Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Tajemnica generałów

1981: zamach stanu czy stan wojenny

Przeciwnik gen. Jaruzelskiego gen. Włodzimierz Sawczuk (za stołem prezydialnym drugi z lewej), na konferencji MON w 1980 r. Przeciwnik gen. Jaruzelskiego gen. Włodzimierz Sawczuk (za stołem prezydialnym drugi z lewej), na konferencji MON w 1980 r. Archiwum Franciszka Puchały / EAST NEWS
W czerwcu 1981 r. KGB szacowała szanse przeprowadzenia w Polsce zamachu stanu.
Borys Aristow, ambasador ZSRR w Polsce.Zbigniew Matuszewski/PAP Borys Aristow, ambasador ZSRR w Polsce.

Latem 1980 r. rozpoczęła się rewolucja Solidarności, która od samego początku spędzała sen z powiek członkom sowieckiego Politbiura. Z punktu widzenia Kremla to, co działo się w Polsce, mogło zachwiać sytuacją polityczną w całej Europie Wschodniej. Leonid Breżniew oraz jego współpracownicy miesiącami naciskali na nowego pierwszego sekretarza PZPR Stanisława Kanię oraz premiera Wojciecha Jaruzelskiego, aby ci rozprawili się z Solidarnością i wprowadzili stan wojenny.

Jeszcze w 1980 r. notowania Kani i Jaruzelskiego były wysokie. Obaj byli postrzegani jako wpływowi politycy, na dodatek odpowiedzialni za działanie resortów siłowych. Kania z ramienia partii nadzorował Służbę Bezpieczeństwa, Jaruzelski był wieloletnim ministrem obrony narodowej. Od lat stanowili zgrany duet, tak przynajmniej oceniał Witalij Pawłow, szef rezydentury KGB w Warszawie. Kreml był przekonany, że stawia na właściwych ludzi. Przeliczył się.

Na przekór naciskom Kania i Jaruzelski długo obstawali przy rozwiązaniu kryzysu środkami politycznymi, nie militarnymi. Jurij Andropow, ówczesny szef KGB i członek sowieckiego Politbiura, negatywnie oceniał ich postawę: „oni zamiast o surowych środkach mówią nam o »regulacjach politycznych«. Mówimy im o zastosowaniu środków wojskowych, administracyjnych, sądowych, ale oni wciąż ograniczają się do metod politycznych”.

Władimir Kriuczkow, zastępca Andropowa i wieloletni szef wywiadu zagranicznego KGB, tłumaczył w czerwcu 1981 r., że Kania i Jaruzelski nie są już tymi samymi ludźmi, którymi wydawali się jeszcze kilka miesięcy temu. „Jeżeli nadal będą w ten sposób postępować ze swoimi wrogami, przyjdzie czas, że zostaną powieszeni na latarniach”, prorokował. Politbiuro oceniało, że „polscy towarzysze” są nieskuteczni w konfrontacji z Solidarnością.

Polityka 26.2021 (3318) z dnia 22.06.2021; Historia; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Tajemnica generałów"
Reklama