75. rocznica powstania Żegoty

Konspiracja w konspiracji
75 lat temu powstała podziemna Rada Pomocy Żydom – Żegota. Polacy i Żydzi, od lewicowych ideowców po gorliwych katolików, ramię w ramię ratowali bliźnich.
Władysław Bartoszewski sadzi drzewko upamiętniające Żegotę w instytucie Yad Vashem, 1963 r.
Yad Vashem

Władysław Bartoszewski sadzi drzewko upamiętniające Żegotę w instytucie Yad Vashem, 1963 r.

Współtwórczyni Żegoty Zofia Kossak-Szczucka
EAST NEWS

Współtwórczyni Żegoty Zofia Kossak-Szczucka

Współtwórczyni Żegoty Wanda Krahelska-Filipowiczowa
EAST NEWS

Współtwórczyni Żegoty Wanda Krahelska-Filipowiczowa

audio

Marek Zając - Konspiracja w konspiracji

U początków Żegoty stały dwie niezwykłe kobiety po pięćdziesiątce. „Ja byłem w tej starej kobiecie, w jej postępowaniu, wprost zakochany. Wydawało mi się niedościgłym wzorem” – wspominał Władysław Bartoszewski Zofię Kossak-Szczucką, którą poznał jako dwudziestolatek, rok po swoim zwolnieniu z KL Auschwitz. Wywodząca się z malarskiego rodu Kossaków i popularna w dwudziestoleciu pisarka katolicka, tropiona przez Niemców, ukrywała się w Warszawie. Z zaangażowaniem działała w podziemiu, nie przejmując się regułami konspiracji, o czym krążyły anegdoty. Tak niedbale ufarbowała włosy na blond, że wielu brało ją za nieudolnie kamuflującą się Żydówkę. Na dodatek do fałszywych dokumentów podała nazwisko Sikorska, nie biorąc pod uwagę, że identycznie nazywa się Naczelny Wódz i premier RP. Mimo sprzeciwu współpracowników potrafiła sama pojechać do Krakowa po osieroconą dziewczynkę z getta w Bochni.

Druga z nich, Wanda Krahelska-Filipowiczowa, była córką bogatego ziemianina, w młodości związaną z Organizacją Bojową PPS. W sierpniu 1906 r. wraz z towarzyszką cisnęła cztery bomby w powóz carskiego generał-gubernatora Gieorgija Skałona. Nerwy miała ze stali; po wybuchu wykorzystała zamieszanie i uciekła dorożką. Gdy w 1920 r. mąż wpadł w ręce bolszewików, telegrafowała do samego Włodzimierza Lenina. Niezmordowana działaczka społeczna, bliska opozycyjnemu Stronnictwu Demokratycznemu.

Początkowo pomoc Żydom miała charakter indywidualny, oddolny i spontaniczny. Krewni wspierali krewnych, przyjaciele przyjaciół; ukrywano współtowarzyszy z partyjnych szeregów i znajomych z pracy; służące opiekowały się rodzinami dawnych pracodawców. Nieraz pod wpływem odruchu sumienia pomocną dłoń wyciągano też do ludzi zupełnie obcych.

I to właśnie przede wszystkim kobiety, z Kossak i Krahelską na czele, dobrze pamiętającymi jeszcze XIX-wieczną filantropię i wykorzystującymi w Warszawie przedwojenne kontakty, zorganizowały szerszą pomoc dla Żydów, głównie kobiet i dzieci w gettach. Nawiązano kontakty z żeńskimi klasztorami, żeby ukrywać tam nieletnich uciekinierów, a także z parafiami, skąd pozyskiwano metryki chrztu, niezbędne do wyrobienia tzw. aryjskich papierów.

Składając w 1963 r. relację w Yad Vashem, Bartoszewski podkreślał, że kobiety „robiły to bez żadnego poparcia, i jeżeli były potrzebne pieniądze, czerpały je z ofiarności społecznej, a nie z żadnych instytucji polskich czy żydowskich. Takie były początki. Początki, które są przez wielkich polityków w ogóle pomijane, bo wydają się im nieważne”.

Otoczeni przez Piłatów

„Jesteśmy bezsilni wobec niemieckich zbrodniarzy. Nie możemy bronić się sami i nikt w Polsce nie może nas obronić. Władze Polski podziemnej mogą ocalić część spośród nas, ale nie mogą uratować masy” – usłyszał Jan Karski, emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, od Leona Feinera, działacza żydowskiej partii lewicowej Bund, tuż przed swą ostatnią misją kurierską na Zachód jesienią 1942 r. Była to ocena do bólu realistyczna.

Wiosną tego roku w ramach Akcji Reinhardt okupanci zaczęli brutalnie likwidować getto po getcie, a ich mieszkańców deportowali do obozów zagłady. Zareagować postanowiła konspiracyjna elita, skupiona w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK (BIP). Już 1 lutego 1942 r. w jego ramach powstał jednoosobowy Referat Żydowski prowadzony przez Henryka Wolińskiego. Także w Delegaturze Rządu RP na Kraj, czyli cywilnych władzach podziemia, toczyły się rozmowy o zorganizowaniu pomocy dla żydowskich współobywateli.

Tymczasem 22 lipca Niemcy rozpoczęli Wielką Akcję w getcie warszawskim: w ciągu kilku tygodni wywieźli do Treblinki ponad 300 tys. Żydów. Na stołecznych ulicach dramatycznie przybyło uciekinierów. 11 sierpnia katolicki Front Odrodzenia Polski, założony przez Zofię Kossak, rozpowszechnił „Protest” w formie ulotki (sygnowanej symbolem organizacji, białym orłem z krzyżem na piersiach): „Nie zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej przeczulone na krzywdę swoich. Milczą i Polacy. Polscy polityczni przyjaciele żydów ograniczają się do notatek dziennikarskich, polscy przeciwnicy żydów objawiają brak zainteresowania dla sprawy im obcej. Ginący żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce Piłatów. Tego milczenia dłużej tolerować nie można. Jakiekolwiek są jego pobudki – jest ono nikczemne. Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala”.

Pozostając w kontakcie zarówno z Delegaturą, jak i BIP, Zofia Kossak i Wanda Krahelska połączyły siły, skupiając wokół siebie grupę współpracowników i sojuszników. W końcu, nie oglądając się na formalne decyzje polityczne, 27 września 1942 r. stworzono pierwszą na okupowanych ziemiach polskich organizację – Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom – stawiającą za cel uratowanie tylu Żydów, ilu tylko się uda.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną