Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Konstytucja rzecz nie rządowa

Rząd nie poparł zmian w konstytucji

Rząd na wtorkowym posiedzeniu miał się zająć od dawna zapowiadanymi zmianami w konstytucji o dużym ciężarze gatunkowym. Dobrze, że tego nie zrobił.

Wśród propozycji parlamentarzystów PO znajduje się m.in. zmniejszenie liczby posłów (do 300) i senatorów (do 49), co jest stałym postulatem Platformy. A także: wprowadzenie do Senatu byłych prezydentów, praktyczna likwidacja immunitetu, który byłby w szczególnych okolicznościach nadawany, a nie tak jak obecnie obowiązujący od chwili wyboru.

Była także propozycja osłabienia siły prezydenckiego weta, które, zgodnie zresztą z propozycjami byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, mogłoby być oddalane kwalifikowaną większością głosów. Czyli miałoby charakter bardziej refleksyjny – oto wnoszący projekt ma czas na dokładne jego przemyślenie i dokonanie ewentualnych zmian. Ta propozycja była szczególnie aktualna w okresie prezydentury Lecha Kaczyńskiego, który część ważnych rządowych reform dzięki wetu blokował.

Rząd jednak propozycjami się nie zajął. I słusznie. Być może miał tu znaczenie sprzeciw ludowców, którzy wobec kilku propozycji od dawna zgłaszali wątpliwości, może premier sam sprawę przemyślał i uznał, że szkoda czasu. Nie bardzo tylko wiadomo, po co wcześniej sformułowanie takiego stanowiska zapowiadano. Jest bowiem oczywiste, że materia konstytucja powinna być tematem międzypartyjnych rozmów i porozumień, a nie decyzji rządu.

Rząd oczywiście może wyrażać swoje zdanie, ale najlepiej by czynił to w momencie, gdy projekt jest już przedyskutowany w międzypartyjnym gronie. Tego dotychczas nie było, nie ma także, mimo wielokrotnych zapowiedzi, nawet namiastki komisji konstytucyjnej w Sejmie, choćby w postaci zespołu ekspertów, wpieranych przez tych, którzy już czynnie polityki nie uprawiają, ale w różnych okresach zmagali się z materią konstytucyjną. Tymczasem jest oczywiste, że poważna debata konstytucyjna oparta na rzetelnie przygotowanym materiale bardzo by się przydała. Konieczność przyjrzenia się mechanizmom konstytucyjnych jest oczywista i fakt zmiany na stanowisku prezydenta nie czyni tej sprawy mniej ważną, oddalenie się wizji przyjęcia euro nie sprawia, by i w tej sprawie konstytucji nie zmienić.

Na razie jednak wydaje się, że to, co poważne spada z porządku dnia. Dobrze, że spada z porządku obrad Rady Ministrów, gorzej, że także z politycznej agendy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Ziobrowie na wygnaniu. Jak sobie poradzą? „Trafiło ich. Ale mają plan B, już trwają zabiegi”

Zbigniew Ziobro wciąż nie wraca do Polski. Jaka przyszłość czeka byłego ministra sprawiedliwości i jego żonę Patrycję – do niedawna najbardziej wpływową parę polskiej polityki?

Anna Dąbrowska
25.11.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną