Historia

Figa z bagien

Cmentarze dla grzeszników i wszeteczników

Dziewczyna z Windeby wydobyta z torfu w 1952 r. Przypuszczano, że jest ofiarą mordu. W 2002 r. po badaniach laboratoryjnych okazała się chłopcem, zmarłym na skutek infekcji zębów. Dziewczyna z Windeby wydobyta z torfu w 1952 r. Przypuszczano, że jest ofiarą mordu. W 2002 r. po badaniach laboratoryjnych okazała się chłopcem, zmarłym na skutek infekcji zębów. SPL / EAST NEWS
Przestępcy, cudzołożnicy, chorzy, a może ofiary obrzędów religijnych? Kim byli ludzie mordowani i topieni przez tysiąc lat w bagnach Europy?
Mężczyzna z torfu. Znaleziony w bagnie w Tollund w Danii w 1950 r.  Zginął 2300 lat temu.SPL/EAST NEWS Mężczyzna z torfu. Znaleziony w bagnie w Tollund w Danii w 1950 r. Zginął 2300 lat temu.
Mumie z Moory wykopane ręcznie w 1904 r. Zachowały się w bardzo dobrym stanie.SPL/EAST NEWS Mumie z Moory wykopane ręcznie w 1904 r. Zachowały się w bardzo dobrym stanie.
Mężczyzna z Gadevang w Danii. Zanim wylądował w mokradle, przeszedł trepanację czaszki.SPL/EAST NEWS Mężczyzna z Gadevang w Danii. Zanim wylądował w mokradle, przeszedł trepanację czaszki.

W maju 1879 r. w torfowisku Huldremose na Jutlandii natrafiono na zmumifikowane ciało sprzed 2 tys. lat. 40-letnia kobieta była ubrana w doskonale zachowaną spódnicę i płaszcz. Ponieważ miała niemalże odrąbaną rękę, złamaną nogę, a przyczyną jej śmierci było najprawdopodobniej uduszenie – badacze przylepili jej łatkę cudzołożnicy. Wzięło się to stąd, że Germanie tak właśnie karali zdradę małżeńską, o czym wspominał pod koniec I w. Tacyt. „Zdrajców i zbiegów wieszają na drzewach, a tchórzy, gnuśników i wszeteczników topią w błocie i bagnie, a z wierzchu chrust rzucają” – pisał w „Germanii”. Na długo ta interpretacja zadowoliła naukowców, niedawno jednak podważyła ją Ulla Mannering z Danish National Research Center for Textile Research.

Szata podpowiada

Duńska specjalistka od tekstyliów przebadała wełniane szaty z Huldremose i fragmenty tkanin z 26 innych stanowisk bagiennych. Analizy laboratoryjne ich splotów i kolorów pozwoliły jej zauważyć postęp technologiczny w połowie I tys. p.n.e. To wtedy – a nie już w naszej erze, jak wcześniej przypuszczano – pojawiły się wysokiej jakości wzorzyste tkaniny barwione na żółto, niebiesko czy czerwono. Odkrycie to cofa nawet o kilkaset lat wiek ciał z bagien, przy których znajdowano fragmenty tych tkanin (najczęściej płacht, w które je zawijano).

Ulla Mannering stwierdziła wręcz, że obecność eleganckich szat przy zwłokach podważa hipotezę, że zmarli byli przestępcami z nizin społecznych. Koronnym argumentem jest jakość barwnej tkaniny z Huldremose, której właścicielka była raczej rytualną ofiarą niż przestępczynią. Potwierdzają to najnowsze badania, według których obrażenia na ciele zmarłej powstały post mortem.

Od razu odezwali się krytycy – według nich strój trudno nazwać wyrafinowanym, gdyż brak mu ozdób – dowodów bogactwa (choć przecież mogły być one przez kogoś zabrane przed wrzuceniem ciała do bagna). Przede wszystkim jednak nawet najwspanialsza tkanina nie musi świadczyć o statusie osoby, bo mogła być włożona dopiero tuż przed egzekucją. O tym, czy kobieta żyła na wysokim poziomie, więcej powiedziałyby badania jej diety i stanu zdrowia.

Hipoteza duńskiej badaczki to tylko kolejny głos w dyskusji o przyczynach, dla których od początku I tys. p.n.e. do pierwszych wieków naszej ery do mokradeł Europy Północnej i Środkowej Celtowie i Germanie wrzucali zamordowane osoby. Pewnie nie łamalibyśmy sobie tym głowy, gdyby nie wyjątkowe warunki beztlenowe panujące w trzęsawiskach, które zmieniają zwłoki w naturalne mumie. Garbnik w torfie barwi włosy na rudo, a skórę na czarno, ale sprawia, że widać na niej zmarszczki i linie papilarne nawet 2 tys. lat po śmierci. W pradziejach zdawano sobie sprawę z tych konserwująco-leczniczych właściwości bagien, przechowując w nich jedzenie (np. pojemniki z masłem) i wykorzystując torf jako środek do leczenia ran. Jednocześnie były to miejsca niebezpieczne, czego dowodzą legendy o czarownicach i potworach tam mieszkających. Czy trafienie do bagna było karą czy wyróżnieniem?

Skalp sugeruje

Tacyt odnotował, że u Germanów mąż winnej zdrady żonie „ucina włosy, nagą na oczach krewnych z domu wyrzuca i przez całą wieś wśród chłosty pędzi”. – Co prawda kobieta z Huldremose była odziana, ale nie potraktowano jej godnie goląc głowę, co stanowiło akt hańbiący i poniżający – podkreśla archeolog dr Bartosz Kontny z Uniwersytetu Warszawskiego. – Zrobiono to na miejscu zbrodni, bo warkocz wrzucono wraz z jej ciałem do bagna. Podobnie było z owiniętą w owczą skórę uduszoną kobietą z Elling i wieloma innymi. Jednak to nie tylko kobiety mają ogolone głowy, ale i mężczyźni, którzy też zazwyczaj są przy tym nadzy lub okryci jedynie jakąś płachtą. Czyżby zatem europejskie torfy pełne były ciał wszeteczników i cudzołożników? Teza kusząca, jednak niepewna.

Na większości ciał z bagien widać ślady gwałtownej śmierci. Ofiary są zabijane poprzez uduszenie, podcięcie gardła i cios w serce, a do tego dochodzą różne urazy, jak łamanie kończyn czy urazy głowy świadczące o torturach.

Najsłynniejszy chyba człowiek z torfu to mężczyzna znaleziony w Tollund w Danii, w czapce, ze sznurem na szyi. Gdy w maju 1950 r. dwóch kopaczy torfu natrafiło na jego zwłoki, byli przekonani, że jest to ofiara współczesnego przestępstwa (takie podejrzenia pojawiały się niemal za każdym razem, gdy odkrywano dobrze zakonserwowane pradziejowe zwłoki). Dopiero później okazało się, że zginął 2300 lat temu.

Jeszcze bardziej wymyślnie zabito w I w. n.e. Człowieka z Worsley i Człowieka z Lindow. Dzięki szczegółowym badaniom wiemy, że obydwaj byli dobrze zbudowanymi i odżywionymi 20-latkami. Obydwóm zadano „potrójną śmierć” – najpierw rozbito czaszkę, potem zaciśnięto na szyi pętlę i jakby tego było mało – na końcu poderżnięto gardło. Ponieważ ostatnim posiłkiem mężczyzny z Lindow była owsianka, a oprócz niej w jego żołądku były też pyłki jemioły, ulubionej rośliny celtyckich druidów, badacze im przypisali tę zbrodnię, gdyż pisarz rzymski Pliniusz Starszy w „Wojnie galijskiej” wspomina o ofiarach z ludzi składanych przez celtyckich kapłanów.

Rany tłumaczą

Czyżbyśmy zatem mieli jednak do czynienia z rytualnymi ofiarami, a nie przestępcami? Ponoć Germanie też składali ofiary z ludzi swemu bogu Wotanowi. O germańskim pochodzeniu ofiar świadczą włosy zawiązane w charakterystyczny dla plemienia Swebów węzeł. Za karę czy w imię boga ofiary okrutnie cierpiały. Na twarzy mężczyzny z Grauballe (Dania) wypisany jest strach i męka. Nic dziwnego, skoro przed podcięciem gardła złamano mu nogę i rozbito głowę.

– Potem przygnieciono jego ciało tak, by nie wypłynęło. Prawie wszystkie ciała obciążano kamieniami lub faszyną z gałęzi, czasami przytwierdzano kołkami do podłoża. Może obawiano się zemsty zabitych, a może chciano ich dodatkowo pognębić – zastanawia się dr Kontny. Te praktyki mogły mieć też znaczenie antywampiryczne – utopienie w mokradle zapobiegało uwolnieniu ducha podczas spalania na stosie pogrzebowym.

Badacze irlandzcy utrzymują, że ciała z bagien były ofiarami dla bogini Ziemi. Według Eamona Kelly’ego z Muzeum Narodowego w Dublinie, znalezione w zeszłym roku koło Portlaoise ciało mężczyzny oraz odkryci w 2003 r. Człowiek z Clonycavan i Człowiek z Croghan to irlandzcy królowie, których zabito między IV a II w. p.n.e.

Jego zdaniem, gdy Celtowie ok. 2800 lat temu przybyli na wyspę, podzielili ją na 150 królestw, których granice wyznaczono słupami, kamieniami i ciałami rytualnie zamordowanych władców. Wierzono bowiem, że mężem Ziemi było Słońce, które na ziemi reprezentował król. Gdy zima była wyjątkowo sroga, bogini, by odzyskać siły, potrzebowała młodego i silnego partnera. Dlatego tracił życie jej ziemski mąż i to w sposób wyjątkowo brutalny. Człowiek z Croghan był bity i raniony, a potem go uduszono, zdekapitowano i pokrojono. Człowiek z Clonycavan miał rozpłataną czaszkę, obcięty nos, a w brzuchu pełno ran po ciosach ostrym narzędziem. Obydwaj mężczyźni mieli obcięte sutki, w czym Kelly widzi symbol obalenia królów, gdyż u Celtów całowanie i ssanie sutków władcy było gestem poddaństwa. Teorię królewską potwierdza mięsna dieta, manicure oraz importowany z południa Europy olejek, wtarty we włosy ułożone we fryzurę przypominającą czub Irokeza. Niby wszystko pięknie pasuje, ale to nadal tylko hipoteza.

Równie dobrze do trzęsawisk mogły trafić ofiary zwykłych morderstw. Może tak pozbywano się chorych i upośledzonych, gdyż w niektórych przypadkach antropolodzy rozpoznali deformacje kości? Prześwietlenie rentgenowskie wykazało, że nastolatka z Yde w Holandii, która zmarła w I w. n.e., miała poważną skoliozę kręgosłupa, utrudniającą poruszanie się, czego dowodzą zmiany w kościach stóp. Mężczyzna z Gadevang w Danii, zanim wylądował w mokradle, przeszedł trepanację czaszki. Z pewnością natomiast niektóre ofiary się broniły, jak chłopiec z Kayhausen w Niemczech ze zdeformowanym biodrem. Zanim zmarł pchnięty nożem w brzuch, głowę i szyję, zasłaniał się rękami, na których były rany cięte.

Sprawa wydaje się prostsza, gdy mumie z bagien nie mają wyraźnych śladów przemocy. Wtedy najłatwiej założyć, że osoby te utopiły się przez przypadek. Taki był werdykt w przypadku dziewczyny z torfowiska koło Uchte. 16-letnia Moora, jak ją nazwali Niemcy, utonęła ok. 650 r. p.n.e. Na jej ciele nie ma śladów przemocy, więc mogła być samobójczynią, wpaść do bagna, zbierając zioła albo zostać tam wepchnięta. – Nieznana jest też przyczyna śmierci jedynego polskiego ciała z bagna – 12-latki znalezionej w czasie wojny w Drwęcku. Dziewczynka zmarła w VIII w. p.n.e., a znajdujący się przy niej grzebień łączono z przedgermańską kulturą pomorską. Szkoda, że jej ciało zaginęło i nie możemy go dziś powtórnie przebadać – mówi dr Kontny.

Dziewczyna zwodzi

Torfowe mumie są znajdowane coraz rzadziej. Wiele mokradeł osuszono (dziś w Danii tylko 1 proc. powierzchni to bagna, w starożytności było ich aż 20 proc.), poza tym w zasadzie nie wydobywa się już torfu na opał. W XIX w. i jeszcze w XX w., gdy kopacze robili to ręcznie, częściej natrafiali na dobrze zachowane ciała. Teraz są one w gorszym stanie z powodu zmiany warunków wynikających z osuszenia bagien i zazwyczaj zniszczone przez maszyny, jak w przypadku Moory, której fragmenty znaleziono w 2000 r., a resztę pięć lat później.

Nie wszystkie odkryte ciała z bagien zachowały się do naszych czasów. – Niektóre z powrotem wrzucono do bagna (w Danii jedno doczekało się chrześcijańskiego pogrzebu), inne zaginęły (jak nasza Dziewczyna z Drwęcka), ale najwięcej uległo zniszczeniu, jak chociażby zwłoki Człowieka z Tollund, z którego dziś pozostała tylko głowa – mówi dr Kontny. Znaleziska trafiają do laboratoriów, gdzie dzięki najnowocześniejszym analizom poznajemy dietę tych ludzi, choroby, pochodzenie, a gdy nie zachowały się tkanki miękkie, rekonstruowany jest też ich wygląd. Znamy każdą ranę i uszkodzenie ciała prowadzące do śmierci, ale dlaczego ich zabito – pozostaje tajemnicą.

Dobrym przykładem, jak bardzo możemy się mylić, jest historia znalezionej w Niemczech Dziewczyny z Windeby. Gdy natrafiono na ciało przy wydobywaniu torfu w 1952 r., sądzono, że to ofiara współczesnego przestępstwa. Drobna dziewczyna była naga i ogolona na krótko przed śmiercią. Na egzekucję wskazywała skórzana przepaska na oczach. Według badaczy kciuk ułożony w dłoni w tzw. figę, która była znakiem złego prowadzenia się, świadczył o przyczynie jej śmierci. Gdy niedługo potem obok dziewczyny natrafiono na ciało mężczyzny, wydedukowano, że była to para prehistorycznych cudzołożników. Dopiero w 2002 r., gdy „kochankowie” trafili do laboratorium, okazało się, że nic z tej romantycznej hipotezy nie jest prawdą – mężczyzna znalazł się w bagnie kilkaset lat przed kobietą, która okazała się chłopcem, zmarłym prawdopodobnie na skutek infekcji zębów. W tym kontekście znak figi jest jak przesłanie dla wszystkich badaczy próbujących rozwikłać tajemnicę ciał z bagien – „szukajcie dalej, gubcie się w domysłach, my i tak nigdy nie zdradzimy naszej tajemnicy – figa z makiem”.

Polityka 46.2012 (2883) z dnia 14.11.2012; Historia; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Figa z bagien"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną