Kopalnia „Wujek” 35 lat po tragedii: pytania, legendy i spekulacje

Tylko śmierć jest bezsporna
Dlaczego to właśnie na Śląsku doszło do największego buntu przeciwko stanowi wojennemu, dlaczego to właśnie górnicy z „Wujka” zapłacili najwyższą w kraju cenę?
Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta

Po 35 latach od krwawych wydarzeń w „Wujku” tylko jedna kwestia wydaje się niepodważalna: zginęło 9 górników, a kilkudziesięciu odniosło rany. Cała reszta – z prawomocnym majowym wyrokiem sprzed ośmiu lat, skazującym funkcjonariuszy plutonu specjalnego ZOMO włącznie – nadal rodzi znaki zapytania.

„Wujek” do strajku przystąpił 14 dnia pamiętnego grudnia, na pierwszej rannej zmianie. Z jednym tylko postulatem: uwolnić Jana Ludwiczaka! Bowiem przewodniczący kopalnianej Solidarności został dzień wcześniej – 13 grudnia, około pierwszej w nocy – niezwykle brutalnie aresztowany, wleczony po schodach na oczach sąsiadów i zakrwawiony, wrzucony do milicyjnego wozu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną