Jak motoryzował się PRL

Wielki sen o Mikrusie
Zachodnioniemiecki dziennikarz pisał o Warszawie 1957 r.: „Tu się spełnią marzenia zachodniego kierowcy. Milionowe miasto bez problemów z parkowaniem, bez gąszczu znaków, bez dżungli jednokierunkowych ulic”. Pozbawieni samochodów Polacy widzieli to inaczej.
Ślubna fotografia przy Warszawie M-20, czyli sowieckiej Pabiedzie, 1953 r.
Repr. FoKa/Forum

Ślubna fotografia przy Warszawie M-20, czyli sowieckiej Pabiedzie, 1953 r.

Przedstawiamy kolejny z artykułów przybliżających klimat 1957 r. – czasu, gdy na rynku pojawiła się POLITYKA.

***

O ile na początku XXI w. pojęcie „Europa dwóch prędkości” miało (i ma) znaczenie raczej metaforyczne i symboliczne, o tyle jeszcze długo po drugiej wojnie światowej można je było rozumieć absolutnie dosłownie; żelazna kurtyna dzieliła kontynent również pod względem motoryzacyjnym. Na Zachodzie samochód był już przed wojną dobrem stosunkowo powszechnym, a wkrótce po jej zakończeniu produkcję aut dla przeciętnego odbiorcy traktowano jako istotny czynnik rozwoju gospodarczego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną