Historia

Solidarność ponad kordonem

Polsko-ukraińskie relacje w prasie drugiego obiegu

Okładki numerów drugoobiegowych wydawnictw poświęconych kwestiom ukraińskim Okładki numerów drugoobiegowych wydawnictw poświęconych kwestiom ukraińskim ZUwP
Stosunki między Polską a Ukrainą nie powróciły po 1989 r. w dawne koleiny roszczeń terytorialnych i rachunków krzywd. Między innymi dzięki zaangażowaniu i postawie środowisk niezależnych.

Europa Środkowo-Wschodnia zajmowała istotne miejsce w myśli politycznej polskiej opozycji demokratycznej, przekonanej, że wolność Rzeczpospolitej jest ściśle związana z wolnością sąsiednich narodów.

Przyjazne ułożenie stosunków ze wschodnimi sąsiadami wymagało dwóch zasadniczych decyzji. Po pierwsze – porzucenia zamiarów rewidowania istniejących granic, a więc pogodzenie się z utratą Wilna, Lwowa i Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej. Po drugie – rezygnacji z prób powrotu do idei jagiellońskiej lub projektów federacyjnych, w których nasi partnerzy widzieli jedynie wyraz polskiego imperializmu.

Sino-żółty sztandar we Lwowie

Ta zmiana myślenia geopolitycznego następowała stopniowo. Jej początek można datować na 1952 r., gdy paryska „Kultura” opublikowała list ks. Józefa Majewskiego. „Tak jak my Polacy mamy prawo do Wrocławia, Szczecina i Gdańska, tak Litwini słusznie domagają się Wilna, a Ukraińcy Lwowa – pisał ksiądz Majewski. – Niech Litwini, którzy gorszy niż my los przeżywają, cieszą się swoim Wilnem, a we Lwowie niech powiewa sino-żółty sztandar”. Redakcja podkreślała, że choć odbudowa sytuacji przedwojennej na ziemiach wschodnich jest „zarówno niemożliwa, jak i niepożądana”, to wszelkie zmiany winny być zaakceptowane przez reprezentacje zainteresowanych narodów. „Przyjdzie chwila, kiedy Ukraińcy, Bałtowie i Litwini – będą mieli szanse zdobycia, jeżeli nawet nie pełnej niepodległości, to w każdym razie autentycznej autonomii. Polska powinna popierać interesy tych narodów w Moskwie i bronić ich przed Moskwą” – twierdził Juliusz Mieroszewski. Oznaczało to imperatyw rezygnacji raz na zawsze z Wilna, Lwowa i jakichkolwiek polskich prób uzyskania przewagi kosztem wymienionych narodów.

Polityka 41.2014 (2979) z dnia 07.10.2014; Historia; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Solidarność ponad kordonem"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021