Klasyki Polityki

Dorosłe dzieci z przedszkola pracy

Pokolenia Khmerów bez rodziców

Kambodża jest pełna sierot. Dzieci w świątyni Angkor sprzedają pocztówki Kambodża jest pełna sierot. Dzieci w świątyni Angkor sprzedają pocztówki Martyna Mistarz/Marta Sapała / Polityka
Khmerowie z roczników od 1972 w górę nie mają matek ani ojców. Ani wspomnień z piaskownicy, ani zdjęć na huśtawkach. Pokolenie wychowane w doświadczalnych przedszkolach-obozach pracy skończyło wojnę, zaczęło odbudowywać więzi. Dziś ciotka – własna, rodzona – jest cenniejsza niż karabin. Ale karabin ciągle cenniejszy niż dom albo pole.
Kiang, żona motorynkarza Trata. Co chwila budzi synka by pozował do zdjęć turystomMartyna Mistarz/Marta Sapała/Polityka Kiang, żona motorynkarza Trata. Co chwila budzi synka by pozował do zdjęć turystom

To był chyba 1978 r. Miałem 5 lat, moi rodzice zostali zabici przez Czerwonych Khmerów – za jakieś drobne przewinienie. Ja zostałem wcielony do ich armii. Nauczono mnie kłaść miny, strzelać, odpalać rakiety i konstruować proste bomby. Pierwszy własny karabin dostałem, gdy skończyłem 10 lat. (Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Moja historia” Aki Ra)

Aki Ra, kiedyś rewolucjonista, dziś 30-letni muzealnik i saper, odkąd rozminował sobie kawałek ziemi nad rzeką Siem Rieap, żyje jak w plemieniu.

Polityka 14.2003 (2395) z dnia 05.04.2003; Na własne oczy; s. 108
Oryginalny tytuł tekstu: "Dorosłe dzieci z przedszkola pracy"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wybuchowe wesele. Zostali bez domu i z kredytem na całe życie

W jednej chwili wesele Wawrzyniaków zamieniło się w koszmar. Każdego dnia nurtuje ich pytanie: jak tu obchodzić rocznicę?

Norbert Frątczak
18.07.2021