Historia

Ostatni napad

104 lata po: giną Butch Cassidy i Sundance Kid

Słynna fotografia z Fort Worth. Pierwszy od lewej siedzi Sundance Kid, pierwszy z prawej Butch Cassidy. Za nim stoi Kid Curry. Słynna fotografia z Fort Worth. Pierwszy od lewej siedzi Sundance Kid, pierwszy z prawej Butch Cassidy. Za nim stoi Kid Curry. Wikipedia
Teksas, rok 1900 . Już na pierwszy rzut oka widać, że żaden z pięciu elegancko ubranych mężczyzn na fotografii nie jest dżentelmenem – spracowane ręce i groźne spojrzenia sugerują profesję związaną z przemocą. Rzeczywiście – na „fotografii z Fort Worth” uwieczniono bandę Wild Bunch, wraz z jej hersztem, Butchem Cassidy.
Charles Siringo, agent Pinkertona, tropiący członków Wild Bunch.Wikipedia Charles Siringo, agent Pinkertona, tropiący członków Wild Bunch.
Sundance Kid i Etta Place. Miłosna historia, która nie znalazła szczęśliwego zakończenia.Wikipedia Sundance Kid i Etta Place. Miłosna historia, która nie znalazła szczęśliwego zakończenia.

Słynny bandyta urodził się w Beaver w stanie Utah 13 kwietnia 1866 r. jako Robert LeRoy Parker. Rodzice, głęboko wierzący mormoni, wyemigrowali swego czasu z Anglii. Robert był ich pierworodnym – najstarszym z trzynaściorga rodzeństwa. Rodzina, choć biedna i ciężko pracująca, ponoć toczyła spokojne i szczęśliwe życie, próbując wpoić dzieciom chrześcijańskie zasady moralne.

Mając zaledwie kilkanaście lat Robert Parker zaczął pracować jako kowboj. Tak poznał Mike’a Cassidy, przestępcę trudniącego się kradzieżą bydła i koni. Poza pogardą dla cudzej własności nauczył się od niego również posługiwania bronią. W tym okresie Parker krótko pracował jako rzeźnik – stąd przydomek, połączony z nazwiskiem zaprzyjaźnionego koniokrada, pod którym Robert LeRoy Parker przeszedł do historii Dzikiego Zachodu – Butch Cassidy.

Redaktor się pomylił
Jego pierwszy konflikt z prawem – sprawa dotyczyła włamania i kradzieży ze sklepu pary jeansów, a młody kowboj zostawił zobowiązanie do spłaty – zakończył się uniewinnieniem. Poważną karierę przestępcy Parker rozpoczął od udanego napadu na bank w Telluride w Colorado (24 czerwca 1889 r.), gdzie, wraz z trzema wspólnikami, ukradł 21 tys. dolarów. Gazeta „The Salt Like Herald” w numerze z 25 czerwca zaszczyciła bandytów wzmianką liczącą kilka wierszy, kończąc ją zdaniem: „Jest więcej niż prawdopodobne, że przestępcy zostaną schwytani w mniej niż 24 godziny.” Redaktor przygotowujący wydanie bardzo się pomylił.

Za pieniądze z kradzieży Cassidy kupił farmę w Wyoming, która stała się schronieniem dla okolicznych  bandytów – w tym czasie sam Cassidy trudnił się kradzieżami bydła i ściąganiem haraczy od zwykłych farmerów. Ta działalność zwróciła na niego uwagę stróżów prawa. W 1894 r. trafił do więzienia, gdzie z dwuletniego wyroku odsiedział osiemnaście miesięcy. Zwolniono go, kiedy dał słowo gubernatorowi Wyoming, że już nigdy nie popełni przestępstwa na terenie stanu.

Po wyjściu z więzienia Parker związał się na stałe z notorycznymi przestępcami, stając się wkrótce szefem grupy rabusiów, znanej jako Wild Bunch. W jej skład wchodziło wielu znanych i groźnych bandytów, w tym kilka kobiet, pełniących rolę nie tylko towarzyszek, ale i aktywnych uczestniczek przestępczej działalności. Specjalnością bandy stały się napady na banki i pociągi przewożące pieniądze czy złoto.

Sundance Kid
Po napadzie na bank w Montpelier w Idaho (sierpień 1896 r.), gdzie łupem rabusiów padło 7 tys. dolarów, do bandy przyłączył się drugi ze słynnego duetu – Harry Longabaugh, uważany przez wielu za „najszybszego rewolwerowca na Zachodzie”, znany jako Sundance Kid. Urodzony w 1867 roku w Pensylwanii Longabaugh, przeszedł drogę podobną jak Parker. Mając piętnaście lat opuścił dom i został kowbojem. Pięć lat później po raz pierwszy trafił do więzienia w Sundance (stąd jego pseudonim) za kradzież konia, siodła i rewolweru. Po wyjściu na wolność brał udział w napadach na banki i pociągi. Przyłączenie się do Wild Bunch było więc logiczną konsekwencją obranej przez Longabaugha „ścieżki kariery”. Podobno Longabaugh, mimo wielkiej wprawy w posługiwaniu się rewolwerem, nikogo nigdy nie zabił (w każdym razie aż do ostatniej w życiu strzelaniny). To samo zresztą twierdzono o Cassidym, a cała szajka cieszyła się niezasłużoną sławą,  jako grupa stroniąca od używania broni palnej.

Piękna legenda nie ma jednak potwierdzenia w faktach. Cassidy zabił własnoręcznie przynajmniej jednego człowieka, a wśród członków Wild Bunch znalazł się Harvey Logan, znany jako Kid Curry, rewolwerowiec i wielokrotny morderca (być może część jego sławy spłynęła niezasłużenie na Longabaugha, noszącego podobny przydomek).

Banda, dowodzona przez Butcha Cassidy, poczynała sobie coraz śmielej, a jak zwykle dobrze poinformowany „The Salt Like Herald” poświęcał jej wyczynom już nie krótkie wzmianki, ale całostronicowe artykuły. W końcu jednak bandytów z Wild Bunch zgubiła własna śmiałość.

Śmiała banda
Maszynista W. R. Jones, prowadzący deszczową nocą 2 czerwca 1899 r. lokomotywę pociągu Union Pacific w okolicach miejscowości Wiloxa, zobaczył na torach dwóch mężczyzn dających mu znaki latarniami. Ponieważ pociąg miał przejechać przez mały, drewniany most, maszynista pomyślał, że może być to ostrzeżenie o uszkodzeniu przeprawy. Po zatrzymaniu pociągu okazało się jednak, że mężczyźni są zamaskowanymi bandytami, którzy, grożąc bronią, zmusili maszynistę i palacza do przejechania przez most. Po czym, aby zatrzymać ewentualny pościg, zdetonowali na nim ładunek dynamitu (most został jedynie uszkodzony). Po odczepieniu wagonów pasażerskich lokomotywa i wagony pocztowe zostały przetoczone dwie mile dalej, gdzie oczekiwali pozostali członkowie bandy. Tam wysadzono drzwi do wagonów oraz sejfy z pieniędzmi i kosztownościami. O 4.15 rano, dwie godziny po zatrzymaniu pociągu, bandyci oddalili się z łupem o wartości około 50 tys. dolarów.

Tym razem jednak Wild Bunch natrafili na przeciwnika, który nie zamierzał pozwolić się bezkarnie okradać. Union Pacific, potężna kompania kolejowa, zareagował natychmiast – utrzymywany w pełnej gotowości pociąg specjalny, wyposażony w wagony do przewozu koni, z załogą uzbrojonych agentów,  znalazł się na miejscu już o 9 rano. Do agentów Union Pacific przyłączyli się niebawem pracownicy Agencji Pinkertona oraz lokalni stróże prawa. Wkrótce bandytów tropiło blisko stu  przedstawicieli prawa. Nagroda za każdego uczestnika napadu (było ich razem sześciu) wynosiła 3 tys. dolarów.

Morderczy pościg
W świetnie przeprowadzonej akcji stróże prawa rozpoznali szybko styl bandy Butcha Cassidy. Sam herszt podobno nie brał bezpośredniego udziału w napadzie, ale władze i potężna kompania kolejowa zamierzały doprowadzić sprawę do końca. Gubernatorzy czterech stanów wyznaczyli nagrodę za schwytanie Parkera (raczej dead niż alive) w wysokości 20 tys. dolarów, a w jego ściganie zaangażowali się tacy ludzie jak sławny Tom Horn czy pracujący dla Pinkertona Charles Siringo.

Ten ostatni okazał się wyjątkowo niebezpiecznym przeciwnikiem – Siringo miał zwyczaj pracować pod przykryciem, zdobywając zaufanie tropionych przez siebie bandytów. Co gorsza, uciekający przed pościgiem Kid Curry zabił w strzelaninie szeryfa. Przyciśnięty do muru Cassidy usiłował wyjednać sobie i kompanom amnestię, być może podejmując nawet negocjacje z Union Pacific. Wszystkie te starania przekreślił jednak kolejny napad (29 sierpnia 1900 r.), w którym Butch Cassidy i Sundance Kid obrabowali pociąg kompanii nieopodal Tripton w Wyoming i niecały miesiąc później bank w Nevadzie.

Koniec roku zastał ich w Teksasie, gdzie w Foth Worth powstała słynna fotografia. Niedługo po tym Kid Curry (na zdjęciu po prawej stronie, za Cassidym) zabił dwóch kolejnych stróży prawa. Pętla na szyi gangu zacisnęła się na tyle mocno, że Cassidy i Sundance Kid, wraz z towarzyszącą temu ostatniemu Ettą Place, ruszyli najpierw do Nowego Yorku, a stamtąd brytyjskim statkiem popłynęli do Argentyny, gdzie przez kilka lat żyli na małym ranczo.

Longabaugh pod przybranym nazwiskiem dwa razy odwiedził Stany Zjednoczone – za drugim razem na jego trop wpadli agenci Pinkertona, którzy w końcu wytropili obu uciekinierów w Ameryce Południowej.

Na południe
Po pięciu latach bandytom najwyraźniej skończyły się pieniądze zrabowane na Zachodzie. W lutym 1905 roku dwóch mówiących po angielsku napastników dokonało rabunku w argentyńskim Rio Gallegos, gdzie łupem padła suma będąca równowartością 100 tys. amerykańskich dolarów! Drugi napad w Argentynie, na bank w Villa Mercedes (w grudniu 1905 r.) okazał się mniej zyskowny. Cała trójka, ścigana przez niestrudzonych agentów Pinkertona i argentyńskich szeryfów, musiała schronić się w Chile.

W 1906 r. Etta Place opuściła Longabaugha i powróciła do Stanów, a dwaj rabusie przenieśli się do Boliwii. Tam znaleźli pracę jako… strażnicy w kopalni srebra, gdzie ich głównym obowiązkiem było strzeżenie wypłat dla robotników. 3 listopada 1908 r. w okolicach miasteczka San Vicente doszło do napadu na kuriera, przewożącego 15 tys. pesos. Po rabunku Parker i Longabaugh znaleźli kwaterę w San Vicente, gdzie ostatecznie zgubiła ich skrajna nieostrożność – mieli ze sobą oznakowanego muła, należącego do obrabowanej przez nich kopalni. Podejrzliwy gospodarz zawiadomił władze.

Wieczorem 6 listopada 1908 r. Butch Cassidy i Sundance Kid, najsłynniejsi rabusie Dzikiego Zachodu, zostali otoczeni w małym, drewnianym domku przez trzech boliwijskich żołnierzy i kilku uzbrojonych urzędników miejscowego magistratu – w żadnym razie, jak chce legenda na temat ich ostatniej walki, nie była to „połowa boliwijskiej armii”. Jeden z żołnierzy został zabity w czasie ataku, inny odniósł rany. Długą wymianę ognia, około godziny drugiej w nocy, przerwał odgłos dwóch wystrzałów, po nich zapadła cisza. Kiedy Boliwijczycy weszli ostrożnie do budynku, znaleźli tam dwa poranione ciała z przestrzelonymi czaszkami – słynni rabusie, nie chcąc poddać się żywcem, popełnili samobójstwo. Ich ciała pochowano na miejscowym cmentarzu.

Tu jednak nie kończy się historia Butcha Cassidy i Sundance Kida, bowiem - inaczej niż bankowego rabusia - legendę zabić bardzo trudno. Wkrótce po podaniu do publicznej wiadomości informacji o śmierci obu wyrzutków, zaczęły pojawiać się plotki o rzekomym powrocie jednego bądź obu przestępców do Stanów Zjednoczonych. Większość tych opowieści dotyczyła Parkera, który miał udać się do Europy, w Paryżu przejść operację plastyczną, po czym powrócić do Stanów, by tam dokonać żywota w 1945 r. Podobne teorie dotyczą - mającego doświadczenie w zamianach tożsamości -  Longabaugha, który miał dożyć w spokoju aż do 1936 r., w miasteczku Duchesne w stanie Utah, jako William Henry Long.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną