Klasyki Polityki

Sami zwycięzcy

Bardzo przyjemnie zrobiło się po wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Felieton ukazał się w tygodniku POLITYKA 4 czerwca 2014 r.

Bardzo przyjemnie zrobiło się po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Bardzo. Przede wszystkim – nikt nie przegrał. Nawet ci, którzy znaleźli się gdzieś tam na szaroburym końcu, nie czują się zwyciężeni. A jeśli się czują, to po prostu za dużo było sondaży przedwyborczych i to pozbawiło np. Solidarną Polskę pewnego zwycięstwa – wyznała posłanka prawdy za wszelką cenę Beata Kempa.

Z SP odeszło już troje parlamentarzystów, ale Zbigniew Ziobro z sukcesu swej porażki chce czerpać pełną garścią. Proponuje nawet to i owo prezesowi Kaczyńskiemu – oczywiście przy „zachowaniu podmiotowości” własnej partii. PiS nie mówi nie. W zasadzie nie reaguje. Poczeka, aż partia skurczy się tak, że nie będzie z kim rozmawiać.

Janusz Palikot i jego Twój Ruch mieli wygraną w kieszeni, tyle że ta kieszeń była w innej marynarce. Jak mówią, ich partia – non establishment – niepotrzebnie związała się z establishmentem. Znaleźli się więc w d…, co Palikot bez żadnych kropek do mikrofonów wyartykułował.

Wielkie nadzieje wiąże z wynikami wyborów Jarosław Gowin. 3,16 uważa za dobry „punkt wyjścia do dalszej działalności partii”. Jest gotów na polityczne małżeństwo z prawie każdym, kto tylko będzie go chciał. W końcu nieważne, kto z kim śpi, ważne, żeby się wyspać dla dobra ojczyzny. Piąte miejsce PSL (6,8 proc.) to zdaniem Janusza Piechocińskiego znakomity wynik i prognoza jeszcze lepszego w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

Janusz Korwin-Mikke nie jest pewien, czy Hitler wiedział, że źle robi, ale wie, że Putin robi dobrze. Po 16 przegranych w różnych wyborach odrodził się jak Feniks z popiołów. Jakie popioły, taki Feniks i jego europosłowie. Jeden z nich – Robert Jarosław Iwaszkiewicz – przyznał, że choć sam żony nie bije, to „niejednej na pewno by to pomogło zejść na ziemię”.

SLD dostał mniej euromandatów niż w 2009 r., ale jest trzecią siłą III RP, jak dumnie mówi Leszek Miller. I dodaje: „Jesteśmy nowoczesną lewicą”. Zawsze byli nowoczesną, potwierdzam, przez 45 lat byli nowocześni i tak im zostało. Widziałem, jak na jednym ze spotkań wyborczych Miller z grupą równie jak on sfilcowanych towarzyszy zaśpiewali „Międzynarodówkę”. Mieli przy tym bardzo poważne miny. Pomyślałem sobie, że to tak jakby obecny minister obrony Tomasz Siemoniak po wizytacji dywizji odśpiewał z generałami „Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie”.

Platforma i PiS razem wpadły na metę, ale fotokomórka oczywiście sfałszowała wyniki. Szczególnie w moim kochanym Elblągu, gdzie PiS przegrał z PO 29 do 38,5. Te 29 to zapewne za dawniejszą obietnicę, że przekopią kanał przez Mierzeję Wiślaną i zlikwidują bezrobocie. PiS w obu tych sprawach nawet palcem nie kiwnął (pewnie od początku nie miał zamiaru) i przypuszczam, że stąd te 38,5 Platformy. Bo chyba nie z udanej kampanii.

Skoro Prawo i Sprawiedliwość siódmy raz z rzędu nie wygrało – a byli przecież o włos – rzetelnie informuje, w jaki sposób sfałszowano wybory. Joachim Brudziński poświęca na to własny kciuk, a Antoni Macierewicz dokłada swój filmik. Obaj w tym samym szlachetnym zamiarze: podważyć zaufanie do kolejnej demokratycznej instytucji państwa.

Premier i lider partii, która wygrała wybory do PE, podczas gospodarskiej wizyty w Głuchołazach chodził w eleganckich półbutach po kostki w szlamie, by zobaczyć skutki powodzi. Towarzyszyli mu liczni państwowi urzędnicy. Nikt nie przewidział, że będzie błoto? Zrobiło mi się smutno, gdy pomyślałem, czego jeszcze mogą nie przewidzieć.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Olimpiada inna niż wszystkie

Potwierdza się reguła: drugi tydzień olimpijskiej rywalizacji jest dla Polaków bardziej udany niż pierwszy. Ale wiele wskazuje na to, że do niedużej średniej jedenastu medali z poprzednich igrzysk tym razem nie dociągniemy.

Marcin Piątek
03.08.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną