Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Historia

Wina Darwina?

Gatunki pana Darwina

Gabinet Karola Darwina w jego posiadłości Dawn House w hrabstwie Kent, dziś muzeum. Gabinet Karola Darwina w jego posiadłości Dawn House w hrabstwie Kent, dziś muzeum. Getty Images
Książka angielskiego przyrodnika zaszokowała 160 lat temu konserwatystów i zachwyciła stronników postępu. Wbrew intencjom autora stała się biblią szarlatanów marzących o nowym człowieku.
Pomnik przyrodnika w Shrewsbury, gdzie się urodził.Getty Images Pomnik przyrodnika w Shrewsbury, gdzie się urodził.

Pierwszy nakład książki o przydługim tytule: „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt” trafił do księgarń 24 listopada 1859 r. i błyskawicznie się rozszedł. Wydawca John Murray, po sprzedaniu 1170 egzemplarzy, przygotował w ciągu dwóch miesięcy drugie wydanie. Potem udało mu się namówić autora do skrócenia tytułu następnych wydań, by dobrze wpadał w ucho. W międzyczasie „O powstawaniu gatunków” zaczęło żyć własnym życiem. Uczeni już od dawna szukali odpowiedzi na pytanie, jakie jest miejsce człowieka w przyrodzie. Karol Darwin, zajmując się przede wszystkim obserwacją zwierząt, prezentował twarde dowody, że ludzie nie są szczególnym wyjątkiem.

Zaczęło się od małpy

Wszystkie gatunki, wbrew powszechnej wierze, nie trwały niezmienne od początków świata, lecz doskonaliły się na drodze ewolucji. Poza tym niektóre wymierały, a na ich miejsce pojawiały się nowe. Przyrodnik zdobył się nawet na postawienie szokującej tezy, iż gatunek Homo sapiens miał tego samego przodka co małpy naczelne. Udokumentowane na kartach „O powstawaniu gatunków” teorie przekreślały całą „Księgę Rodzaju”, mówiącą, iż Bóg stworzył nie tylko Ziemię, ale też wszystkie gatunki roślin, zwierząt oraz Adama i Ewę. Biblia prezentowała świat przyrody jako coś niezmiennego od dnia stworzenia, zaś dawno wymarłe zwierzęta po prostu zabił potop. Darwin to podważył, choć nigdy nie twierdził, że jest ateistą. Jego biografowie wskazują, iż kwestie religijne nie zaprzątały zbytnio uwagi naukowca. Jednak gdy na początku 1860 r. przygotowano do druku drugie wydanie „O powstawaniu gatunków”, dopisał w jego post scriptum: „Wzniosły zaiste jest to pogląd, że Stwórca natchnął życiem kilka form lub jedną tylko i że gdy planeta nasza, podlegając ścisłym prawom ciążenia, dokonywała swych obrotów, z tak prostego początku zdołał się rozwinąć i wciąż się rozwija nieskończony szereg form”.

Polityka 48.2019 (3238) z dnia 26.11.2019; Historia; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Wina Darwina?"
Reklama