Klasyki Polityki

Śmierć, siostra moja

Samobójczynie z Czeczenii

Ingram Vitantonio Cicorella / PantherMedia
Szachida ubrana w chidżab i przepasana ładunkiem wybuchowym wdarła się w rosyjską teraźniejszość gwałtownie. Jej wizerunek, w zależności od tego, kto i dla kogo go tworzy, przypomina albo świętą zdjętą z ikony, albo naćpane zombi. Prawdziwego nikt nie chce kreślić ani też oglądać.

Nazwano je narzeczonymi Allaha, czarnymi wdowami albo smiertnicami, czyli skazanymi na śmierć. I Kreml, i czeczeńscy radykałowie tracili tytuł do dalszego rozgrywania konfliktu za pomocą karabinów. Od jednych i drugich odwracał się świat i własne społeczeństwa. Spod zużytych masek jęła wyzierać prawda – zajadła, bezsensowna i zapomniana wojna. Możliwość nawiązania dialogu z umiarkowanym skrzydłem separatystów prezydenta Asłana Maschadowa stawała się coraz bardziej realna. I wtedy, 23 października 2002 r.

Polityka 28.2004 (2460) z dnia 10.07.2004; Świat; s. 42
Oryginalny tytuł tekstu: "Śmierć, siostra moja"
Reklama