Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Gdyby siedział spokojnie

I rozbiór Polski: 250 lat temu przestaliśmy być mocarstwem. Kto zawinił?

„Stanisław August Poniatowski na wygnaniu w Petersburgu”, obraz pędzla Jana Czesława Moniuszki z 1883 r. „Stanisław August Poniatowski na wygnaniu w Petersburgu”, obraz pędzla Jana Czesława Moniuszki z 1883 r. DP
250 lat temu dokonano pierwszego rozbioru Polski. Od tego czasu trwa spór, czy winny był zły król, czy wady szlacheckiego narodu.
Rozbiór Polski na angielskim rysunku satyrycznym z 1772 r.Getty Images Rozbiór Polski na angielskim rysunku satyrycznym z 1772 r.

Jak to się stało, że przestaliśmy być mocarstwem i straciliśmy państwowość? Lwowski historyk Adam Skałkowski (1877–1951) napisał sto lat temu: „Sądy o naszym królu były przez kilka pokoleń pełne trucizny nienawiści. Obciążano go odpowiedzialnością za wszystkie nieszczęścia i winy narodu”. Zrobiono z monarchy kozła ofiarnego, a losy Polaków zaczęto uważać za rodzaj „powtórzenia męki Pańskiej”, którą się upajano. W rezultacie Stanisław August Poniatowski nie ma pomników, ulic swego imienia, nie jest patronem szkół ani pułków. Twórca Konstytucji 3 maja i wielkich reform ustrojowych nie mógł spocząć na Wawelu, gdzie pogrzebano awanturnika Niemca, Augusta II Mocnego, który chciał rozebrać Polskę. Ciało ostatniego króla pochowano wstydliwie nocą w maleńkim kościółku w Wołczynie, jak zbrodniarza.

Nie pił, dużo czytał

Biograf króla Emanuel Rostworowski napisał, że Stanisław August „był pod każdym względem zaprzeczeniem takich cech szlachecko-sarmackich, jak rubaszność, krewkość i pańska fantazja, niedbalstwo, lenistwo i ciasnota umysłowa, nie mówiąc już o pijaństwie i obżarstwie”. I dalej: „Młody Poniatowski zupełnie nie pił, a dużo czytał. Na saską Polskę patrzył jakby z zewnątrz, jak cudzoziemiec. Jego obserwacje zapisane w pamiętniku nader przypominają ton panujący w ówczesnych relacjach obcych podróżników, zwiedzających egzotyczną Sarmację”. Król odwoływał się do nielubianego w sarmatyzmie języka postępu, kiedy mówił, że mamy przed sobą „nowe powtórne polskiego świata stworzenie”. Cały ruch reformatorski miał w sobie wiele otwartości na zmiany. Hugo Kołłątaj wzywał do reformy rządu, która by „odmieniła całą jego postać, a która by zaszczepiła nowy charakter i nowe obyczaje”.

Ostatni władca to dla jednych wykształcony człowiek i reformator, dla innych sługus carycy i rosyjskich ambasadorów, tchórz, zdrajca, targowiczanin.

Polityka 34.2022 (3377) z dnia 16.08.2022; Historia; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Gdyby siedział spokojnie"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama