Historia

Gasnący blask złotych kopuł

Historia zburzonych cerkwi

Cerkiew przy ulicy Długiej w Warszawie, zmieniona w katedrę polową WP. Cerkiew przy ulicy Długiej w Warszawie, zmieniona w katedrę polową WP. Polityka
Wiele cerkwi na ziemiach Polski powstało pod zaborem rosyjskim jako widomy znak carskiej potęgi. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. uznano je więc za niechciane dziedzictwo i zniszczono w ramach tzw. odmoskwiania.
Warszawski sobór św. Aleksandra Newskiego z 73-metrową dzwonnicą na placu Saskim.Polityka Warszawski sobór św. Aleksandra Newskiego z 73-metrową dzwonnicą na placu Saskim.
Najwyższą budowlą po lewej stronie Wisły była nie katedra św. Jana, ale wieża soboru na placu Saskim.Polityka Najwyższą budowlą po lewej stronie Wisły była nie katedra św. Jana, ale wieża soboru na placu Saskim.
Aleje Ujazdowskie - cerkiew św. Michała Archanioła Litewskiego Pułku Lejbgwardii.Polityka Aleje Ujazdowskie - cerkiew św. Michała Archanioła Litewskiego Pułku Lejbgwardii.
Odwrót Rosjan w 1915 r., w tle cerkiew św. Tatiany (dziś Pałac Staszica).Polityka Odwrót Rosjan w 1915 r., w tle cerkiew św. Tatiany (dziś Pałac Staszica).
Cerkiew domowa w budynku szkoły w Łowiczu.Polityka Cerkiew domowa w budynku szkoły w Łowiczu.

W 1912 r. na Dworzec Petersburski w Warszawie (mniej więcej tam, gdzie dziś Dworzec Wileński na Pradze) przyjeżdża rosyjski oficer, by podjąć służbę w Korpusie Kadetów im. Suworowa. Jadąc w Aleje Ujazdowskie co rusz spotyka świadectwa rosyjskiej obecności. Już w dworcowej cerkiewce św. Mikołaja Cudotwórcy bądź w pobliskiej cerkwi św. Marii Magdaleny może podziękować Bogu za szczęśliwą podróż. Z praskiego brzegu Wisły dostrzeże, że najwyższą budowlą po drugiej stronie nie są wieże kościołów nad Starym Miastem, ale złote kopuły i dzwonnica soboru na placu Saskim.

Jadąc mostem Kierbedzia na plac Zamkowy, Rosjanin minie były Zamek Królewski – teraz siedzibę generał-gubernatora, z reprezentacyjną cerkwią Podniesienia Krzyża Św., w której na króla Polski koronowano cara Mikołaja I. Kiedy dorożka skręci w Krakowskie Przedmieście, oficer zobaczy m.in. pomnik feldmarszałka Iwana Paskiewicza, nieco z boku – cerkiew (sztabową) w Pałacu Brühla i wspomniany Sobór Newski, a także przebudowany na moskiewską modłę Pałac Staszica – teraz mieszczący I Rosyjskie Gimnazjum (męskie) z cerkwią szkolną św. Tatiany, upamiętniającą stojącą tu wcześniej kaplicę moskiewską, w której w 1620 r. pochowano cara Wasyla Szujskiego z bratem Dymitrem, zmarłych w polskiej niewoli.

Nieco w bok od Alei Ujazdowskich (gdzie dziś stoją budynki Sejmu) oficer natknie się na gmach Aleksandryjsko-Maryjnego Instytutu Panien Szlachetnych (błagorodnych diewic), z kaplicami prawosławną i katolicką, a przed wejściem do Parku Ujazdowskiego (przy obecnym placu na Rozdrożu) – na cerkiew św. Michała Archanioła Litewskiego Pułku Lejbgwardii. Jeśli ul. Agrykola pojedzie w kierunku Czerniakowskiej, dostrzeże cerkiew domową w szpitalu wojskowym w Zamku Ujazdowskim oraz cerkwie św. Olgi i bł. Martyniana, wzniesione dla stacjonujących tu rosyjskich pułków. Do Alei Ujazdowskich może wrócić przez Park Łazienkowski, gdzie zapewne zauważy prawosławny krzyż na kaplicy przylegającej do zachodniego pawilonu Pałacu na Wyspie. Cerkiew domową znajdzie też w Belwederze. Po wyjeździe z Łazienek stanie przed miejscem służby – gmachem Korpusu Kadetów z cerkwią Opieki Matki Bożej. Jej kopuła wznosiła się w miejscu, w którym dziś jest reprezentacyjne wejście do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Nasz oficer obejrzał ledwie połowę warszawskich cerkwi. Wszystkie zaspokajały religijne potrzeby ok. 40 tys. prawosławnych mieszkańców ówczesnej Warszawy, głównie wojskowych, urzędników, nauczycieli, żandarmów oraz ich rodzin i służby ściągniętej z Rosji.

Dla Polaków cerkwie były symbolem rosyjskiego panowania nad Wisłą. I to nie tylko w Warszawie. Sobory i cerkwie stały w 10 gubernialnych i w prawie każdym z 84 powiatowych miast Kongresówki, przy wojskowych poligonach, komorach celnych i wsiach zasiedlanych osadnikami z Rosji oraz wracającymi do jedynej wiary staroobrzędowcami z Prus.

Po upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów na ziemiach zabranych przez Rosję podczas I i II rozbioru religią dominującą zostało prawosławie – oficjalne wyznanie rosyjskiego imperium i władających nim Romanowów. W wykrojonym w 1815 r. i połączonym unią personalną z Rosją Królestwie Polskim (kongresowym) dominowali katolicy i uznający zwierzchność papieża unici. Kilka prawosławnych świątyń istniało tu już wcześniej, m.in. przy poselstwie rosyjskim w Warszawie i w miastach (Warszawa, Radom, Kalisz, Piotrków, Lublin), w których w XVII w. osiedli prawosławni greccy i serbscy kupcy.

Przez pierwsze 15 lat Królestwa Polskiego sytuacja nie uległa większej zmianie. Miało ono własną konstytucję, gwarantującą religijną tolerancję, i armię, której głównodowodzący – wielki książę Konstanty (brat cara i zarazem faktyczny namiestnik Królestwa) – gorliwie zajmował się paradami i Polkami, a nie krzewieniem prawosławnej wiary. Zignorował nawet polecenie cara, by wznieść cerkiew na ul. Nowy Świat. Nieliczni Rosjanie, którzy ściągnęli z Konstantym, modlili się w cerkwiach greckich i kilku domowych, urządzonych w wynajętych budynkach i w Zamku Królewskim.

Po zdławieniu powstania listopadowego (1831 r.) autonomię Kongresówki zniesiono. Armię polską zastąpiły rosyjskie pułki. Granicę z Prusami i Austro-Węgrami obsadzili rosyjscy strażnicy i celnicy. Rozrósł się rosyjski aparat urzędniczy. Wyznawców prawosławia było coraz więcej. Istniejący w Warszawie od 1834 r. prawosławny wikariat w 1841 r. przekształcono w diecezję. Rozpoczęto też budowę cerkwi. W 1835 r. konsekrowano cerkiew św. Aleksandra Newskiego w budowanej Cytadeli Aleksandryjskiej, z dzwonami odlanymi z armat zdobytych w powstaniu listopadowym, a w dwa lata później jej wierną kopię – cerkiew św. Jerzego Zwycięzcy w Twierdzy Nowogieorgijewskiej (Modlin), obie zaprojektowane przez Andrzeja Gołońskiego w stylu późnego klasycyzmu. Wyświęcono cerkwie w twierdzy zamojskiej i iwangorodzkiej (Dęblin).

Na cerkwie przebudowywano też kościoły. W Warszawie ojcowie pijarzy za przekazany im pojezuicki kościół i ponad 53 tys. rubli rekompensaty oddali Rosjanom swój klasztor i kościół NMP Patronki Polski przy ul. Długiej. Przebudowę tego konwentu zaprojektował Antonio Corazzi, a przeprowadził Gołoński. Usunięto barokowy wystrój. Dwie wieże kościoła zastąpiono pięcioma, z cebulastymi kopułkami (nieco później pozłoconymi) z prawosławnymi krzyżami. Dzwony wyświęconego w 1837 r. soboru też odlano z powstańczych armat. W poklasztornych budynkach urządzono rezydencję biskupa, pomieszczenia dla konsystorza i seminarium duchownego, kaplice domowe i mieszkania dla księży. Warszawska ulica nie akceptowała zmiany gospodarza i wyglądu konwentu. Śpiewano: „Poczekajcie no kopułki,/Przyjdą jeszcze z Francji pułki,/My nie chcemy obcej wiary,/Wróci nasza i pijary”.

Rosjanie przejęli też kościół św. Wawrzyńca we wsi Wola. Obejmowała go słynna wolska reduta nr 56, w obronie której zginął gen. Józef Sowiński. W 1831 r. poległo tu też kilkuset Rosjan. Carskie władze przejęły nadwerężony walkami kościół i przebudowały na cerkiew Matki Bożej Włodzimierskiej, upamiętniającą ich szturm na Warszawę. W Lublinie cerkiew urządzono w przejętym kościele wizytek. Postawiono też cerkiew w Kolonii Aleksandryjskiej (dziś Stanisławowo) dla ściągniętych z głębi imperium rodzin rosyjskich chłopów osiedlonych w kilku wsiach, założonych dla większego bezpieczeństwa modlińskiej twierdzy.

Po powstaniu styczniowym Rosja uznała, że swe panowanie w niepokornej Polsce oprzeć należy na sile. Kraj Nadwiślański poddano planowej rusyfikacji, w której ważna rola przypadła Cerkwi. Zaplanowano budowę 37 nowych świątyń, tworząc specjalny fundusz zasilany co roku kwotą 100 tys. rubli. Wzniesiono sobory w każdym z gubernialnych miast. Do chwilowego zastoju w budowie cerkwi doszło w latach 80. XIX w., kiedy po narzuceniu unitom przymusowego powrotu do prawosławia fundusz cerkiewny przede wszystkim wspierał budowę świątyń na Chełmszczyźnie i Podlasiu. Ale na początku XX w. w miastach znów co roku konsekrowano po kilka nowych cerkwi. Kirył Sokoł i Aleksander Sosna w książce „Cerkwie w centralnej Polsce 1815–1915” podają, że o ile w pierwszym półwieczu rosyjskiego panowania w Polsce (bez Chełmszczyzny i Podlasia) wzniesiono 11 cerkwi, o tyle w drugim – już ponad 80. A należy jeszcze doliczyć ponad 100 cerkwi domowych.

Z inicjatywą budowy stałych cerkwi wojskowych wychodzili dowódcy rosyjskich pułków (miały one na etacie księdza i wyposażenie polowej cerkwi), szefowie brygad straży granicznej, gubernatorzy i naczelnicy powiatów. Cerkwie pułkowe budowano za pieniądze armii i składki kadry, na parafialne nieco dawał Synod i niekiedy dokładał się sam car lub cesarzowa (zwłaszcza gdy patronami cerkwi mieli zostać św. Mikołaj Cudotwórca i św. Aleksander Newski, których imiona nawiązywały do imion carów panujących od 1815 r.). Reszta środków pochodziła z lokalnych zbiórek, i to nie tylko wśród osiadłych w Polsce Rosjan. W Łodzi i Sosnowcu do budowy cerkwi dołożyli się niemieccy i żydowscy fabrykanci. Kilka cerkwi, m.in. w Raczkach, ufundowali Rosjanie, którzy przejęli polskie dobra skonfiskowane po powstaniu styczniowym.

Cerkwie budowano w różnych odmianach stylu ruskiego i rusko-bizantyjskiego. Niektóre architekturą nawiązywały do świątyń greckich z pierwszych wieków chrześcijaństwa (bł. Martyniana w Warszawie) i kościołów ormiańskich (Tworki). Udane projekty powielano. Cerkiew w Częstochowie była kopią warszawskiej św. Marii Magdaleny. Pięć bliźniaczych cerkwi stanęło w Grajewie, Mławie, Aleksandrowie Pogranicznym, Słupcy i Granicy k. Sosnowca.

W 1912 r. w Warszawie wyświęcono sobór katedralny św. Aleksandra Newskiego, o którego budowę w 1884 r. wystąpił generał gubernator Josif Hurko, podnosząc, że prawosławnym w tym mieście brakuje miejsca na modły. Wielkie sobory stawiano wtedy w Helsinkach, Rewalu (Tallin) i Rydze. Łącznie z warszawskim miały być niepodważalnym świadectwem obecności Rosjan w tej części Europy. „Rosyjski sobór obwieszcza światu i niespokojnym Polakom, że na zachodnich priwislińskich kresach nieodwołalnie utwierdziło się potężne prawosławne mocarstwo” – głosi dokument z kancelarii generał gubernatora. Świątobliwy Synod, inwestujący w sobory nad Bałtykiem, na warszawski dał 33 tys. rubli. Znacznie więcej – ok. 135 tys. – zebrał wśród swoich sympatyków znany spowiednik i duchowy przewodnik o. Ioann z Kronsztadu (dziś prawosławny święty). Wciąż było to niewiele w porównaniu z całkowitym kosztem soboru, który przekroczył 3 mln rubli (można było za to zbudować 50 średniej wielkości cerkwi). Brakujące środki zbierano podczas kwest w Rosji. Nałożono też opłaty na polskie samorządy.

Nie respektując ani historycznych, ani estetycznych racji zdecydowano, by sobór stanął na placu Saskim, według projektu Leoncjusza Benoisa. Już współcześni mu znawcy architektury podkreślali, że zainspirowała go bryła bazyliki św. Marka w Wenecji. Sobór miał pięć kopuł i stojącą obok 73-metrową dzwonnicę z tarasem widokowym. Największy z 14 dzwonów ważył 26,2 t i w Rosji był piątym co do wielkości. Kiedy bryła soboru już stała, powołano komisję artystyczną dla opracowania projektu wyposażenia wnętrza. Do jego realizacji zaproszono najznakomitszych wówczas rosyjskich malarzy, którzy zaprojektowali bądź też sami wykonali malowidła, mozaiki i ikony (m.in. Wasilija Bielajewa, Mikołaja Charłamowa i Wiktora Wasniecowa).

Cerkwie starano się stawiać w centralnych miejscach. „Obok pomników były widomą oznaką obcego panowania. Co więcej, prawosławne świątynie w stylu rusko-bizantyjskim, ruskim, a nawet klasycystycznym, który mimo swej międzynarodowej proweniencji pokrewny był jednak architekturze cesarskiego Petersburga, wyróżniały się stylistyką na tle polskiego krajobrazu architektonicznego, będąc przejawem sztuki państwa ościennego” – pisał Piotr Paszkiewicz, nieżyjący już znawca rosyjskiej architektury i sztuki.

W 1915 r., po ewakuacji na wschód wraz z rosyjską armią tysięcy Rosjan, w tym i prawosławnych księży, zaczęto zacierać ślady rosyjskiej obecności. Nazywano to odmoskwianiem: obalano pomniki, zrywano szyldy, zmieniano nazwy niektórych ulic i miejscowości. Nowy okupant – kaiserowska armia – kilka cerkwi zaadaptował na garnizonowe kościoły. Sobór Aleksandra Newskiego wyświęcono na katedrę św. Henryka. Odprawiano w niej msze dla żołnierzy ewangelików, jak i katolików. Sobór przy Długiej został kościołem garnizonowym polskich legionistów.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości majątek pocerkiewny, dekretem naczelnika państwa z 18 grudnia 1918 r., przeszedł pod przymusowy zarząd państwowy (Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych). Nie zapobiegło to, początkowo spontanicznej, akcji rewindykacji i burzenia cerkwi. Decyzje o zwrocie katolikom i unitom ich dawnych świątyń, przebudowanych na cerkwie, dyskusji nie budziły. Sporo cerkwi zamieniono na kościoły garnizonowe polskiego wojska. Większość z nich rozebrano jeszcze w okresie międzywojennym, a pozostałe przebudowano, usuwając kopuły i inne elementy cerkiewnej architektury. Przebudowywano też cerkwie przekazane parafiom katolickim, m.in. w Łomży, Częstochowie, Łodzi, Augustowie i Suwałkach. Katolicy w Łapach dostali cerkiew wybudowaną przez rosyjskich kolejarzy. Ale 6 lipca 1919 r. podjęli uchwałę odnotowaną w parafialnej kronice: „Modlić się w kościele przerobionym z cerkwi my nie chcemy! Kościół musi być wybudowany”. Cerkiew zburzyli i na tym samym placu, z cegieł po niej, zbudowali kościół.

Maria Macieszyna, nauczycielka i działaczka społeczna, w „Pamiętniku płocczanki” wspomina: „W ubiegłym tygodniu 5 marca miejscowi nasi prawosławni i Rosjanie doznali bolesnego ciosu. Oto władze wojskowe zabrały im gmach cerkiewny. Pozwolono im zabrać ołtarze, obrazy, świeczniki (…). W cerkwi zebrał się cały lud prawosławny. Jest ich w Płocku około 500 osób. (…) Niektórzy (…) płakali. Szczególnie kobiety, tu urodzone. (…) Był tam również kapelan wojskowy ksiądz Słonicki. Ten był po prostu zawstydzony i chodził po pustej swej własności, jak chodzi się po pokoju konającego”.

Z materiałów po rozbiórce cerkwi w Augustowie zbudowano seminarium nauczycielskie, w Mławie – muzeum regionalne, w Lubartowie – dom ludowy, w Lublinie – sporą część Domu Żołnierza, w Kozienicach i Sieradzu – szkoły, w Łęczycy – miejską łaźnię. W cerkwi w Staszowie, po zdjęciu z niej kopuł, urządzono salę teatralną, a potem kino. W przebudowanej cerkwi w Ostrołęce jest dziś szkolna sala gimnastyczna, w Wieluniu – dom kultury, a w Sierpcu – sąd rejonowy. Długa jest też lista cerkwi, które burzono, nie znajdując dla nich innego przeznaczenia.

Warszawa, stolica niepodległego już państwa, też chciała się szybko pozbyć rosyjskich cech. Magistrat, w marcu 1919 r., powołał komisję pod kierunkiem prof. Tołwińskiego, która dokonała przeglądu cerkwi i wskazała, które należy zburzyć, które przebudować, przywracając im wcześniejszą architektoniczną formę, dla których można znaleźć nowe przeznaczenie i które (trzy) pozostawić wyznawcom prawosławia. Komisja wymijająco wypowiedziała się w sprawie losu soboru na placu Saskim. Protokół wymienia trzy warianty: zburzyć, przebudować i pozostawić, ale ostatecznej decyzji komisja nie sugerowała, bo tę można podjąć „dopiero po wszechstronnym wyjaśnieniu tych zagadnień drogą opracowań rysunkowych”.

Ów brak zdania komisji mocno krytykowało wielu architektów, ale byli też tacy, co opowiadali się za przebudową soboru na katolicką katedrę. Rodziły się pomysły dość fantastyczne, jak choćby Stefana Żeromskiego, który już wiosną 1918 r. w utworze „Wisła” zapowiadał, że „wolny lud strąci dzwonnicę, która Polsce wieczną niewolę wydzwaniać miała, i zetnie złote kopuły cerkwi, które jej w oczy wieczną sromotą przyświecać miały. Kadłub cerkiewny, dzieło artyzmu, zdobiony cennymi Wasniecowa freskami, zostać powinien, gdyż nie popełnia Polak barbarzyństwa. Na znak skwitowania i wyrównania rachunków ten kadłub zawrze w sobie cywilny skarbiec narodu”. Pisarz wylicza, co w nim powinno spocząć, od Szczerbca Chrobrego, po „postronki, na których zawisł Traugutt z towarzyszami”.

Soboru nie przebudowano ani na katedrę, ani muzeum martyrologii. W latach 1920–21 rozebrano dzwonnicę, która co poniektórym – jak cytuje Paszkiewicz – przypominała „wzwiedziony członek męski”, a do połowy 1926 r. zburzono i sobór. By sfinansować rozbiórkę, magistrat wprowadził do obiegu tzw. cegiełki, których wartość gwarantowano materiałami z rozbiórki. Część mozaik z przebogatego wyposażenia wnętrza zdołano uratować. Trafiły do cerkwi w Baranowiczach i dolnej części cerkwi św. Marii Magdaleny na warszawskiej Pradze.

Jak na rewindykację i burzenie cerkwi reagowali pozostali w Polsce wyznawcy prawosławia? Było ich ponad 3 mln, ale przeważnie mieszkali na Kresach Wschodnich, a nie w opuszczonych przez Rosjan miastach byłej Kongresówki. Przeciwko burzeniu wypowiadali się posłowie z mniejszości. Protestowała, ale niezbyt głośno, dopiero budująca się i zajęta uzyskaniem autokefalii, a tym samym niezależności od moskiewskiego patriarchatu, polska prawosławna hierarchia. Burzeniu sprzyjał nieuregulowany aż do 1938 r. status Kościoła prawosławnego w Polsce i polityka państwa preferującego wyznanie rzymskokatolickie, nakierowana na polonizację Kresów, czego kwintesencją było zburzenie w 1938 r. ok. 150 cerkwi we wsiach na wschód od Wisły.

Czytelnikom zainteresowanym tematem podpowiadam lekturę książek: „Pod berłem Romanowów” Piotra Paszkiewicza, „Cerkwie w krainie kościołów” Henryka Sienkiewicza, „Warszawa. Prawosławie i rosyjskie dziedzictwo” Pawła Przeciszewskiego, „Zapomniane dziedzictwo” o. Grzegorza Sosny i m. Antoniny Troc-Sosny oraz „Cerkwie w centralnej Polsce 1815–1915” Kiryła Sokoła i Aleksandra Sosny.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną