Perspektywa admiratora
Recenzja książki: Jonathan Keates, „Wenecja. Niezatapialna”
Ostatnimi laty ukazało się wiele publikacji o potędze Wenecji, ale żadna z nich nie dała okazji, by naprawdę ją zobaczyć. Na tym tle książka Jonathana Keatesa zasługuje na wyróżnienie – dzięki kilkuset ilustracjom możemy prześledzić ponad tysiąc lat kupieckiej republiki. Za sprawą dzieł wspaniałych malarzy, rzeźbiarzy i architektów obserwujemy jej wzloty i upadki z punktu widzenia samych Wenecjan. Nie jest to standardowa historia miasta. Keates, choć posługuje się aparatem historyka, nie wchodzi w rolę zimnego badacza. Bez skruchy przyjmuje perspektywę admiratora Najjaśniejszej Republiki oraz jej osiągnięć.
Nie wpływa to w ujemny sposób na wartość książki – przeciwnie, jako miłośnik miasta bezlitośnie wytyka błędy i zaniechania jego przywódców. Autor ma oko do powiązań świata sztuki i polityki: dla niego obrazy, kamienice, pałace mówią coś ważnego na temat kondycji państwa. Przypomina, że Wenecja była wzorcową republiką (określenie wenecki przez wieki oznaczało koncepcje ustrojowe, które przedkładały interesy państwa nad interesy dynastyczne). Keates doprowadza swoją opowieść do współczesności i stawia pytanie, czy Wenecja zagrożona przez masową turystykę oraz powodzie przetrwa do XXII w. Przyszłość miasta – tak kiedyś, jak i dzisiaj – wydaje się niepewna.
Jonathan Keates, Wenecja. Niezatapialna, przekład Maciej Miłkowski, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026, s. 621