Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Poselska gruba skóra

Polityk: zawód wysokiego ryzyka?

Po tym jak Ryszard C. wtargnął do biura PiS w Łodzi i zastrzelił jedną osobę, a drugą ranił, rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa polityków i pracowników biur poselskich.

Polityków, bo zamachowiec w chwili zatrzymania krzyczał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego. A pracowników biur poselskich, bo nagle wyszło na jaw, że wykonywanie ich obowiązków wiąże się z ogromnym ryzykiem i brakiem bezpieczeństwa. „Zdarza się, że ludzie przychodzą do biura poselskiego i wyzywają nas albo szarpią” – zwierzyła się jedna z posłanek w rozmowie z reporterem Radia TOK FM. Inny poseł mówił, że często trzeba wzywać policję. Zdarzają się również listy z pogróżkami, wygrażanie pięścią i obsceniczne gesty.

Pojawiły się już nawet postulaty, że najlepiej byłoby otoczyć – z urzędu - ochroną wszystkie biura poselskie, a obstawę z Biura Ochrony Rządu zapewnić wszystkim parlamentarzystom. Sami zainteresowani wykazują wobec tych projektów dwie skrajne postawy – albo pomysł ten im się podoba, albo prezentują dalece idącą rezerwę. Może jednak wciąż nie są świadomi, że wykonywanie ich zawodu wiąże się z tak zwiększonym ryzykiem dla zdrowia, a nawet życia?

Zarówno w Unii Europejskiej, jak i w polskich przepisach, wskazane są grupy zawodowe, szczególnie narażone na niebezpieczeństwo. Według Eurostatu najwięcej wypadków w miejscach pracy zdarza się w budownictwie, rolnictwie, myślistwie, leśnictwie i transporcie. W Polsce podobne dane gromadzi GUS. Wychodzi z nich, że najbardziej narażeni na wypadki są budowlańcy, górnicy i pracownicy przemysłu przetwórczego.

Centralny Instytut Ochrony Pracy sporządza również listę zawodów niebezpiecznych, czyli tych, które ze względu na ryzyko i szczególne warunki pracy kwalifikują się do emerytury pomostowej (są tam m.in. piloci, operatorzy dźwigów portowych, zatrudnieni w hutnictwie, górnictwie, pracujący przy azbeście i członkowie zawodowych ekip ratownictwa górskiego).

Nie bez powodu ani śladu polityków, ani pracowników biur poselskich. Polityk nie jest zawodem wymagającym dodatkowej ochrony i przywilejów. Na pewno jednak wymaga zwiększonej odporności i tzw. grubej skóry. Podobnie zresztą jak bycie windykatorem długów, kontrolerem biletów komunikacji miejskiej, strażnikiem miejskim, oznacza konieczność narażania się na niechęć i wrogość. Nikt jednak nie obiecywał, że do biur poselskich będą przychodzi tylko zadowoleni i uśmiechnięci obywatele, a politycy nie będą mieli żadnych przeciwników. Kontakt z nimi, podobnie jak oberwanie na wiecu zgniłym jajkiem czy tortem z kremem, jest po prostu elementem ryzyka zawodowego.

Historia z Ryszardem C. nie uzasadnia domagania się dodatkowych uprawnień czy przywilejów. Choć niewątpliwie tragiczna, nie jest regułą, a jedynie wyjątkiem. Miejmy nadzieję, że jak najrzadszym.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Świat

Akta Epsteina. Światowe elity na widelcu, skala jest oszałamiająca. Kogo jeszcze zatopi tsunami?

Tony dokumentów z archiwum Jeffreya Epsteina to materiał, jakiego jeszcze nie było. Potężna kompromitacja amerykańskich i globalnych elit. I służby specjalne w tle.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
11.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną