Mein Kampf w polskiej wersji językowej

Hitler po polsku
Rozmowa z prof. Eugeniuszem Cezarym Królem, przygotowującym polski przekład i krytyczne opracowanie „Mein Kampf”.
Niemiecka ceremonia ślubna za rządów Hitlera. Każda para młoda otrzymywała w prezencie egzemplarz „Mein Kampf”.
Alamy/BEW

Niemiecka ceremonia ślubna za rządów Hitlera. Każda para młoda otrzymywała w prezencie egzemplarz „Mein Kampf”.

Inkrustowane wydanie „Mein Kampf” z czasów drugiej wojny
Alamy/BEW

Inkrustowane wydanie „Mein Kampf” z czasów drugiej wojny

Hitler jako więzień w twierdzy Landsberg, 1923 r. To wtedy powstało „Mein Kampf”.
Hulton Archive/Getty Images

Hitler jako więzień w twierdzy Landsberg, 1923 r. To wtedy powstało „Mein Kampf”.

Prof. Eugeniusz Cezary Król
Adam Tuchliński/Forum

Prof. Eugeniusz Cezary Król

Katarzyna Przyborska: – Dlaczego chce pan udostępnić polskiemu czytelnikowi programowe dzieło Adolfa Hitlera?
Eugeniusz Cezary Król: – Zwierzyłem się z tego planu moim kolegom po fachu. W kilku gremiach, zacnych skądinąd, zadałem pytanie: czy widzą sens i czy powinienem to robić. Poprosiłem na przykład o opinię badaczy zgromadzonych na konferencji zorganizowanej w Nieborowie przez Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego. Sporo kolegów odniosło się ze zrozumieniem i merytorycznie mnie wsparło, ale kilka osób stwierdziło, że tego nie wolno robić. Z podobnymi reakcjami spotkałem się ze strony Rady Naukowej Instytutu Studiów Politycznych PAN, który miał firmować wydanie. Jedna z pań, dr hab. nauk humanistycznych, w liście do Rady Naukowej stwierdziła, że może to zostać odebrane jako wyraz faszyzacji Polski. Inny naukowiec, bardzo zresztą renomowany, gorąco zaprotestował, zwracając uwagę, że jego ojciec cierpiał przez Adolfa Hitlera. Po dyskusji, która utrwaliła podział na dwa obozy, władze instytutu odstąpiły od zamiaru firmowania tego przedsięwzięcia i ja to teraz robię na własną odpowiedzialność. To jest przedsmak tego, co prawdopodobnie mnie czeka, gdy publikacja ujrzy światło dzienne.

Przetłumaczył pan wcześniej dzienniki Josepha Goebbelsa.
To też wzbudzało kontrowersje. Dzienniki te wyszły w języku niemieckim parę lat temu, kiedy okazało się, że całość spoczywa w archiwum w Moskwie. Wydano w Niemczech 33 tomy. 35 tys. stron napisał Goebbels. Po pewnych bojach z wydawnictwem uzyskałem możliwość wydania tych pamiętników w trzech tomach. Ok. 2 tys. stron; to i tak dużo, bo pierwotnie miało być znacznie mniej.

„Mein Kampf”, które teraz chce pan przetłumaczyć, można zdobyć w Polsce bez większych trudności.
Na rynku polskim ukazało się kilka pirackich wydań. Jedno z nich nawet ścigała policja, bo poskarżył się rząd bawarski mający jeszcze wtedy prawa autorskie do spuścizny po Hitlerze. Przyjrzałem się bacznie tym wydaniom, także opublikowanej niedawno edycji w języku rosyjskim. Widać tam wysiłki, by wydać szybko i dostosować do poziomu masowego odbiorcy. Są to edycje skrócone, bez zaznaczenia skrótów, pozbawione przypisów i poważnego wstępu. Przekładano z angielskiego, a nie z języka oryginału, co zwiększa możliwość popełnienia błędów. Widać też dążność do uproszczenia tłumaczeń, a nawet wręcz fałszowania tekstu, zapewne po to, aby czytelnikowi lepiej się czytało i aby sens był bardziej wyrazisty. Wszystko to nie mieści się w moim pojmowaniu warsztatu historyka i tłumacza.

Wobec dostępności wydań niefachowych edycja naukowa wydaje się potrzebna?
Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który muszę brać pod uwagę. Istnieją przepisy, które zabraniają propagowania w Polsce druków i innych wytworów będących propagandą systemów totalitarnych. Doświadczałem tego problemu, gdy na zamkniętych, specjalistycznych pokazach prezentowałem filmy wywodzące się z Trzeciej Rzeszy. Zagrożono mi złożeniem w prokuraturze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Gdyby coś takiego i teraz się zdarzyło, moja argumentacja byłaby podobna: jest to ważne źródło, ja jestem pracownikiem nauki posiadającym niejaką kompetencję zawodową. Mam wsparcie w postaci ogromnej literatury przedmiotu, a szczególnie obszernej edycji niemieckiej: dwa tomy, wydane niecały rok temu. Czytałem wywiad z historykiem Peterem Longerichem, który uważa, że to ostatnie wydanie raz na zawsze załatwia sprawę, że obszernym, krytycznym omówieniem zadaje cios ewentualnym próbom mitologizacji „Mein Kampf” i jej autora i że nie będzie już sensu przygotowywania kolejnych opracowań.

Niemiecki nakład się rozszedł i są dodruki.
Zbliżają się do 100 tys., mam nawet sygnały, że 100 tys. już zostało osiągnięte, ale zwleka się z ogłoszeniem tej informacji. Jeśli porównać międzywojenny oryginał z krytyczną edycją z 2016 r., widać, że to są dwa diametralnie różne dzieła. Na spotkaniu z delegacją Instytutu Historii Współczesnej z Monachium – który wydał tę krytyczną edycję, notabene przy wyraźnym sprzeciwie rządu bawarskiego – powiedziałem, że w moim przekonaniu wydawcy wykazali się, skądinąd psychologicznie zrozumiałą, nadpoprawnością polityczną, aż – mówiąc potocznie – przewiercili się przez całą złożoność problemu.

Zdekonstruowali Hitlera?
Aby było jasne, że intencje wydania są czyste i że zastosowano odpowiedni aparat krytyczny, żeby prześledzić i osadzić w odpowiednim kontekście meandry myśli przyszłego führera Trzeciej Rzeszy. Układ tego niemieckiego wydania jest następujący: na jednej stronie jest kopia strony oryginału, a ta kopia obudowana jest masą przypisów. Są one niekiedy tak obszerne, że wędrują na kolejne strony. Przypisy są – po pierwsze – rzeczowe, rodzaj komentarza historycznego do określonych kwestii, po drugie – bibliograficzne, po trzecie – personalne, po czwarte – techniczne: jeśli w kolejnych wydaniach „Mein Kampf” dokonano drobnych zmian, nawet tych z punktu widzenia współczesnego czytelnika nieistotnych, wszystkie zostały skrzętnie zaznaczone. Trzeba jeszcze wspomnieć o warstwie ilustracyjnej, obszernej bibliografii, a także o indeksie osobowym i geograficzno-rzeczowym. Niemiecki czytelnik dostał blisko dwa tysiące stron w dużym formacie.

I tylu jest odbiorców na dwa olbrzymie tomy?
Wie pani, ile to kosztuje? Te dwa tomy 59 euro raptem.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną