Polacy z elitarnych uczelni US Army

American dream w panterce
Polska armia wysłała ich na najlepsze amerykańskie uczelnie wojskowe. Zainwestowano w nich dziesiątki tysięcy dolarów. Zapomniano tylko po co.
Maj 2009: promocja oficerska na akademii West Point
BEW

Maj 2009: promocja oficerska na akademii West Point

Kadet w amerykańskiej uczelni ma do wyboru sześć odpowiedzi. Dobrze widziane są dwie: yes sir, no sir. Można jeszcze powiedzieć, że się nie wie bądź nie rozumie, ale w sumie kogo obchodzi, co myśli takie zero jak kadet? Zresztą on ma nie myśleć, ale słuchać. Kadet ma siedzieć na jednej trzeciej krzesła. Nogi i kostki razem. 45 stopni pomiędzy butami, ręce z pięściami na kolanach. Siedzieć prosto i nie oglądać się na boki. A jak kadet nie siedzi, to ma biegać. Biega się po kwadracie, bo tak zbudowana jest akademia. Zakręca się pod kątem prostym. Salutuje zawsze i wszędzie. Zawsze i wszędzie trzeba umieć opisać wszystkie medale, stopnie i wymienić najważniejszych generałów.

Wszystko to kadet ma zapisane w złotej książeczce. Jeśli nie wryje tego głęboko w swój kadecki mózg, to szybko pożegna się z uczelnią, która bynajmniej nie mieści się w Chinach czy w Rosji, ale w USA. Konkretnie w Colorado Springs i wbrew opisowi nie kształci bezwolnych idiotów, ale elitę amerykańskiej armii. Pierwsze miesiące w uczelni celowo są tak przykre, żeby ok. 10 proc. kadetów się załamało i odeszło. To są te najsłabsze ogniwa. Co prawda przeszły sito intelektualnej i sprawnościowej selekcji, ale miały ukrytą rysę w charakterze, której w inny sposób nie dało się wyłuskać.

Kajetan Łapczuk nie miał takiej rysy. Wysłany do Colorado Springs w 2007 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną