Zbroja wielkiego mistrza de Valette'a

Ostatni bastion joannitów
W warszawskim Zamku Królewskim można obejrzeć zabytki związane z zakonem św. Jana (joannitami). Wśród nich znajduje się zbroja wielkiego mistrza Jeana de Valette’a (1494–1568). Kim był jeden z największych rycerzy chrześcijańskiej Europy?
Fresk z Pałacu Wielkich Mistrzów na Malcie, przedstawiający tureckie oddziały na Malcie (na pierwszym planie saperzy). Malował Matteo da Leccio.
Wikipedia

Fresk z Pałacu Wielkich Mistrzów na Malcie, przedstawiający tureckie oddziały na Malcie (na pierwszym planie saperzy). Malował Matteo da Leccio.

Wielki mistrz Zakonu Joannitów Jean de Velette.
AKG/EAST NEWS

Wielki mistrz Zakonu Joannitów Jean de Velette.

Zdobiony napierśnik zbroi wielkiego mistrza.
Zamek Królewski w Warszawie/materiały prasowe

Zdobiony napierśnik zbroi wielkiego mistrza.

Fragment fresku z XVI w., namalowanego na zamówienie papieża Grzegorza XIII, przedstawiającego turecką inwazję na Maltę.
THE BRIDGEMAN ART LIBRARY/BEW

Fragment fresku z XVI w., namalowanego na zamówienie papieża Grzegorza XIII, przedstawiającego turecką inwazję na Maltę.

W piątek 18 maja 1565 r. działa ustawione na murach fortu św. Anioła, najsilniejszej pozycji broniącej Wielkiego Portu na Malcie, oddały dwa ślepe strzały. Sygnał miał ostrzec mieszkańców o nadchodzącym niebezpieczeństwie – wkrótce cała ludność tej niedużej wyspy znalazła schronienie wewnątrz fortyfikacji. Stojący na murach zamku de Valette mógł zobaczyć w całej okazałości potężną turecką armadę, liczącą 180 wielkich okrętów, mających na swych pokładach co najmniej 30 tys. ludzi.

Liczebność sił tureckich i nazwiska dowódców nie stanowiły dla wielkiego mistrza tajemnicy – doskonała siatka szpiegowska dostarczała precyzyjnych informacji o stanie przygotowań do wyprawy przeciw Malcie, a sam zamiar ataku Sulejmana na główną siedzibę rycerzy mnichów nie budził wątpliwości żadnego z nich. Wybór w 1557 r. de Valette’a na stanowisko wielkiego mistrza (49 w historii zakonu) był podyktowany głównie świadomością nieuchronnej tureckiej inwazji – elektorzy zgodnie uznali, że de Valette jest jedynym człowiekiem, który może poprowadzić zakon do czekającej go wojny.

Kronikarz wielkiego oblężenia, Francisco Balbi di Correggio (również postać niezwykle ciekawa – poeta i najemny żołnierz, który mając 60 lat służył jako arkebuzer w hiszpańskim kontyngencie na Malcie), głównym bohaterem swojej opowieści uczynił wielkiego mistrza. Na wstępie relacji opisał go jako „wysokiego i dobrze zbudowanego”, niemłodego już rycerza (w czasie oblężenia de Valette miał 70 lat) o dostojnym wyglądzie, obdarzonego doskonałą pamięcią i inteligencją; poliglotę i żołnierza o wielkim doświadczeniu w walce zarówno na lądzie, jak i na morzu, gorliwego katolika.

Urodzony w Prowansji, potomek starej szlacheckiej rodziny, de Valette śluby złożył mając lat 20. Po nowicjacie i odbyciu obowiązkowych karawan (rejsów na galerach), nigdy już nie opuścił konwentu (większość kawalerów wracała do krajów swojego pochodzenia, gdzie administrowali komandoriami lub innymi strukturami zakonu). Brał udział w długiej i uporczywej, ale zakończonej porażką obronie Rodos. W 1541 r. ciężko ranny podczas morskiej bitwy dostał się do niewoli, gdzie przykuty do wiosła spędził rok na galerze berberyjskich piratów. Wykupiony przez zakon, dowodził garnizonem w Trypolisie, a w 1554 r. został wybrany na dowódcę floty zakonu – wielki zaszczyt, zważywszy, że stanowisko to obejmował zawsze rycerz języka włoskiego.

Nieco idealizowany przez historyków zakonu de Valette miał swoje wady – przynajmniej dwa azy położyła na nim swoją ciężką rękę zakonna sprawiedliwość; raz przyszły wielki mistrz spędził w lochu cztery miesiące za ciężkie, prawie śmiertelne pobicie Maltańczyka z wyższych sfer.

Choć udana obrona Malty uznawana jest (chyba niesłusznie) za szczytowy punkt w historii zakonu, to paradoksalnie najtrudniejszą bitwę Jean de Valette musiał stoczyć na długo przez krwawymi wydarzeniami wielkiego oblężenia, a jego najtrudniejszymi przeciwnikami okazali się chrześcijańscy władcy i współbracia rycerze.

Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego powstał w okresie pierwszych wypraw krzyżowych i odegrał istotną rolę w historii Europy, m.in. ze względu na swój potencjał militarny i posiadaną flotę wojenną. Joannici zasłużyli się także jako fundatorzy pierwszych szpitali w Europie średniowiecznej.

Kiedy de Valette objął urząd wielkiego mistrza, ostatni z wielkich zakonów rycerskich znajdował się w fatalnym położeniu. Seria niepowodzeń militarnych, rozpoczęta utratą rodyjskiej siedziby w 1522 r., nadszarpnęła poważnie wojskową sławę zgromadzenia. (W czasie oblężenia Rodos, zdani wyłącznie na własne siły, joannici dokonywali cudów waleczności, żaden z europejskich monarchów nie raczył wspomóc ich obrony, a po kapitulacji na honorowych warunkach kawalerowie opuścili wyspę ze swoimi sztandarami, bronią i relikwiami).

Po kilkuletniej tułaczce i bezowocnych próbach zawiązania koalicji, która wsparłaby ich próbę odzyskania Rodos, joannici, choć niechętnie, przyjęli w 1530 r. dar Karola V, króla Hiszpanii i cesarza narodu niemieckiego – kamienistą i spaloną słońcem Maltę wraz ze znajdującym się na afrykańskim wybrzeżu Trypolisem. Ten drugi posterunek, otoczony od strony lądu wrogimi muzułmańskimi plemionami, był bardzo słabo ufortyfikowany. Pozycja nie do obrony, przez 21 lat wysysała z zakonu ludzi i pieniądze, a jej upadek po niedługiej i niezbyt chwalebnej obronie nie przysporzył joannitom wojennej sławy.

Jednak upadek Trypolisu miał też groźniejsze skutki. Wielki mistrz Juan de Homedes miał zamiar wyciągnąć surowe konsekwencje wobec francuskiego komendanta utraconej twierdzy. Tu jednak napotkał zdecydowany sprzeciw jego pobratymców. Za czasów Homedesa konflikt pomiędzy językami (organizacjami narodowymi zakonu) – hiszpańskim i francuskim – osiągnął swoje apogeum. Na te wewnętrzne spory nakładała się rywalizacja pomiędzy Habsburgami, stanowiącymi główną siłę oporu Europy przed wzrastającym naporem osmańskich Turków, a królami Francji, niewahającymi się korzystać z pomocy muzułmanów w realizacji swojej antyhabsburskiej polityki. Wzięcie w karby wewnętrznych frakcji zakonu, popierających, zależnie od przynależności narodowej, Hiszpanię lub Francję, stanowiło jedno z najważniejszych zadań nowego wielkiego mistrza.

Warto tu wspomnieć, że joannici ze względu na swój rycerski charakter nigdy nie byli zakonem klauzurowym, a wymagana od nich dawniej surowość obyczajów została pogrzebana w piaskach straconego na zawsze Outremer (za-morza, czyli Ziemi Świętej). Przestrzegano bardzo ściśle, by w szeregach zakonu pozycję rycerzy po sprawiedliwości (czyli najwyższej z trzech klas, stojących ponad serwientami i kapelanami) zajmowali tylko kandydaci mogący wykazać się co najmniej czterema pokoleniami szlachetnych przodków. Choć zdarzali się wśród nich ubodzy przedstawiciele stanu rycerskiego, to jednak ton nadawali synowie wielkich europejskich rodów, nawet takich jak Medyceusze, Orsini czy krewni i powinowaci urzędujących papieży. Przywrócić dyscyplinę wśród tych wielkich panów, ukrócić hazard, pojedynki i rozpustę mógł tylko ktoś o niekwestionowanym autorytecie. (Dodajmy jednak, że w szeregach tego zakonu, na przestrzeni całych jego długich dziejów, znalazło się również kilkunastu świętych Kościoła katolickiego).

Stało zatem przed wielkim mistrzem zadanie tak trudne, że chyba nikt inny nie zdołałby go wykonać. Jednak de Valette dzięki swoim dyplomatycznym talentom oraz żelaznej woli wziął zakon w karby, przypominając swoim współbraciom o ich religijnych i wojskowych powinnościach, przywracając zgromadzeniu gotowość do walki.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną