Historia

Historycy mówią, dlaczego warto pamiętać o Churchillu

Gen. Władysław Sikorski (drugi od lewej), Winston Churchill (w środku) i gen. Charles de Gaulle (drugi od prawej) podczas pokazu czołgu w Anglii, marzec 1941 r. Do 1942/43 r. Polacy widzieli w Brytyjczykach najpoważniejszego sojusznika swej sprawy. Gen. Władysław Sikorski (drugi od lewej), Winston Churchill (w środku) i gen. Charles de Gaulle (drugi od prawej) podczas pokazu czołgu w Anglii, marzec 1941 r. Do 1942/43 r. Polacy widzieli w Brytyjczykach najpoważniejszego sojusznika swej sprawy. Bettmann / Corbis
Uosobienie politycznego uporu, mistrz angielskiej mowy, noblista, ale przede wszystkim mąż stanu, który miał ogromny wkład w zwycięstwo nad Hitlerem – taki był zmarły pół wieku temu Winston Churchill.

Dr hab. Paweł Dobrowolski:

Churchill to fascynująca postać schyłkowego Imperium Brytyjskiego – z wielu powodów. Arystokrata, zdobywca nagrody Nobla w dziedzinie literatury, co w przypadku męża stanu jest rzadkością. Jedyny człowiek, który otrzymał coś, co jest w ogóle trudne do wyobrażenia, czyli honorowe obywatelstwo Stanów Zjednoczonych. Amerykanie nie dają takich zaszczytów byle komu.

Autor słynnej mowy z Fulton, w której jako pierwszy, używając słynnego później terminu „Żelaznej Kurtyny”, zidentyfikował nowego wroga – Związek Radziecki. To historyczne przemówienie było także przemówieniem dumnego syna Albionu, reprezentanta wielkiego jeszcze Imperium, adresowane do rodzącego się drugiego Imperium. Ale było też popisem krasomówstwa, bo Churchill był przecież wspaniałym mówcą, mistrzem języka angielskiego.

W 2002 roku w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badanie opinii publicznej, w którym zapytali, kto był największym Brytyjczykiem – najwięcej głosów dostał właśnie Churchill. Rodacy zapamiętali go jako uosobienie politycznego uporu, takiego brytyjskiego buldoga, jak zresztą często przedstawiany był w karykaturach.

Dla Polaków był sojusznikiem, ale takim, który dla interesów brytyjskich był gotów Polskę poświęcić. I to zrobił, bo wiedział, że jesteśmy przegrani w II wojnie światowej.

Paweł Dobrowolski, historyk, dr hab., prof. Collegium Civitas, dyplomata w służbie zagranicznej RP. Konsul Generalny RP w Edynburgu (Szkocja) w latach 1990–95, ambasador RP w Kanadzie (2000–2004) i na Cyprze (2009–2013).

Dr hab. Michał Leśniewski:

O Churchillu warto pamiętać zasadniczo z trzech powodów. Po pierwsze i sztampowo ze względu na jego rolę w drugiej wojnie światowej, a zwłaszcza w okresie między upadkiem Francji w czerwcu 1940 roku a niemieckim atakiem na ZSRS 22 czerwca 1941 roku, kiedy Wielka Brytania i jej Imperium samodzielnie stawiały opór III Rzeszy i jej sojusznikom.

Po drugie – ze względu na książki, które napisał. Warto czytać jego książki, nie tylko dlatego, że dotyczą interesujących kwestii i obszarów (np. Afganistan, Indie, Południowa Afryka, Sudan), ale dlatego, że zostały napisane ze swadą, potoczystym językiem, są zwyczajnie interesujące i wciągające. Zdradzają osobę ciekawą świata, krytyczną i bezpośrednią. Nie musimy się zgadzać z jego wnioskami, ale warto je poznać.

Wreszcie dlatego, że pokazuje, iż wszystkie przypisywane ludziom, a zwłaszcza politykom, łatki trzeba traktować z dużym dystansem. Trzeba mieć kręgosłup moralny i ideowy, ale warto pamiętać, że istnieją jeszcze pragmatyzm i zdrowy rozsądek. Przykład Churchilla pokazuje, że świat decyzji polityka znajduje się, a przynajmniej powinien się znajdować, gdzieś w przestrzeni pomiędzy moralnością, ideowością i pragmatyzmem. Przewodnikiem powinien być zdrowy rozsądek, którego zresztą naszemu bohaterowi czasem brakowało.

Michał Leśniewski, dr hab., prof. w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, współpracownik półrocznika „Werkwinkel. Journal of Low Countries and South African Studies”.

Prof. Wojciech Lipoński:

Pierwszy raz usłyszałem o Churchillu na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ub. wieku, z radia BBC, którego słuchałem jako chłopiec z ojcem, przemiennie z „Wolną Europą” i „Głosem Ameryki” .

Jego nazwisko powtarzało się w informacjach brytyjskiego radia w różnych kontekstach, których nie pamiętam. Ale wciąż brzmi mi w uszach ówczesny charakterystyczny sygnał BBC: fragment granego na trąbkach marsza z początku XVIII w. skomponowanego przez Jeremy Clarke’a na cześć duńskiego księcia małżonka królowej Anny (nie przypuszczałem, że w wiele lat później włączę go do uniwersyteckich wykładów z historii kultury i muzyki brytyjskiej). Ten sygnał był początkowo przeznaczony dla okupowanej przez Niemców Danii, ale po 1945 r. nadawano go jako początek audycji dla krajów strefy radzieckiej. Potem następowały uderzenia Big Bena stosowne do danej godziny i zapowiedź angielskiego spikera poprzedzająca polski program: „This is London calling …” - mój pierwszy kontakt z językiem angielskim.

Nazwisko brytyjskiego premiera padało często i w Polskim Radio, gdy atakował go jako „podżegacza wojennego” zjadliwy głos Stefana Martyki z niesławnego programu zatytułowanego „Fala 49”. Podczas jednego z programów na moje pytanie „kim jest Churchill” ojciec, znany ze swego antykomunizmu, za co omal nie wylądował w obozie pracy, powiedział coś, czego dosłownie nie pamiętam, ale co ukazywało Churchilla jako przemieszanie podziwu i skrajnego krytycyzmu.

Budził podziw jako przywódca walczącej i osamotnionej Wielkiej Brytanii w czasach, gdy cała Europa była opanowana przez Hitlera. Natomiast ostry krytycyzm ojca wynikał z przekonania, że Churchill sprzedał Stalinowi wschodnie ziemie polskie pospołu z naszą niepodległością. Takie były poglądy chyba większości Polaków. Ale z tą drugą częścią ojcowskiego sądu było chyba inaczej. Churchill, nie znajdując poparcia u Roosevelta, nie wszystko mógł dla Polski zrobić. Zdając sobie sprawę z imperialnych zamysłów Stalina był zwolennikiem inwazji terytorium opanowanego przez Niemców przez Bałkany. W razie wprowadzenia jego koncepcji w życie i jej powodzenia, siły aliantów uchroniłyby Polskę i cały pas krajów późniejszej strefy radzieckiej od zajęcia przez wojska ZSRR.

W wydanej ostatnio książce Eugeniusza Guza Londyński rodowód PRL znajduje się wcale wiarygodna informacja, że Churchill zapewniał polski rząd emigracyjny, iż w toku negocjacji ze Stalinem  jest w stanie uzyskać dla Polski Lwów, ale bez Wilna. Zdecydowana odmowa polskich polityków na zasadzie „albo wszystko, albo nic” poirytowała pragmatycznego Churchilla i spowodowała wyraźny spadek jego zainteresowania Polską. Świadomość tego jest jak dotąd w Polsce słaba. Wyraża się to ostatnio m.in. w sporze czy zasługuje w Polsce na pomnik. Zasługuje!

Łatwo sobie wyobrazić jak wyglądałaby historia drugiej wojny światowej i Europy, w tym Polski gdyby Wielka Brytania, nie miała tak zdecydowanego przywódcy i nie stawiła oporu hitlerowskim Niemcom. I gdyby  wynegocjowała z nimi separatystyczny pokój, bo takie tendencje widoczne były przecież wśród brytyjskich elit politycznych. Być może, pomnik Churchilla pragmatyka, oprócz uwiecznienia jego niewątpliwych zasług wojennych, stałby się w Polsce symbolem właśnie pragmatyzmu. Mógłby uświadamiać niektórym naszym politykom, że nie mogąc osiągnąć swych celów w całości, warto uzyskiwać choćby ich część, w drodze kompromisu, zamiast oddzielać swe idee i swych zwolenników od reszty społeczeństwa (my stoimy tu, a tamci tam). Nie ufać naiwnie, że osiągną poparcie wszystkich i osiągną wszystko wbrew wszystkiemu. Churchillowi też nie zawsze to wychodziło, ale jednak w najważniejszych, momentach potrafił swoje przeprowadzać i wygrywać.

Wojciech Lipoński, prof. dr hab., prof. Uniwersytetu Szczecińskiego, emerytowany prof. senior UAM (związany z poznańską anglistyką od 1972 r.), historyk kultury brytyjskiej i historyk sportu, autor licznych książek z obu zakresów. Reprezentant Polski w lekkiej atletyce (1963–66), wykładowca i supervising professor Międzynarodowej Akademii Olimpijskiej w Antycznej Olimpii (od 1992).

Dr hab. Jacek Tebinka:

Determinacja Winstona Churchilla w walce z Hitlerem ocaliła wolność znacznej części Europy. Stanął na drodze hitlerowskich podbojów. Mimo klęski Francji wiosną 1940 r. przeforsował jako premier odrzucenie przez brytyjski rząd proponowanych przez faszystowskie Włochy negocjacji pokojowych z Niemcami. Niewiele wówczas wskazywało na szansę pokonania Trzeciej Rzeszy. Brytyjski przywódca stał się symbolem oporu w podbitej Europie. Dawał wiarę cierpiącym narodom, że zwycięstwa Hitlera, podobnie jak wcześniej Napoleona, nie są ostateczne tak długo, jak długo Anglia trwa w oporze.

Churchill ofiarował w czerwcu 1940 r. schronienie na Wyspach Brytyjskich rządowi polskiemu i tysiącom Polaków, których cenił jako żołnierzy. Szacunkiem darzył także polskiego premiera gen. Władysława Sikorskiego. W dalszej fazie wojny miał szczere zamiary ocalenia Polski przed komunistycznymi rządami, oddając w zamian Stalinowi część jej terytorium. Poniósł fiasko.

Dla Polaków jego działania stanowią przestrogę, że nie można liczyć na to, że nawet ludzie, których możemy określić mianem mężów stanu, będą pamiętać o naszych interesach i bronić ich kosztem własnego państwa.

Jacek Tebinka, dr hab., prof. Uniwersytetu Gdańskiego, specjalista w zakresie historii najnowszej i stosunków międzynarodowych; redaktor tomu „Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1941”, autor m.in. książki „»Wielka Brytania dotrzyma lojalnie swojego słowa«. Winston S. Churchill a Polska”.

Więcej interesujących faktów z życia Winstona Churchilla znajdziecie w biografii „Winston Churchill. Artysta polityki” – do kupienia w salonach prasowych, w Polityce Cyfrowej oraz w sklepie internetowym POLITYKI.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną