Cztery lata Lecha Kaczyńskiego

Taka ładna prezydentura
Czy prezydent może liczyć na reelekcję? Na reelekcję, od której zależy polityczna przyszłość Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u? Gdzie ma szukać nadziei?

W spekulacjach można puścić wodze wyobraźni. Czy zdarzy się afera, która pogrąży premiera, jeśli to on ostatecznie wystartuje po prezydenturę? Coś, co nazwano aferą hazardową, nie zniszczyło PO, ale czy Mariusz Kamiński wyjął już wszystkie papiery? Czy będzie można Tuskowi przyprawić jakąś „mordę ty moją”? Taki scenariusz zakłada kampanię brudną i obrzydliwą, przy której „dziadek z Wehrmachtu” będzie ledwie niewinną przygrywką. Urzędującemu prezydentowi nie powinno na takim obrocie spraw zależeć, gdyż błoto ma to do siebie, że oblepia również rzucających.

Generalnie Lechowi Kaczyńskiemu będą sprzyjać gospodarcze kłopoty. 2010 r. będzie trudny z powodu narastania długu publicznego i ta „zielona wyspa” polskiego sukcesu nie rozbłyśnie już takim cudem na mapie Europy jak pod koniec 2009 r., kiedy to okazywało się, że z kryzysem radzimy sobie znakomicie. Nie tylko dzięki niezwykłej, wychwalanej przez wszystkich przedsiębiorczości Polaków, lecz także uważnej polityce rządu, ostrożnie szafującego pakietami antykryzysowymi. Może jednak da efekty kampania pod hasłem: ten rząd nic nie robi, którą prowadzić łatwiej, odkąd media zwane publicznymi wpadły bez reszty w ręce koalicji PiS-SLD?

Prezydent najbardziej aktywny?

Panuje powszechne przekonanie, że obecny prezydent może wygrać wyłącznie, jeśli inni polegną lub przynajmniej poważnie się potkną.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną