Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

120 tysięcy – tylko czy aż? Projekt ustawy o parytetach w Sejmie

Polityka
Jest 120 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy wprowadzającej parytety płci na listach wyborczych.

Akcji zbierania towarzyszyły różne komentarze - że idzie jak po grudzie, że to wolne tempo źle świadczy o duchu obywatelskim Polaków, a w końcu, że to wstyd, że podpisów pod projektem dość długo było niewiele ponad niezbędne minimum. Moim zdaniem można jednak mówić o sukcesie.

Fakt, było nerwowo, rzec można, że typowo polsko - na dwa tygodnie przed terminem złożenia u marszałka Sejmu projektu z podpisami było ich ledwie 50 tys. Fakt, pod projektem ustawy zakazującej zapłodnienia in vitro podpisało się 160 tys. Polaków - co uderza tym bardziej, że w świetle sondaży poparcie dla parytetów jest wśród Polaków znacznie większe niż dla zakazu in vitro.

Ale projekt ustawy wprowadzającej parytety to jeden z nielicznych w ostatnich latach nie związany z żadną konkretną instytucją (np. z Kościołem tak jak projekt o zakazie in vitro) czy grupą zawodową – w którym nie chodzi o czyjeś pieniądze, ulgi podatkowe, a tylko, albo aż, o to, jak ma wyglądać nasza demokracja.

Nie wiadomo na pewno, czy ustawa ostatecznie trafi pod obrady Sejmu – gdy podpisów jest niewielki naddatek, zawsze może się okazać, że tych poprawnie złożonych do 100 tys. brakuje. Nie wiadomo też, czy zostanie przez Sejm przyjęta.

Ale coś ważnego już się stało - projekt podpisywały zarówno kobiety, jak i mężczyzni, a ci odmawiający podpisu zwykle argumentowali swoją niechęć w sposób, który świadczył o tym, że słuchają publicznej debaty, która na ten temat się toczy. Tak zwani zwykli Polacy nieraz wdawali się nad listami w zażarte kłótnie. Duży bank wykorzystał hasło równych praw dla kobiet w reklamie. Może się to podobać albo nie, ale wszystko to świadczy o tym, że temat chwycił. Mimo zniechęcenia do bieżącej polityki, a może właśnie z tego powodu, zaczęliśmy się interesować tym, jak mają być tworzone wyborcze listy – i to jest pozytywne zaskoczenie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną