Wenecja kontra Konstantynopol

Ćwierć i pół ćwierci cesarstwa
Dzieje Wenecji i Konstantynopola są jak pozytyw i negatyw tej samej fotografii. Gdy jedno z miast rosło w potęgę, drugie osuwało się w polityczny niebyt. I nie była to zbieżność przypadkowa, bo pierwsze przez długie stulecia żywiło się ciałem drugiego.
Wenecja widziana okiem ilustratora XIV - wiecznej „Księgi cudów świata”.
DeA Picture Library/DeAgostini/Getty Images/FPM

Wenecja widziana okiem ilustratora XIV - wiecznej „Księgi cudów świata”.

U zarania wieków średnich, po upadku Rzymu, Konstantynopol był stolicą świata, zwaną często po prostu miastem. Dodatkowych określeń nie potrzebował, podobnie jak jedyny w całym chrześcijaństwie cesarz. Dwór, urzędy centralne, patriarchat i setki tysięcy mieszkańców tworzyło gigantyczny ośrodek konsumpcji, na którego potrzeby pracowały miliony poddanych imperium.

Natomiast to, co miało się stać Republiką św. Marka, było wówczas tylko grupą zabagnionych wysepek, gdzie uchodźcy z twardego lądu chronili się przed pustoszącymi Italię barbarzyńcami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną