Czkawka austrofaszyzmu
Austria – pierwsza ofiara czy pierwszy sojusznik Adolfa Hitlera?
Gdy 12 listopada 1918 r. wiedeński parlament proklamował republikę Niemiecka Austria (Deutsch-Oesterreich), budynek próbowali zająć austriaccy czerwonogwardziści. Skończyło się na zerwaniu republikańskiej czerwono-biało-czerwonej flagi. W kwietniu 1919 r. jeszcze raz spróbowali, ale znów się nie udało. Cesarz wprawdzie już abdykował i wyjechał do Szwajcarii, ale Wiedeń – wciąż jeszcze zamożne, urzędnicze miasto imperialne – stawił bierny opór. Niemniej austriacka republika wcale nie chciała być państwem suwerennym. Rozpad habsburskich c.k. Austro-Węgier zachwiał równowagą gospodarczą całego regionu. Już choćby dlatego, że Wiedeń był wprawdzie centrum finansowym i administracyjnym, ale przemysł w dużej mierze znajdował się w Czechach. Wielu – również socjaldemokratów – przyszłość resztówki Austrii widziało więc w przyłączeniu do Rzeszy. Niechętna była jedynie chadecja, dla której Niemcy były nazbyt protestanckie i czerwone.
W wyborach w lutym 1919 r. zwyciężyli socjaldemokraci (72 posłów), przed chadekami (69) i austriacko-niemieckimi narodowcami (26). Wielka koalicja czerwono-czarna z socjalistą Karlem Rennerem jako kanclerzem nie mogła się utrzymać zbyt długo, bo jedni i drudzy mieli kompletnie przeciwstawne wizje gospodarcze i społeczne. Czerwoni chcieli podnosić podatki na swe atrakcyjne projekty socjalne. A czarni, gotowi brać zagraniczne kredyty, trzymali się papieskiej nauki społecznej i wizji stanowego, katolickiego państwa kierowanego przez silnego przywódcę. W dodatku latem traktaty pokojowe z Wersalu i St. Germain zakazały zjednoczenia Austrii z Niemcami. Na dobitkę powojenny kryzys spowodował hiperinflację i klęskę głodu. W 1922 r., gdy kanclerzem został ksiądz prof. teologii Ignaz Seipel, o wielkiej koalicji dawno już zapomniano, a bochen chleba kosztował 10 tys.