Kulisy rewolucji październikowej okiem Sheili Fitzpatrick

Władza strachu
Rozmowa z australijską historyczką Sheilą Fitzpatrick, autorką książki „Rewolucja rosyjska”.
Krążownik Aurora, z dział którego miał paść pierwszy strzał rewolucji.
Gzen92/Wikipedia CC BY 4.0

Krążownik Aurora, z dział którego miał paść pierwszy strzał rewolucji.

Jakub Bożek: Często możemy spotkać się z przekonaniem, że bolszewicy dokonali zamachu stanu bez wsparcia ze strony ulicy i robotników. W Polsce tę interpretację zawdzięczamy chociażby popularności trylogii Richarda Pipesa.
Sheila Fitzpatrick: Bolszewicy dokonali zamachu stanu, ale nie zrobili tego bez poparcia społecznego. Ulice i duże miasta popierały ich. Oczywiście nie oznaczało to, że związek między władzą radziecką a klasą robotniczą miał trwać już wiecznie, poparcie społeczne w końcu przychodzi i odchodzi, jednak wtedy, gdy bolszewicy weszli do gry, cieszyli się olbrzymią popularnością, a także znaczną większością w Radzie Piotrogrodzkiej.

Czemu bolszewicy zawdzięczali poparcie?
Naturalnie rozczarowaniu mas ludowych wynikami rewolucji lutowej. Wojna wciąż trwała, warunki życia się nie poprawiły, więc zwykli ludzie się radykalizowali, a bolszewicy jako jedyni od początku hardo odmawiali współpracy z nową władzą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną