Były szef CBA i jego rewelacje

Kamiński nie odpuszcza
Zatroskany o dobro kraju były szef CBA Mariusz Kamiński ponownie ostrzega przed niegodziwościami obecnej władzy. Tylko że - cytując Jarosława Kaczyńskiego – rzucił o ziemię starym kotletem.

W obecności prezesa PiS Kamiński ogłosił w Sejmie, że jedna z głów korupcyjnej hydry, z którą tak bezkompromisowo walczył, właśnie odrasta w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. - Nominacje na kierownicze stanowiska dostali ludzie rozpracowywani przez nas i podejrzewani o korupcję i związek z przestępczością zorganizowaną – stwierdził podczas konferencji prasowej zorganizowanej w przypadającym na czwartek Międzynarodowym Dniu Przeciwdziałania Korupcji. Kamiński dodał, że w siedmiu ważnych sprawach, dotyczących rozpoczętych przez CBA za jego kadencji „nic się nie dzieje” i zażądał wyjaśnień prokuratora generalnego.

Nie podał przy tym żadnych nazwisk, stanowisk, które miałyby te osoby zajmować, nie wyjawił również, czego dotyczą śledztwa, których przebiegiem jest tak zatroskany. Stwierdził tylko, że chodzi o „ludzi obecnej władzy, wysokich funkcjonariuszy policji oraz osoby związane z wymiarem sprawiedliwości” (oczywiście zupełnie przypadkowo, jeszcze tego samego dnia szczegóły opublikował jeden z poczytnych portali internetowych). Premierowi zaś zarzucił, że zaprzestał walki z korupcją. 

Oskarżenia mocne, jednak sprawiające wrażenie mało wiarygodnych, a na pewno bardzo nieświeże. Identyczne zarzuty sformułował Kamiński w połowie października. Wtedy jednak były szef CBA, który szczycił się swego czasu tym, że nigdy nie pęka, ograniczył się do wysłania listu do premiera. Odpowiedzią było stanowcze dementi rządu i CBA. Teraz w doborowym towarzystwie Kamiński powtórzył to wszystko przed kamerami telewizji. Cel osiągnął, temat stał się newsem dnia.

Tak czy owak, od października nic się nie zmieniło poza jednym – PiS przegrało kolejne wybory, niewiele też wskazuje, by wygrało następne, parlamentarne.

Główny temat pisowskiej narracji ostatnich miesięcy, czyli katastrofa smoleńska, wyraźnie stracił temperaturę. Zarzut o „zatrzymanie walki z korupcją” i ukręcanie ważnych śledztw brzmi więc jak nowy sygnał do frontalnego ataku na rząd i Platformę.

A tak na marginesie, chyba byłoby warto, gdyby do sprawy ustosunkowała się prokuratura - bądź co bądź od kilku miesięcy niezależna instytucja. Skoro zarzuty Kamińskiego są niedorzeczne, jak słyszymy z kręgów rządowych, to potwierdzenie z ust śledczych byłoby tylko formalnością.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj