Historia

Jumme - bałtycka Wenecja

WOLIŃSKI SKANSEN fot. Agnieszka Gawron-Kłosowska WOLIŃSKI SKANSEN fot. Agnieszka Gawron-Kłosowska
Na Wolinie, w „najwspanialszym mieście Słowian”, krzyżowały się szlaki handlowe całej Europy.

„Najwspanialsze miasto Słowian” - tak pisał o Wolinie niemiecki kronikarz żyjący w XI w. Adam z Bremy. W okresie wczesnego średniowiecza gród ten, nazywany w tekstach Jumme, Jóm albo Jómi, był jednym z najważniejszych skandynawskich emporiów handlowych nad Bałtykiem zamieszkanym przez Słowian. To tutaj wymieniano fryzyjskie wino na bałtycki bursztyn, a arabskimi monetami płacono za transporty niewolników. Dziś w wolińskim skansenie organizowane są festyny, na których gromadzą się wielbiciele wikingów i Słowian z całej Europy.

Schronienie królów

Pod względem organizacji ustroju Jumme przypominało typowe śródziemnomorskie republiki kupieckie takie jak Genua czy Wenecja. W ten sam sposób miasto to uczestniczyło w wydarzeniach politycznych wschodniej części Europy. Wraz z kupcami i ich towarami napływały tu z całego kontynentu idee religijne i kulturowe, które miały wpływ na rozwój ówczesnego świata. Do Jumme przed swoim synem Swenem Widłobrodym zbiegł król duński Harald Sinozęby (958 – 987), gdzie wkrótce zmarł od odniesionych ran. Niewykluczone, że przez trzy lata na Wolinie ukrywał się Olaf Trygvasson, zanim jeszcze został królem Norwegii (995-1000). Wiadomo też, że mieszkańcy Jumme zawierali militarne sojusze ze swymi sąsiadami przeciwko Mieszkowi, który chętnie widziałby to bogate miasto w zasięgu swoich wpływów. Wszystko wskazuje na to, że na terenie Jumme mieszkali nie tylko kupcy, ale i wojownicy. Według średniowiecznej sagi islandzkiej – Jomsvikingsaga – na Wolinie istniał w drugiej połowie X wieku fort, w którym stacjonowała słynna z bitności drużyna wikingów.

Łodzie z torfu

Jednym z pierwszych badaczy Jumme był sam Rudolf Virchow (1821-1902), słynny niemiecki antropolog i patolog, który w trakcie wakacji na Wolinie oddawał się swojemu hobby, jakim była archeologia. Potem badania prowadzili tu polscy archeolodzy, którzy już w latach 50. XX wieku znaleźli pozostałości zabudowy mieszkalnej, pogańskiej świątyni, portu, warsztatów rzemieślniczych i aż 10 wraków łodzi. Wszystkie te zabytki zachowały się w wyśmienitym stanie, ponieważ przez setki lat leżały w najlepszym z możliwych naturalnych konserwantów – w torfie. Badaczom udało się znaleźć posąg przedstawiający bóstwo o czterech twarzach, który uznawany jest za wyobrażenie słowiańskiego boga Światowida. Nie wszyscy badacze są przekonani, że jest to wizerunek tego boga, gdyż najstarsze przedstawienia wielotwarzowych bóstw najpierw pojawiły się u Germanów. Prof. Władysław Duczko z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku sądzi, że posąg powstał i był używany przez środowisko skandynawskie, a nie słowiańskie.

Tolerancyjni z umiarem

W mieście czczono też zardzewiałą włócznię wbitą w pal na dziedzińcu świątyni. Ludzie wierzyli ponoć, że należała ona do samego Juliusza Cezara i była symbolem trwałości i pomyślności. Adam z Bremy napisał, że Jumme panowała niezwykła tolerancja religijna, choć nie należało się zbytnio ze swoim wyznaniem obnosić. Wykopaliska zdają się to potwierdzać. Archeolodzy natrafili w ziemi na mnóstwo najróżniejszych amuletów i talizmanów zarówno tych pogańskich (skandynawskich), jak i chrześcijańskich.

Nie wiadomo dlaczego zamordowani i pochowani zostali w centrum placu targowego dwaj mężczyźni z specjalnie wydłużonymi czaszkami. Najprawdopodobniej przybyli oni gdzieś z rejonu Węgier lub południowej Francji, tam bowiem praktykowano zwyczaje obwiązywania głów noworodkom, aby nadać im pożądany kształt, świadczący o przynależności do najwyższej warstwy społecznej. Kto wie może to właśnie ich dziwny wygląd sprawił, że nigdy nie udało im się opuścić Jumme?

Runiczne notatki


Mnóstwo przedmiotów wskazuje na to, że w osadzie byli prawdziwi wikingowie. Przede wszystkim pozostałości gry planszowej zwanej hnefatafl lub „królewskim stołem”. Na Wolinie znaleziono zarówno pionki, jak i plansze. Skandynawowie namiętnie grali w tą grę, choć miało to nie tyle aspekt hazardowy, ile religijno-symboliczny. Wiadomo, że wikingowie nawet w długie morskie wyprawy zabierali ze sobą plansze i pionki. Z pewnością też mieszkańcy Wolina nie byli niepiśmienni. Archeolodzy znaleźli tutaj stylus – rogowy rylec do pisanina tabliczkach woskowych i drewnianą tabliczkę zapisaną runami. Szkoda, że tylko jedną.

Kompas wikingów


W 2003 r. na Wolinie znaleziono połówkę drewnianej tarczki z nacięciami i wyraźną dziurą po środku (podobny, ale gorzej zachowany zabytek znaleziono na Grenlandii w 1948 r.). Badacze stwierdzili, że jest to pierwszy tak dobrze zachowany kompas słoneczny (więcej przeczytacie w artykule dr Błażeja Stanisławskiego, odkrywcy kompasu http://my.opera.com/fadlan/blog/?startidx=17). Zasady jego działania były proste przez środek przekładano stożek, którego cień wskazywał kierunki świata. Urządzenie to z pewnością pomagało wikingom w żeglowaniu, choć nie rozwiązywało problemu nawigacji w sytuacji, gdy niebo zasnuwały chmury.

Festyn w środku lata

Co roku na Wolinie organizowany jest festyn archeologiczny. Odpowiedzialnym za jego organizację i przygotowanie jest Stowarzyszenie Centrum Słowian i wikingów „Wolin Jamsborg-Vineta” (http://www.jomsborg-vineta.com/o_nas.html). Zrzesza ono miłośników historii średniowiecznego Wolina, którzy na wyspie Ostrów (tam gdzie odbywa się festiwal Słowian i wikingów) od kilku lat budują skansen będący próbą rekonstrukcji średniowiecznej zabudowy miasta. Dotychczas udało się zbudować 9 chat, bramę i palisadę. W tym roku organizatorzy zapraszają już po raz XII na spotkanie z przeszłością (20 - 22 lipca). Ponieważ impreza zaplanowana jest na środek wakacji, wiele osób spędzających je Bałtykiem może w tych dniach zamiast pójść na plażę cofnąć się w czasie i zobaczyć jak wyglądali średniowieczni wojowie, jak wówczas się żyło, walczyło, jadło.

POKAZ FOTOGRAFII: Wikiński Wolin

Na wyspie Wolin w VIII w. powstało jedno z najważniejszych na południowym wybrzeżu Bałtyku skandynawskich emporów handlowych. Dziś archeolodzy wodobywaja tu mnóstwo pozostałości po pobycie Słowian i Skandynawów. Ze wzglądu na wyjątkowo sprzyjające warunki zachowały się nie tylko wyroby z kamienia, bursztynu czy metalu ale także z materiałów organicznych takich jak drewno czy skóra. Na Wolinie odnaleziono aż 10 wraków statków wikińskich i najlepiej zachowany kompas, jaki używany był przez tych doskonałych żaglarzy. 

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną