Nieoczekiwana decyzja w sprawie Sawickiej

Jak pomóc mieszkańcom Helu
Warszawski sąd zezwolił oskarżonemu o korupcję Mirosławowi Wądołowskiemu na dokończenie kadencji burmistrza Helu. Wądołowski, według prokuratury, wziął 150 tysięcy złotych łapówki za ustawienie przetargu na sprzedaż miejskiej działki.

Dlatego razem z posłanką PO – Beatą Sawicką wylądował pod koniec 2007 roku w areszcie. Potem razem trafili na ławę oskarżonych. Aż do wczoraj Mirosław Wądołowski był zawieszony w swoich czynnościach. Jako burmistrz in spe nie mógł podejmować żadnych decyzji i nie miał wpływu na procesy legislacyjne w swojej gminie.

Wczoraj jednak sąd uznał, że dalsze pozostawianie burmistrza poza urzędem byłoby nadmiernie represyjne. Przecież po przesłuchaniu wszystkich świadków nie ma już obawy, że będzie mataczył lub wywierał presję na świadków. Zresztą burmistrz od początku mówił, że jest niewinny. Co prawda przyznał się do wzięcia skórzanej aktówki w prezencie od inwestorów, ale jednocześnie zastrzegł, że nie spodziewał się tam znaleźć 150 tys. zł, które były wewnątrz. Zresztą nie wiadomo, czy ręka wyciągnięta po tę aktówkę, była ręką burmistrza, bo on sobie tego przypomnieć nie może.

Decyzją sądu Wądołowski powinien wrócić na swoje stanowisko i przez ostatnie 10 miesięcy sprawować mandat burmistrza, którym został z woli wyborców. To dobra nowina dla wszystkich.

Dla wyborców, bo zdaniem sądu, ich demokratycznego wyboru nie powinien podważać prokurator, ABW, CBA czy policja, co wcześniej zdarzało się w Olsztynie, Piotrkowie czy Gorzowie. Prowadziło to zresztą do destabilizacji samorządu. Bo jak dostarczyć takiemu burmistrzowi, czy prezydentowi ważne dokumenty do podpisu? Grypsem?

Dla inwestorów – bo już mniej więcej wiedzą, jak i za ile można załatwić sprawę w Urzędzie Miejskim na Helu. Burmistrz ma słabość do zegarków. Podczas procesu przyznał, że wziął od jednego z inwestorów zegarek Omega de Ville za 8 tys. zł, ale traktował to jako gadżet reklamowy.

Ale przede wszystkim to dobra wiadomość dla samego Mirosława Wądołowskiego przed zbliżającą się kampanią samorządową. Zostało mu tylko 9 miesięcy na zgromadzenie funduszu wyborczego. Nie przesądzając o winie burmistrza, sąd bardzo wzmocnił jego szanse wyborcze, choć wielu mieszkańców Helu wolałoby pewnie, żeby ich burmistrz trzymał się z dala od Ratusza, przynajmniej do czasu zapadnięcia uniewinniającego wyroku..

Jednak uradowany decyzją sądu burmistrz zapewnił, że chce jak najszybciej rozpocząć pracę, by pomóc mieszkańcom wyjść z kryzysu. Zapewne ma na oku nowych inwestorów. Byleby nie z CBA. Bo jak wiadomo są to wirtualne inwestycje.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj