Rockefellerowie już nie siedzą w nafcie

Rockefellerowie, czyli urok i smród ropy
Ropa przyniosła bogactwo i siłę wielu. Nikomu tak ogromnej, jak Rockefellerom. Dziś legendarna rodzina krezusów i filantropów od ropy się odwraca.
Rockefellerowie. Od lewej: David, Winthrop, John D. Rockefeller III, Nelson oraz Laurence
Hulton Archive/Getty Images

Rockefellerowie. Od lewej: David, Winthrop, John D. Rockefeller III, Nelson oraz Laurence

John D. Rockefeller - założyciel dynastii
Interim Archives/Getty Images

John D. Rockefeller - założyciel dynastii

W przededniu oenzetowskiego szczytu klimatycznego we wrześniu 2014 r. w Nowym Jorku spadkobiercy fortuny Rockefellerów oświadczyli publicznie, że wycofują swe pieniądze z inwestycji w kopaliny, czyli ropę, gaz i węgiel. Całość funduszów Rockefeller Brothers Fund, założonej w 1940 r. filantropijnej organizacji pięciu braci – wnuków twórcy fortuny – to dziś niespełna 860 mln dol. Z tego niewiele ponad 60 mln przypada na kopaliny. Finansowy wymiar decyzji rodziny jest więc niewielki. Ale bardzo liczy się symbolika. Decyzja oznacza bowiem rozstanie Rockefellerów z ropą. Ropą, która dała im bogactwo i siłę. To także wsparcie dla aktywistów na uniwersyteckich kampusach, którzy domagają się, aby ich uczelnie porzuciły brudną energię. Teraz będą mogli powiedzieć: popatrzcie, nawet Rockefellerowie przejrzeli na oczy. Już nie tylko zwariowani lewacy i ekolodzy, ale błękitna krew amerykańskiego kapitalizmu mówi stop ropie.

Stephen Heintz, prezydent Rockefeller Brothers Fund, powiedział przy tej okazji: „John D. Rockefeller, twórca Standard Oil, przeprowadził Amerykę od tłuszczu wielorybiego do ropy naftowej. Jesteśmy przekonani, że gdyby dziś żył, to jako mądry biznesmen, patrzący w przyszłość, wyszedłby z kopalin i zainwestował w czystą odnawialną energię”.

John D. Rockefeller miał 16 lat, gdy znalazł w Cleveland pracę w firmie pośrednictwa w handlu zbożem, węglem i innymi surowcami. W wieku 20 lat wraz z partnerem stworzył własną firmę brokerską. To był 1859 r. – w Titusville, w Pensylwanii, wywiercono właśnie pierwszy w Ameryce szyb naftowy. Rozpoczęła się gorączka nafty. W 1863 r. Rockefeller z kilkoma partnerami zapadł na tę gorączkę i zainwestował w rafinerię w Cleveland. Dwa lata później pożyczył trochę pieniędzy, wykupił swych partnerów, a wkrótce potem stał się właścicielem największej rafinerii w mieście. Nafta szybko wypierała tłuszcz wielorybi jako źródło oświetlenia, Rockefeller przejmował interesy innych i w 1870 r., w wieku 31 lat, wraz z bratem i kilkoma wspólnikami założył firmę Standard Oil Company of Ohio jako jej największy udziałowiec. Kto mógł wówczas przypuszczać, że Standard Oil stanie się jednym z najpotężniejszych przedsiębiorstw w historii ludzkości?

Standard Oil wykupywał rywali i budował własną sieć dystrybucji i marketingu. W 1882 r. połączył rozmaite firmy w Standard Oil Trust. Już wówczas Rockefeller kontrolował ok. 90 proc. amerykańskich rafinerii i rurociągów i przerabiał 95 proc. ropy produkowanej w Stanach Zjednoczonych.

J.D. był znakomitym organizatorem produkcji, świetnym motywatorem i światłym pracodawcą. Płacił ludziom więcej niż konkurenci, co uchroniło go od fali strajków. Jego nazwisko stało się symbolem sukcesu, zdolności przewidywania, ale również bezgranicznej chciwości. Senator Robert La Follette nazwał go największym kryminalistą epoki. Gazety pełne były jego karykatur jako hipokryty rozdającego monety jedną ręką, a zagarniającego worki złota drugą. Jego dominacja w przemyśle i dystrybucji doprowadziła do antytrustowej legislacji. W 1890 r. Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął jeden z najważniejszych aktów prawnych dotyczących konkurencji w gospodarce, tzw. Sherman Antitrust Act. Zabrania on działalności, którą rząd federalny uzna za krępującą konkurencję rynkową i nakłada na rząd obowiązek walki z przejawami takich działań. W 1911 r. decyzją Sądu Najwyższego USA J.D. zmuszony został podzielić swe imperium na 34 niezależne firmy.

Gdy jego interesy przypominały nieprzerwany łańcuch sukcesów, szukano w jego życiu jakichkolwiek śladów porażki lub nieszczęścia. Radość sprawił publice donos nowojorskiego dziennikarza, że Rockefeller ma kłopoty trawienne i jego dieta ogranicza się do mleka i chleba, choć chętnie oddałby część fortuny za możliwość rozkoszowania się stekiem.

Podczas gdy w USA Standard Oil traktowano niemal jak organizację przestępczą, jej ekspansja za granicą służyła za wizytówkę amerykańskiej sprawności i prosperity, za zwiastun nadchodzącej supremacji Stanów Zjednoczonych. Kiedy pojawiła się groźba, że europejski kolonializm zapanuje nad wielkim rynkiem Chin, sekretarz stanu John Hay zadbał o to, aby militarną potęgę USA postawić w służbie Standard Oil i innych „patriotycznych korporacji”. Rockefeller wspominał później, że „nasi ambasadorzy, ministrowie i konsulowie wspierali nasz marsz na nowe rynki do najdalszych zakątków globu”.

Wizerunek nieokiełznanej pijawki bolał Rockefellera – uważał go za głęboko niesprawiedliwy, ale nie wiedział, jak z nim walczyć. Jak ulał pasowały do niego słowa Andrew Carnegiego, innego mitycznego bogacza, który napisał, że milionerzy, kontrolujący amerykański przemysł u jego narodzin, zaczynali często jako biedni chłopcy, wykształceni w najsurowszej, ale i najbardziej skutecznej szkole – szkole biedy. W rodzinie Rockefellera się nie przelewało. Ojciec był oszustem, który udając lekarza cudotwórcę, sprzedawał eliksir własnej produkcji, rzekomo leczący raka. Matka wpajała dyscyplinę i porządek. Kościół, do którego żarliwie chodził, zachęcał do dzielenia się z bardziej potrzebującymi. Z pierwszej tygodniowej pensji w wysokości 3,50 dol. J.D. 10 proc. oddawał na rzecz Kościoła i biednych. Te proporcje utrzymywał, w miarę jak rosły jego dochody.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną