Polska mogła być atomową pustynią

Bardzo zimny front
W latach 60. wykrystalizowała się w ramach Układu Warszawskiego koncepcja prowadzenia działań wojennych przez tzw. polski front – z użyciem broni jądrowej.
Prawdziwa mapa kierunków działań wojsk Układu Warszawskiego na północnym zachodzie Europy
Dariusz Redos/Reporter

Prawdziwa mapa kierunków działań wojsk Układu Warszawskiego na północnym zachodzie Europy

Bunkier centrum dowodzenia Armii Radzieckiej w Legnicy
Krzysztof Wójcik/Forum

Bunkier centrum dowodzenia Armii Radzieckiej w Legnicy

W czasie drugiej wojny światowej polskie dywizje na Wschodzie walczyły w ramach dwóch armii, jednak na różnych kierunkach, i operacyjnie były podporządkowane dowódcom radzieckich frontów. Polscy komuniści starali się ukazywać swoje działania jako suwerenne, dlatego dążyli do zgrupowania wojska w ramach wyższego polskiego związku operacyjnego. Orędownikiem takiego rozwiązania był Michał Żymierski, który stojąc na czele ludowej armii, faktycznie był pozbawiony wpływu na prowadzenie działań wojennych. Początkowo Stalin zgodził się na takie rozwiązanie. Jesienią 1944 r. przystąpiono do tworzenia polskiego frontu, skupiającego pod swoimi rozkazami 1, 2 i organizowaną 3 Armię, jednak po kilku miesiącach Moskwa zdecydowała się wstrzymać te prace.

Po wojnie Polska została podporządkowana Związkowi Radzieckiemu i wynikały z tego określone zadania dla wojska. Armia miała teraz walczyć – jak pisał zastępca szefa Sztabu Generalnego gen. Stefan Mossor – „w bloku państw słowiańskich” (łącznie z Węgrami i Rumunią) przeciwko „blokowi germańskiemu”, w którym znalazły się Wielka Brytania, Francja i Stany Zjednoczone. Mossor w 1946 i 1947 r. planował, że Polska będzie mogła wystawić trzy armie działające w ramach polskiego frontu, jednak obsadzić one będą mogły jedynie część granicy zachodniej, w związku z tym konieczna była pomoc Armii Radzieckiej. Był to pierwszy zarys nowej doktryny wojennej wynikającej z narzuconej Polsce podległości. Jeszcze nie było mowy o konkretnych planach działania polskich dywizji, tym bardziej o ofensywnych zamiarach ludowego WP.

Gen. Mossor podejmował również próbę określenia zasad wojskowego podporządkowania podczas wojny. Pisał, że należałoby zapytać Moskwę m.in. o to, „w jakim charakterze Wojsko Polskie wejdzie w skład zachodniego frontu radzieckiego? Jaka powinna być struktura Wojska Polskiego, aby mogło ono najlepiej odpowiedzieć swojej roli i warunkom swojej walki? Jak powinien się rozwijać polski przemysł wojenny i na jaką produkcję się nastawić? Jak kalkulować szybkość mobilizacji Wojska Polskiego w związku z terminami wkroczenia głównych sił Armii Czerwonej?”. Ale już pod koniec 1948 r. nie można było zadawać nawet takich pytań, Biuro Polityczne KC PZPR stwierdziło, że ludowe Wojsko Polskie „będzie walczyć we wspólnym froncie sił demokratycznych i antyimperialistycznych, nie stawia [się przed nim – J.P.] zadań samodzielnych”.

Wynikało to z zamiarów Stalina, który szykował się do nowego konfliktu zbrojnego. Przybierała na sile zimnowojenna konfrontacja pomiędzy Wschodem a Zachodem, a polska armia miała realizować zadania na kluczowym teatrze wojennym. W związku z tym została bardzo mocno zintegrowana z Armią Radziecką, w rzeczywistości pod wieloma względami, jak pisze Andrzej Paczkowski, stała się jej częścią. Znalazło to swój wyraz w sferze planowania działań wojennych.

W maju 1950 r. przeprowadzono pierwsze po wojnie ćwiczenia sztabów na szczeblu tzw. Frontu Nadmorskiego. Kierownikiem był marszałek Konstanty Rokossowski, który pół roku wcześniej został mianowany polskim ministrem obrony narodowej. Wszystkie najważniejsze funkcje dowódcze w ramach ćwiczenia objęli sowieccy oficerowie. Nie była to oczywiście zupełna nowość, w WP od początku służyły tysiące oficerów oddelegowanych z Armii Czerwonej, szczególnie na najwyższych stanowiskach. Po wojnie odsyłano ich do ZSRR, jednak w 1949 r. ponownie kierowano do polskiej armii. Dwa lata później znajdowało się w niej prawie tysiąc oficerów z Armii Radzieckiej – np. na 62 generałów w służbie czynnej 48 odkomenderowano z Moskwy. Mieli oni dowodzić w trakcie polskiej ofensywy przeciwko państwom NATO. Rokossowskiemu zgodnie z założeniami ćwiczeń podlegały dwie armie ogólnowojskowe, armia lotnicza oraz trzy korpusy pancerne, miał współdziałać z Marynarką Wojenną. Zakładano, że front, liczący niemal 300 tys. żołnierzy, prawym skrzydłem oparty będzie na Morzu Bałtyckim. Plan przewidywał najpierw zatrzymanie i likwidację desantu przeciwnika w rejonie Kołobrzegu, a potem rozwinięcie operacji zaczepnej w kierunku Hamburga i Kanału Kilońskiego oraz opanowanie Bornholmu i Półwyspu Jutlandzkiego. Ten ogólny zarys operacji polskiego frontu pozostał w dużej mierze niezmienny do końca istnienia Układu Warszawskiego.

Niewiele wiemy na temat kolejnych planów polskich działań w ramach sojuszniczych operacji z pierwszej połowy lat 50. Brakuje dokumentów. Wiemy jednak, że ówczesne plany mobilizacyjne nie uwzględniały dowodzenia w WP na szczeblu frontu złożonego tylko z polskich jednostek. Nie prowadzono także, jak zauważa historyk Paweł Piotrowski, niemal żadnych prac operacyjnych w Sztabie Generalnym, wszystkie dyrektywy w tym zakresie płynęły z Moskwy.

Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy Władysława Gomułki. Polskę opuścił Rokossowski, a także zdecydowana większość sowieckiej generalicji. Nie było mowy o suwerenności, powołano natomiast rok wcześniej Układ Warszawski (1955 r.), który w swoich założeniach miał być odpowiedzią na Pakt Północnoatlantycki i formalizować zasady wspólnych działań państw zależnych od Związku Radzieckiego. Sposób funkcjonowania UW nigdy jednak nie został precyzyjnie określony, wielu decyzji dotyczących planów przyszłej wojny pilnie strzegła Moskwa; funkcję naczelnego dowódcy Zjednoczonych Sił Zbrojnych UW sprawował radziecki generał, zastępca ministra obrony narodowej, szefa sztabu zaś – zastępca szefa Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej. Zresztą sztab ZSZ UW został powołany po raz pierwszy dopiero w 1969 r. Moskwa tylko raz podała informację o tym, ile jednostek zamierza przekazać w skład struktur wojskowych sojuszu. Stało się to zaraz po utworzeniu UW. W 1955 r. na ogólną liczbę 78 dywizji Układu 32 miały być radzieckie, a 14 polskich. Do tego dochodziły 42 dywizje myśliwskie (22 radzieckie, 7 polskich), 8 dywizji lotnictwa szturmowego (3 radzieckie, 2 polskie), 11 bombowych (9 radzieckich, jedna polska).

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną