Blackout w MSZ
Ministerstwo Spraw Zagranicznych w poważnych tarapatach. Co najmniej od wtorkowego przedpołudnia poważna awaria serwerów sparaliżowała pracę resortu.
Siedziba MSZ przy al. Szucha
Henryk Jackowski/BEW

Siedziba MSZ przy al. Szucha

- Doszło do awarii zasilania zewnętrznego w nowym budynku MSZ, w którym umieszczone są serwery – potwierdza rzecznik resortu Piotr Paszkowski.

Z relacji pracowników MSZ, z którymi rozmawiała POLITYKA.PL wynika, że najpoważniejsza sytuacja jest właśnie w nowym gmachu resortu, tzw. szpiegowcu, gdzie częściowo nie było prądu. Trochę lepiej jest w budynku głównym. – Przynajmniej mamy prąd i możemy ugotować sobie herbatę. Jestem w MSZ od wielu lat, ale czegoś takiego nie pamiętam. Po prostu nie dało się pracować – opowiada jeden z dyplomatów.

Wszyscy pracownicy zostali jednak odcięci od poczty elektronicznej, nie działa również wewnętrzna sieć komputerowa oraz część telefonów i faksów. Stanęły windy. - Ministerstwo ma poważny problem w związku z awarią. Czekamy na ekspertów, którzy usuną usterkę. Sprawa jest jednak na tyle skomplikowana, że może to potrwać nawet do środy – usłyszeliśmy w centrum operacyjnym MSZ.

Problemu można by uniknąć, gdyby ministerstwo miało zasilanie awaryjne. Ale choć jest to resort o strategicznym znaczeniu dla państwa, nie jest wyposażony w generator prądotwórczy. Ma go za to sąsiadujące z MSZ Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną