Klasyki Polityki

Nagłe stany sprzeczne z nauką Kościoła

Do niedawna nie było wiadomo, czy osoby wierne nauczaniu polskich biskupów mogą uprawiać jogę. Niestety, okazało się, że nie mogą.

Felieton ukazał się w tygodniku POLITYKA 30 lipca 2014 r.

Lektura prasy i portali internetowych uzmysławia, jak ciężkie jest życie osób wiernych nauczaniu polskich biskupów. Osoby takie nie mogą być np. gejami, lesbijkami, feministkami, coraz trudniej jest im się także odnaleźć w roli aptekarza, ginekologa i dyrektora szpitala. Osoby takie napotykają poważne utrudnienia w dostępie do kultury, gdyż nie mogą oglądać spektakli teatralnych, filmów i wystaw, które je obrażają. Nie wolno im również dopuścić do tego, żeby obejrzeli je inni.

Skomplikowana jest sytuacja prokreacyjna takich osób, gdyż nie mogą mieć dzieci metodą in vitro, a z drugiej strony nie mogą ich nie mieć za pomocą środków antykoncepcyjnych. Jeżeli jakieś dziecko mają, nie mogą tego dziecka ani posyłać na lekcje edukacji seksualnej, ani nie posyłać na lekcje religii. Muszą za to cały czas pilnować, żeby dziecko nie wychodziło samo na ulicę, bo może się tam zetknąć z ideologią gender lub – jak przestrzega abp Michalik – „łatwo zagubić się samo i jeszcze jakiegoś księdza pogrążyć”.

Osobom wiernym nauczaniu polskich biskupów zaleca się korzystanie wyłącznie z placówek szpitalnych kierujących się wyznawanymi przez nich wartościami. Biskup Jan Wątroba z Rzeszowa radzi, żeby dany pacjent, zanim skorzysta z usługi jakiegoś szpitala, ustalił, czy „hołduje on zasadom moralnym odpowiadającym samemu pacjentowi”. Biskup nie przesądza, co pacjent ma zrobić, jeśli w pobliżu miejsca jego zamieszkania takiego szpitala nie ma, ale wydaje się, że dla pacjenta o wiele zdrowsze od położenia się w szpitalu niehołdującym jego zasadom moralnym będzie położenie się krzyżem w kościele i oczekiwanie w tej pozycji na nadejście pomocy.

Do niedawna nie było wiadomo, czy osoby wierne nauczaniu polskich biskupów mogą uprawiać jogę. Niestety, okazało się, że nie mogą, gdyż – jak ujawnił portal Fronda.pl – joga może powodować u nich „nagłe stany szczęścia, pokoju, miłości, poświęcenia, radości i kosmicznej jedności”, a do tego „spontaniczne uczucie głębokiego orgazmu”, które nie przystoi osobom wierzącym. Zdaniem Frondy joga powoduje także sprzeczne z nauczaniem polskich biskupów objawy audiowizualne, m.in. słyszenie „wewnętrznych głosów przemawiających sensownie”.

Ponieważ słyszenie sensownych głosów jest dla osób wiernych nauce polskich biskupów szczególnie szkodliwe, powinny one takim głosom dawać odpór i w ogóle ich nie słyszeć. Zamiast tego powinny koncentrować się na słyszeniu głosów biskupów i redaktora Terlikowskiego, gdyż nie wywołują one ani „spontanicznego, głębokiego orgazmu”, ani „nagłego stanu miłości i szczęścia”.

Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną