Prezydent ułaskawił sprawców linczu

Łaska na gwiazdkę
Decyzja prezydenta Lecha Kaczyńskiego to prezent pod choinkę dla trzech braci W. z Włodowa. Dostali akt ułaskawienia za zbrodnię, jakiej dokonali w lipcu 2005 r.

Zamordowali Józefa C., zwanego Ciechankiem, 60-letniego recydywistę. Zatłukli go na śmierć gdzieś na skraju wsi. Ciało znaleziono w zaroślach. Olsztyński prokurator stwierdził potem, że z tak brutalnym linczem nigdy jeszcze się nie zetknął.

Samosąd dokonany przez braci W. przy pomocy innych mieszkańców wsi Włodowo media przedstawiały jako akt sprawiedliwości ludowej. Ciechanek biegał po wsi z maczetą, groził swojej konkubinie śmiercią, był groźny i nieobliczalny – tak przedstawiano ofiarę. Wzywana policja odmówiła interwencji, trzeba było działać w obronie własnej i całej społeczności wiejskiej. W gruncie rzeczy usunięto szkodnika. Ktoś nazwał nawet braci W. bohaterami Włodowa.

Zaraz po wygranych przez PiS wyborach 2005 r. w obronę braci W. zaangażował się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Nakazał prokuratorom, aby odstąpili od stosowania wobec podejrzanych aresztu. Zbił na tym sporo politycznych punktów jako sprawiedliwy szeryf stający po stronie słabszych. Czy rzeczywiście słabszych?

Sąd Apelacyjny w Białymstoku wymierzając braciom W. czteroletnie kary więzienia nie dostrzegł w nich bohaterów. Przeciwnie, wskazał na zamiar popełnienia zbrodni.

To nie była, jak przedstawiały niektóre media, spontaniczna akcja, podczas której emocje wymknęły się spod kontroli. Ciechanek uciekał, sprawcy gonili go samochodami. Dopadli, powalili, bili metodycznie kijami aż do utraty przytomności, a potem zostawili bez pomocy. Musieli przecież wiedzieć, że ciężko poraniony skona samotnie.

Prezydent postawił ułaskawionym warunek – czeka ich dziesięcioletni okres próby. Jeżeli przez ten czas nie popełnią przestępstwa kryminalnego, do więzienia nie wrócą.

Akt łaski to szlachetna decyzja. Prezydent podjął ją mając świadomość, że społeczeństwo mu przyklaśnie, bo przecież bohaterów, którzy sami wymierzają sprawiedliwość trzeba traktować na specjalnych prawach. Ale to samo społeczeństwo, jego większość, domaga się przywrócenia kary śmierci. Tutaj prezydent poklasku nie zyska, bo nawet on nie jest w stanie przywrócić w Polsce najsurowszej kary.

Bracia W. dzięki prezydenckiej łasce nie poniosą za swój czyn żadnej kary, nawet tej łagodnej wymierzonej im przez sąd. Sławomir Sikora, o którego losach nakręcono film „Dług”, czekając na łaskę spędził dziesięć lat w więzieniu. Bracia W. wykpili się krótkim aresztem.

Nie zgadzam się z tą decyzją. Nie można powołując się na wyższą konieczność zabijać innych ludzi. Nie można rzekomo w obronie własnej gonić ofiary i mordować ją tak okrutnie. To nie była przypadkowa śmierć. Bracia mieli motyw, zamiar i żelazną konsekwencję. Sprawiedliwości nie stało zadość.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj