Klasyki Polityki

Ani straty, ani łzy

Sceny z życia (i śmierci) bezdomnych

Stanisław Ciok / Polityka
W sądzie okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa o zabójstwo. Człowieka – takiego z nędzy, z denaturatu, z łachów, z jedzenia zbieranego po śmietnikach – zabił inny człowiek. Cały z nędzy, z denaturatu, z łachów.

Scena I: Jak się zostaje bezdomnym

Grzegorz miał zmiany charakterologiczne. Także – zmiany zwyrodnieniowe wątroby, o których nie wiedział. Był niski. Od żywienia średniego. Bezdomnym był 4–5 lat – na wątrobę już dość, na resztę zdrowia jeszcze nie.

Gdy miał pięć lat, umarł mu ojciec. Szkołę jako tako przepchnął. Dom trzymała matka. Potem normalnie – wojsko, ślub, pijaństwo, rozwód. Żona z tych, które zrywają wszelkie kontakty z pijakiem.

Polityka 10.2000 (2235) z dnia 04.03.2000; Społeczeństwo; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Ani straty, ani łzy"

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020