Historia

Ucieczka króla życia

Jak tenisista Skonecki uciekł z PRL

Władysław Skonecki Władysław Skonecki Eugeniusz Warmiński / EAST NEWS
Sportowców, którzy w czasach PRL postanowili szukać lepszego losu na Zachodzie, było wielu. Jeden z pierwszych to tenisista Władysław Skonecki.
Władysław Skonecki na korcie w Bydgoszczy, 1938 r.Narodowe Archiwum Cyfrowe Władysław Skonecki na korcie w Bydgoszczy, 1938 r.

Był jednym z najlepszych i najpopularniejszych polskich sportowców, a na pewno najbarwniejszym. Nie palił, nie nadużywał alkoholu, lecz nie stronił od innych uciech. Zapalony pokerzysta i hazardzista, wielbiciel pięknych kobiet. Nazywano go królem życia. Schludnie i modnie ubrany, wyróżniał się wśród ówczesnej szarzyzny. – Zawsze czyściutki, wymuskany, pachnący angielską lawendą, oglądały się za nim kobiety – wspomina go była tenisistka, 83-letnia Jolanta Mieszkowska-Kozłowska, wówczas juniorka, późniejsza mistrzyni Warszawy, koleżanka klubowa z Legii.

Polityka 9.2017 (3100) z dnia 28.02.2017; Historia; s. 59
Oryginalny tytuł tekstu: "Ucieczka króla życia"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Dramat zwierząt w przygranicznej strefie

Nikt naprawdę nie wie, ile zwierząt ginie na granicy polsko-białoruskiej. Ani też jak będą się rozmnażać, gdy ich ścieżki godowe zostaną przecięte murem. Ani na jakich zasadach strzelać będą w tym rejonie myśliwi, którzy już się szykują „na granicę”.

Agnieszka Sowa
25.10.2021