze swoją Wenus – posągiem grobowym sprzed 3 tys. lat odnalezionym w Tell Halaf w Syrii.
Max Freiherr von Oppenheim-Stiftung, Koln/materiały prasowe

1930 r., Max von Oppenheim ze swoją Wenus – posągiem grobowym sprzed 3 tys. lat odnalezionym w Tell Halaf w Syrii.

Posagi odnalezione w czasie wykopalisk w Tell Halaf w 1913 r.
Max Freiherr von Oppenheim-Stiftung, Koln/materiały prasowe

Posagi odnalezione w czasie wykopalisk w Tell Halaf w 1913 r.

Kamianna płyta z płaskorzeźbą lwa, stan z lat trzydziestych.
Max Freiherr von Oppenheim-Stiftung, Koln/materiały prasowe

Kamianna płyta z płaskorzeźbą lwa, stan z lat trzydziestych.

Ta sama kamienna płyta po rekonstrukcji.
Olaf M. Tesser; Staatliche Mussen zu Berlin/materiały prasowe

Ta sama kamienna płyta po rekonstrukcji.

Grecy i Rzymianie ukształtowali współczesne pojęcie piękna, przyzwyczajając nas do idealnych proporcji i wymodelowanych w jasnym marmurze ciał bogów. Szarobury odcień kamienia nie dodaje uroku rzeźbom gryfów, sfinksów i bogów z Tell Halaf, stanowiska archeologicznego na granicy syryjsko-tureckiej. Rysy mają zgrubne, jakby rozmyte, a liczne spękania sprawiają, że jeszcze trudniej doszukać się w nich klasycznego piękna.

Liczące 3 tys. lat monumenty są ciężkie i schematyczne, ale pozorny brak wyrafinowania równoważy kryjąca się za brodatymi obliczami tajemnica. Rzeźby z Tell Halaf doskonale wpisują się w panujące w tej części świata poczucie estetyki. Jeśli ktoś raz zakochał się w ich bogatej ornamentyce i monumentalizmie, to wsiąkł na całe życie, jak ich odkrywca baron Max von Oppenheim. Teraz sami możemy się przekonać, czy na nas także działa magia tej sztuki, odwiedzając w berlińskim Muzeum Pergamońskim wystawę „Uratowani bogowie z pałacu w Tell Halaf”. Można na niej oglądać 250 obiektów z tego stanowiska, przedmioty i fotografie prezentujące odkrywcę, poznać historię badań, zniszczenia rzeźb i ich niezwykłego powstania z popiołów.

13 lat w Kairze

Max von Oppenheim to drugi po Heinrichu Schliemannie, odkrywcy Troi, niemiecki archeolog amator o wielkich osiągnięciach. Schliemann zachwycił się w dzieciństwie „Iliadą”, von Oppenheim zapragnął poznać Orient po przeczytaniu „Baśni z 1001 nocy”. Jak postanowił, tak zrobił, choć jego życie tylko do pewnego momentu przypominało baśń Szeherezady.

Max urodził się w 1860 r. w zamożnej rodzinie kolońskich bankierów, jego ojciec był zasymilowanym Żydem, a matka pochodziła z bogatej rodziny kolońskiej. Wychowany w pałacach młodzieniec skończył prawo, ale tak naprawdę pociągała go przygoda. W wieku 31 lat wyjechał na Bliski Wschód. Był podróżnikiem chętnie nawiązującym kontakty z tubylcami, przebierał się na orientalną modłę, jeździł na wielbłądzie, mieszkał na pustyni w namiotach beduinów i palił fajkę wodną. W 1896 r. Oppenheim zamieszkał we wspaniałej willi w Kairze. Zasłynął z przyjęć, podczas których ambasadorowie i arystokraci europejscy podziwiali jego bogactwo i wdzięk krążących wśród gości tancerek brzucha. Miłość do Orientu El Barona – jak nazwano go w Kairze – miała też aspekt fizyczny, gdyż na wzór wschodni brał sobie żony na czas określony. Jeden z romansów skończył się tragedią, gdy zazdrosny mąż zamordował niewierną połowicę.

Wspomaganemu finansowo przez bogatą rodzinę niespecjalnie wiodło się w biznesie – nie zarobił ani na inwestycji w linię kolejową do Bagdadu, ani na plantacji kawy w Tanzanii. Ze względu na żydowskie pochodzenie nie udało mu się zostać ambasadorem, choć znajomość arabskiego i Orientu czyniły z niego doskonałego kandydata na dyplomatę. Został szpiegiem i agitatorem cesarza Rzeszy. Co prawda Brytyjczycy za szpiegowski majstersztyk uznali założone przez niego w 1914 r. czasopismo, w którym namawiał Arabów do świętej wojny przeciwko francuskim i brytyjskim okupantom, ale ostatecznie przegrał walkę z mającym również archeologiczne zacięcie Lawrence’em z Arabii.

Oppenheimowi, w przeciwieństwie do brytyjskiego konkurenta, ani skandale erotyczne, ani szpiegowanie nie przeszkadzały w zgłębianiu tajemnic Orientu, o czym świadczyła jego biblioteka, licząca 42 tys. tomów, i kolekcja sztuki oraz rękodzieła orientalnego. Na wystawie można posłuchać jego nagrań muzyki beduińskiej i zobaczyć wypchane zwierzęta z Bliskiego Wschodu. Jednak największym osiągnięciem były badania w Tell Halaf.

750 tys. marek

W 1899 r. Max von Oppenheim był akurat w Turcji, gdy usłyszał, że nad Chaburem chłopi kopiący grób na wzgórzu Halaf natrafili na monumentalne rzeźby. Zaraz potem okolicę nawiedziła susza i cholera, co miejscowi łączyli z odsłonięciem posągów demonów. Strach był tak wielki, że Oppenheim musiał uciec się do gróźb, by pokazano mu miejsce odkrycia. Dziwny ptak z wielkim dziobem zachwycił go, ale wykopaliska rozpoczął dopiero w 1911 r. po wyprowadzce z Kairu. Rodzina El Barona wyłożyła na nie kolosalną sumę 750 tys. marek. Z Aleppo wyruszyło tysiąc wielbłądów objuczonych sprzętem, a w ekipie znaleźli się najlepsi specjaliści oraz kucharz i lekarz. Po specjalnie położonych torach kolejowych (800 m) 550 robotników przewoziło do magazynu ważące po kilka ton rzeźby i płyty kamienne (tzw. ortostaty), dekorujące pałac aramejskich władców.

Z asyryjskich tabliczek zapisanych pismem klinowym wiadomo było, że Tell Halaf to biblijne Gozan (Guzana), do którego asyryjski król Tiglatpilesar III w VIII w. p.n.e. przesiedlił Żydów. Ale Oppenheim skupił się na badaniu rezydencji zbudowanej wcześniej, na przełomie I i II tysiąclecia p.n.e., przez władcę o imieniu Kapara. W tym czasie Gozan zamieszkiwali Aramejczycy, którzy wykorzystali niepokoje w basenie Morza Śródziemnego, upadek anatolijskiego państwa Hetytów oraz słabość Asyrii, i osiedlili się w północnej oraz środkowej Syrii.

Stepowo-pustynni tułacze szybko przyzwyczaili się do miejskiego życia, przejmując kulturę materialną i religię sąsiadów, nigdy jednak nie stworzyli spójnego królestwa. Ich małe państewka, nazwane od imienia protoplasty zwycięskiego szczepu (Gozan znajdował się na terenie Bit Bachiani, czyli Domu Bachiani), już w IX w. p.n.e. podporządkowali sobie Asyryjczycy. Potwierdza to druga monumentalna budowla na terenie cytadeli – pałac gubernatora oraz warstwa spalenizny w pałacu Kapara z 808 r. p.n.e.  powstała zapewne w trakcie rewolty Aramejczyków przeciw nowym rządom.

Kilka dni po rozpoczęciu wykopalisk Oppenheim zaczął wyciągać z ziemi fantastyczne posągi lwów otaczających wejście do pałacu, gryfów i sfinksów oraz pokryte reliefami ortostaty. W południowej części cytadeli znalazł dwa groby ciałopalne, a w nich złote precjoza i posąg siedzącej kobiety z warkoczami, którą nazwał boginią (choć w rzeczywistości była to rzeźba zmarłej arystokratki). Zachwycony mówił, że może patrzeć na swoją Wenus godzinami. W pamiętnikach wyznał, że ma na wzór muzułmański cztery żony – tą pierwszą jest groźna pustynia, drugą nauka i badania, trzecią sztuka, a czwartą siedząca na tronie bogini – „im dłużej się w nią wpatruję, tym bardziej się do mnie uśmiecha”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną