Klasyki Polityki

Bóg jest, to wojny nie będzie

Bazar. To najlepsze miejsce, by dowiedzieć się, co dzieje się za południową granicą. Bazar. To najlepsze miejsce, by dowiedzieć się, co dzieje się za południową granicą. AFP
Afganiec – tak mówią mieszkańcy Tadżykistanu na zły wiatr z południa znad afgańskiej pustyni. Afganiec wzbudza tumany duszącego kurzu i na całe tygodnie zakrywa niebo burą chmurą. Zwykli Tadżycy nie lubią takiego wiatru ani kraju, z którego wieje. Boją się Afganistanu. Mówią: tam wojna trwa od trzydziestu lat, tam młody mężczyzna nie zna innego życia niż wojenne.

W niedzielę wieczorem główną ulicą Duszanbe kilka razy przejeżdżała karawana rządowych limuzyn poprzedzana przez milicyjne Żiguli na sygnale. To komunikował się osobiście pałac prezydenta Tadżykistanu Imama Rachmanowa z ministerstwami spraw wewnętrznych i zagranicznych. Dwie godziny później podłączeni do Internetu w dwóch największych hotelach stolicy zagraniczni korespondenci wiedzieli już, że to Amerykanie i Brytyjczycy walą w Kabul i Kandahar. Dwie najpopularniejsze rosyjskie stacje telewizyjne nadawały w tym czasie mecz tenisowy i brazylijski tasiemiec, a tadżycka tańce ludowe.

Polityka 42.2001 (2320) z dnia 20.10.2001; Świat; s. 19
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021