Goralenvolk - wstydliwa karta Podhala

Góralu, czy ci nie żal?
Temat to trudny, wstydliwy, niechętnie podejmowany, zwłaszcza na Podhalu. Bo wspomnienie Goralenvolku to wspomnienie zdrady.
Żołnierze niemieccy na Krupówkach, luty 1940 r.
FoKa/Forum

Żołnierze niemieccy na Krupówkach, luty 1940 r.

Obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, 1940 r. Gubernator Hans Frank przyjmuje na Wawelu delegację górali (trzeci od lewej Wacław Krzeptowski).
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, 1940 r. Gubernator Hans Frank przyjmuje na Wawelu delegację górali (trzeci od lewej Wacław Krzeptowski).

Henryk Szatkowski (pierwszy z lewej), Zakopane, lata 30. Po wojnie ślad po nim zaginął.
archiwum Zofii Forteckiej/Fotonova

Henryk Szatkowski (pierwszy z lewej), Zakopane, lata 30. Po wojnie ślad po nim zaginął.

Historia Goralenvolku to historia tzw. narodu góralskiego, wykreowanego przez okupanta niemieckiego po 1939 r. Die Goralen mieli być wydzieleni z narodu polskiego obok die Kaschuben (Kaszubi) i die Schlonsaken (Ślązacy). Projekt Goralenvolku przygotowywano na długo przed wybuchem wojny, agenturalnie i przez budowę w Zakopanem sieci wpływów, ale także ideologicznie, czemu miały służyć badania niemieckich naukowców, intensywnie prowadzone również podczas okupacji.

Jedną z tez ówczesnej antropologii niemieckiej było uznanie górali podhalańskich za twór nieokreślony do końca po względem etnicznym, ale w istocie wywodzący się z germańskich szczepów plemiennych, które w głębokim średniowieczu – jak bezpodstawnie twierdzono – dominowały na obszarach południowej Polski. O korzeniach germańskich i odmienności od polskości świadczyć miała kultura góralska, z jej muzyką, tańcami, ubiorami, budownictwem, gwarą. Wskazywano między innymi na podobną formę spinek gockich i góralskich, na podobieństwo tyrolskiego jodłowania i góralskiego zaśpiewu oraz na niemieckie nazwy miast i wsi w tym rejonie (Dursztyn, Falsztyn, Frydman, Grywałd itd.). Górale mieli różnić się od Polaków typem urody, inaczej mówiąc, typem rasowym, czyli tzw. dynarskim, a w wielu wypadkach wręcz nordyckim.

To tylko niektóre ustalenia nauki nazistowskiej, bo miała ona tendencję do nieustannego rozwoju i pogłębiania badań. Poszerzała ich pole, między innymi inicjując już jesienią 1939 r. poszukiwania archiwalne. Ich celem było odnalezienie świadectw germańskości Podhala i górali. Na pewnym etapie wydzielono cztery podgrupy Goralenvolku ze względu na odrębność dialektu, ubioru czy wręcz sprzętów domowych.

Nadbudowa zatem powstała, ale nie zapomniano i o bazie. W Zakopanem, mieście centralnym dla Podhala, ale także położonym na skrzyżowaniu wielu tras i połączeń, choćby z Czechosłowacją, na wiele lat przed wojną wywiad niemiecki próbował zbudować swoją sieć agenturalną. I to nie bez powodzenia. Jej główną postacią był Witalis Wieder, kapitan rezerwy WP, dzierżawca jednego z pensjonatów, którego żadne zdjęcie nie zachowało się do dzisiaj, a on sam znikł po wojnie i nigdy nie został odnaleziony.

Rychło po wybuchu wojny okazało się, jak skutecznym agentem był Wieder i jak silnie omotał swoimi wpływami kilka znanych postaci Zakopanego. Aktywnie włączyły się w działania powołanych niebawem różnych komitetów i instytucji Goralenvolku. Wiele z nich poszło też na zdradziecką i haniebną współpracę z okupantem, jeśli jeszcze nie przed wrześniem 1939 r., to na pewno już jesienią tego roku.

Jedną z pierwszych propagandowych akcji Wiedera było zorganizowanie góralskiej pielgrzymki na Jasną Górę. Dzięki jego staraniom podstawiono do Zakopanego specjalny pociąg. A w nim znaleźli się między innymi Wacław Krzeptowski i Józef Cukier – pierwsze dwa nazwiska łączone z Goralenvolkiem. Wkrótce dołączały do nich następne: dr Henryk Szatkowski, Andrzej Krzeptowski i Stefan Krzeptowski.

Byli to ludzie znani, zwłaszcza Wacław Krzeptowski, zwany zarówno przez zwolenników jak i szyderców góralskim księciem. Pochodzący z szanowanej rodziny, spowinowacony z innymi rodami Zakopanego, bogaty i wpływowy, współpracował kiedyś z Wincentym Witosem, znał osobiście Ignacego Mościckiego i Rydza-Śmigłego, miał niezłe kontakty polityczne z obozem rządzącym i opozycją ludową. Był hrubym gazdą, jak mówiono na Podhalu.

To Wacław Krzeptowski stał na czele delegacji górali, która 7 listopada 1939 r. złożyła na Wawelu wyrazy uznania czy raczej po prostu hołd Hansowi Frankowi. Pięć dni później witał tegoż gubernatora generalnego w Zakopanem i dziękował mu za „oswobodzenie górali od ucisku polskich władz”. Kolejnym krokiem, po dwóch tygodniach, było zwołanie przez Krzeptowskiego przedwojennego Związku Górali, przekształcenie go w Goralenverein oraz przyjęcie idei Goralenvolku.

Inny lider i piewca tej idei Henryk Szatkowski równolegle opracował adresowany do władz niemieckich memoriał, postulujący uznanie przez nowe władze odrębności narodowej góralszczyzny i wzmocnienie jej przez regulacje prawne oraz decyzje polityczne. Już niebawem powstała góralska szkoła powszechna, szkoła zawodowa oraz klub sportowy. A do Zakopanego zawitał gościnnie przyjmowany przez reprezentantów nowego narodu góralskiego sam Heinrich Himmler.

Proces wyodrębniania się Goralenvolku osiągnął punkt przełomowy na początku 1942 r., gdy powstał Komitet Góralski. Na jego czele stanął Wacław Krzeptowski, statut napisano w języku niemieckim. Komitet Góralski patronował dwóm wielkim akcjom i inicjatywom. Najpierw akcji kenkart, która w 1942 r. miała zmusić Podhalan do narodowego samookreślenia. I zweryfikowania deklaracji ze spisu przeprowadzonego przez Niemców dwa lata wcześniej. Wtedy 65 proc. ludności zadeklarowało polskie pochodzenie, a 35 proc. określiło się jako „górale”, choć idea Goralenvolku nie miała jeszcze takiego ciężaru przymuszenia i identyfikacji.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną