Będzie spór o obchody Sierpnia'80?

Mały Sierpień
"Solidarność" znów próbuje zdominować obchody 30. rocznicy wydarzeń sierpniowych.

Związek zawodowy Solidarność ma gotowy plan obchodów 30 rocznicy Sierpnia – oznajmił przewodniczący Janusz Śniadek. Plany związku są jego sprawą i jego planami, nawet jeśli jest to związek odwołujący się, w słowach, ale już nie w czynach, do sierpniowych tradycji. Tymczasem związek znów próbuje obchody zdominować, zwłaszcza zaś zająć symboliczne miejsce przed stoczniową bramą, pod pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Pomaga mu w tym arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, który okolicznościową mszę ma odprawić w samo południe, co musi się nałożyć na planowane na wcześniejsze godziny uroczystości o charakterze państwowym (rządowym?). Można więc przewidzieć, że tuż przed obchodami będą trwały wzmożone pertraktacje, aby wzajemnie sobie nie przeszkadzać, rozważania, czy prezydent może być z premierem i kto ostatecznie zostanie wygwizdany. Do ostatniej chwili nie będzie wiadomo, czy pojawi się Lech Wałęsa, czy też znów przyjdzie samotnie wcześniej, aby nie być obiektem agresji.

Wyciągnięcie wniosków z dotychczasowych doświadczeń oznaczałoby odpowiednio wcześniejsze powołanie jednego, wspólnego dla wszystkich, komitetu obchodów, nad którym patronat honorowy mógłby objąć prezydent RP, funkcję przewodniczącego oddając Wałęsie. W skład tego gremium powinien wchodzić premier, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz – osoba dla strajku wyjątkowo zasłużona. Jego członkami mogliby być przewodniczący Śniadek, prezydent Gdańska, szef Europejskiego Centrum Solidarności (każdy z nich coś w tej mierze organizuje), członkowie pierwszego komitetu strajkowego.

Wydawało się, że wszystkie najważniejsze osoby w państwie powinny były wyciągnąć wnioski z ubiegłorocznej lekcji 4 czerwca, kiedy to część obchodów w pośpiechu i ze strachu przed agresją związkowych działaczy przenoszono do Krakowa. Przerobienie tej lekcji powinno być o wiele łatwiejsze, gdyż Donald Tusk zrezygnował z kandydowania na prezydenta, a więc nie ma już bezpośredniej rywalizacji między nim a urzędującym prezydentem. Jednak w sytuacji, gdy głównym organizatorem staje się związek zawodowy, będący jedynie przybudówką PiS, kończy się święto, które mogłoby być ważne dla wielu milionów członków Tamtej Solidarności.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną